Echa rekolekcji Apostolstwa Rodziny Saletyńskiej

Echa rekolekcji Apostolstwa Rodziny Saletyńskiej
8-11.05.2008

Poznajmy refleksje i świadectwa kilku tegorocznych uczestników:

Czas nawrócenia
- Po co ty znowu jedziesz na te rekolekcje?
- Żeby się nawracać.
- Ty? A z czego się będziesz nawracać; niech się nawracają ci, no wiesz...
Mamy nawracać się ciągle, do końca życia, do skończenia świata. Dlatego kamienie jeszcze nie zamienią się w zboże, a ziemniaki same się nie zasadzą, bo nawrócenie będzie trwało. Aż się wypełni Królestwo Boże (Krystyna z Krakowa).

Moc wspólnej modlitwy
W ubiegłym roku nie byliśmy na Rekolekcjach ARS-u. Powodem była moja choroba. Po dość ciężkiej grypie wystąpiły u mnie silne zawroty głowy, utrata równowagi, brak możliwości samodzielnego chodzenia... Na tegorocznych Rekolekcjach ARS-u spotkałem siostrę Jagodę z Siedlec, którą znamy z żoną od lat i ona zapytała mnie o zdrowie, a było to pytanie nie zdawkowe i trochę mnie zastanowiło, skąd u siostry Jagody nagłe zainteresowanie moim zdrowiem. Dopiero żona uzmysłowiła mi, że usprawiedliwialiśmy swoją nieobecność na poprzednich rekolekcjach i były modlitwy o moje zdrowie. W tym momencie uświadomiłem sobie, że skuteczną terapię i zdrowie zawdzięczam modlitwom sióstr i braci z ARS-u. Wierzyłem zawsze i wierzę w skuteczność modlitwy ale w tym momencie poczułem na sobie, że tak naprawdę zdrowie zawdzięczam Pięknej Pani z La Salette i modlitwom zaniesionym przez siostry i braci z ARS-u (Wojciech z Krosna).

Bliskość Jezusa

Przybyłam na rekolekcje po raz pierwszy. Jestem zachwycona programem, który nam zorganizowano. Po raz pierwszy mogłam być tak blisko Jezusa i słuchać, co On ma mi do powiedzenia. Bardzo ufam Jezusowi i niczego się nie obawiam. On mnie prowadzi każdego dnia. W ciągu dnia często mówię wezwanie: Panie Jezu, proszę Cię o asystencję (Krystyna z Poznania) .

Skarb Serca Matki
W dębowieckim Sanktuarium jest Skarb. Jest to miejsce wyjątkowe, do którego zawsze wraca się z radością. Tu przecież na każdego z nas czeka Niebieska Matka, która płacze, by ratować dusze ludzkie, by prosić o nawrócenie każdego z nas. Przybywamy do swej Matki w Dębowcu, aby w ciszy i spokoju zbliżyć się do Boga, przytulić się do Matki Płaczącej i Serca Jej Syna (Lucyna z Wieliczki).

Sanatorium duchowe

Wróciłam szczęśliwie z sanatorium duchowego w Dębowcu. Tak odbieram ten mój pobyt na rekolekcjach. Otrzymałam dużo <zabiegów>, które zaowocują w najbliższej przyszłości. Wsłuchanie się w głos Boży, nauka poprawnej modlitwy, dzielenia się miłością, apostołowania – to wszystko wzbogaciło mój stan duchowy, moją wiedzę religijną i ułatwiło zastanowienie się nad własnym życiem. Jeszcze bardziej uświadomiłam sobie, jak ważna jest rola apostoła ARS-u. Bliższy kontakt z Matką Bożą Saletyńską dał mi siłę do pomnażania miłości do Boga i do ludzi. Jeszcze bardziej uświadomiłam sobie, jak ważna jest rola apostoła ARS-u. Wyrażam głęboką wdzięczność Wszystkim, którzy te rekolekcje przygotowali zarówno dla ducha jak i dla ciała, bo jedzenie też było wspaniałe” (Maria z Krakowa).

Boże prowadzenie

Pięć lat temu przyjechałam jako wolny słuchacz do Dębowca. Siostra Iwonka powiedziała mi: Chcąc się zapisać do ARS-u, trzeba do tego dojrzeć. Gdy rekolekcje kończyły się, razem z Marianną Gułą poszłyśmy prosić o włączenie do ARS-u. Było to bardzo dziwne uczucie, jakby Duch Święty wstąpił w nas, a Maryja prowadziła za rękę. Od tej pory przyjeżdżam do Dębowca co roku; w maju na rekolekcje, a we wrześniu z wieńcem dożynkowym na Odpust To moje szczęście i radość, że poznałam cudowne oblicze Maryi. Z męką Jezusa i Jego bolesnej Matki łączę moje cierpienia i przebyte operacje. Mówię wszystkim, że Boża pomoc jest bardzo skuteczna, a dopiero potem pomoc lekarzy (Stanisława ze Stopnicy).

Lekcja niesienia krzyża

Droga Krzyżowa, którą przeżyliśmy na rekolekcjach, miała wyjątkowy charakter. Przyjechałam do Dębowca z bólem w duszy po stracie mojej siostry. Wsłuchując się w wypowiedzi sióstr zawarte w listach, adekwatnie dobrane treścią do każdej stacji, uzmysłowiłam sobie, że mój „mini krzyżyk” znika. Bo jeśli w ogóle przyszło mi dźwigać jakiś krzyżyk, to nie bez przyczyny. Tę modlitwę przeżyłam w specyficzny sposób. Przy ostatniej stacji zadałam sobie pytanie: czy ja prawdziwie wierzę w swoje zmartwychwstanie? (Halina z Krosna)

Życiowa decyzja

Wstąpienie do APOSTOLSTWA RODZINY SALETYŃSKIEJ jest dla mnie jednym z najważniejszych i najszczęśliwszych dni w dotychczasowym, życiu, nie wyłączając Sakramentu Małżeństwa, czy Macierzyństwa, które były moim powołaniem, zrealizowanym i spełnionym. Będąc w Apostolstwie, wiem, że jestem wśród braci i sióstr, którzy czują tak jak ja, którzy wierzą tak jak ja, którzy kochają tak jak ja, czyli jestem wśród swoich. Pragnienie narodziło się już od pierwszej chwili pobytu w Domu Matki, narastało, dojrzewało i przyniosło owoc w postaci tej decyzji (Urszula z Sosnowca).