Łaska Krzyża w La Salette

Łaska Krzyża w La Salette

Liczne pokolenia saletynów, z księdzem Andrzejem Skibińskim MS na czele, wytrwale doszukiwały się podobieństw pomiędzy Kalwarią, gdzie Pan Jezus na drzewie krzyża poniósł śmierć za grzechy ludzkie, a objawieniem na La Salette. Istnieje wiele podobieństw pomiędzy tymi miejscami, na przykład: kształt drogi krzyżowej w kształcie litery S, znak krzyża, łzy Matki Bolesnej, godzina śmierci Jezusa, góra, mężczyzna i niewiasta pod krzyżem, znak wody.

Objawienie saletyńskie to coś więcej niż pobożna historia do opowiadania. To tajemnica Maryi związana dogłębnie z tajemnicą odkupienia. Mówi się, że La Salette to nowa Kalwaria, ale La Salette to także miejsce uobecnienia współofiary Maryi pod krzyżem. Łzy Matki Bożej wypłakane podczas Jej ziemskiego życia to Jej zasługa na całą wieczność. W niebie skończył się Jej ból, ale nie ustała Jej miłość. Uwielbiona Boża Rodzicielka ciągle ofiaruje za nas niewyczerpane zasługi swych łez. Ksiądz Giraud zachwycał się myślą, że Maryja w niebie jest wraz z Chrystusem ofiarą przed Bogiem. „Od jak dawna cierpię już za was (...). Nigdy nie zdołacie wynagrodzić mi trudu, którego się dla was podjęłam ...”. Maryja mówiła, że podtrzymuje ramię Syna, że ustawicznie prosi za nami.

Maryja niczego nie żądała dla siebie. Powtarzała, że Jej Syn jest obrażony, ponieważ człowiek nie zachowuje Bożych przykazań i prawa Przymierza za które On zapłacił własną krwią. La Salette uczy nas przeżywania wartości krzyża. Kto pragnie żyć tajemnicą La Salette, musi zaakceptować tajemnicę krzyża. Krzyż przyniesiony przez Maryję na La Salette jest dla nas zachętą, abyśmy swoje życiowe krzyże złączyli z krzyżem Jezusa. Przeżywajmy trudne momenty życia w łączności z tajemnicą odkupienia Jezusa Chrystusa. Ofiarujmy Zbawicielowi nasz ciężar, smutek i ból. Niech się dokona konsekracja naszego krzyża w Jego krzyżu. Duchowości saletyńskiej obce jest jednak cierpiętnictwo. Krzyż nie jest celem. Wielki Piątek nabiera właściwego znaczenia w blaskach poranka wielkanocnego. Dziewica Płacząca jest równocześnie uwielbioną Matką Zmartwychwstałego Zbawiciela. Łzy Maryi nie zniekształcały Jej piękna. „Ona nie krzywiła twarzy” -zauważyła Melania. Jej łzy nie dotykały ziemi, ale rozpływały się w świetle. La Salette nie byłoby pełne, gdybyśmy łączyli objawienie Maryi tylko z drogą krzyżową Jezusa bez akordu Wniebowzięcia, bez wizji promiennego nieba.

Członkowie Apostolstwa Rodziny Saletyńskiej, którzy rozważają objawienie Matki Bożej Płaczącej, odczytują w wydarzeniach swego życia powołanie do udziału w tajemnicy Kalwarii, do kroczenia wraz z Maryją za Jezusem Ukrzyżowanym. Jako szczególnym czcicielom Płaczącej Matki jest im łatwiej przyjąć krzyż w takiej czy innej postaci. Wymownie o tym świadczą listy do Sekretariatu ARS-u, których fragmenty wspólnie są czytane w czasie dorocznych rekolekcji Apostolstwa. Choroby, nieszczęśliwe wypadki, śmierć najbliższej osoby w rodzinie to sytuacje sprawdzające naszą duchową dojrzałość, ale także ogromna szansa na wewnętrzny rozwój, na zbliżenie się do Pana Boga. Irena z Kwidzynia należąca do Rodziny Saletyńskiej – osoba w podeszłym wieku tracąca wzrok i słuch, wyznała: „Dziękuję Bogu za wszystko co mnie spotyka”. Inna nasza siostra – Apolonia z Końskich, która oprócz problemów zdrowotnych przeżyła śmierć matki i brata, napisała w liście do Dębowca: „Ja ze łzami w oczach dziękuję za chorobę, mylne diagnozy lekarzy i pogodzenie się z wolą Bożą. To ukochana Płacząca Matka okryła moją rodzinę płaszczem swej matczynej opieki”. Maria z Mielca – sympatyczka ARS-u, dzieliła się niedawno swoimi przeżyciami: „Choroba i 15 dni pobytu w szpitalu to wielka łaska od Boga, który pokazuje mi, ile jeszcze we mnie egoizmu i jak trudno jest realizować przykazanie miłości bliźniego” . Krzyż przyjęty z wiarą, miłością, a nawet z wdzięcznością, daje błogosławione owoce łaski: duchowe światło, pokój serca i autentyczną radość w cierpieniu.

La Salette jest miejscem, które uświęca poprzez tajemnicę obecności Matki Najświętszej i tajemnicę krzyża. Pielgrzymi mają tam do dyspozycji trzy szlaki Drogi krzyżowej. Idąc nimi, doświadczają prawdziwego ożywienia życia religijnego.Jest prawdą, że ten, kto odbył pielgrzymkę na La Salette, nie będzie już tylko przeciętnym chrześcijaninem. Kto przychodzi do tej płaczącej Matki z krzyżem Jezusa na piersiach, nie będzie prosił Jej tylko o sprawy doczesne. Zechce Jej pomóc, ocierając Jej łzy dzięki swojemu lepszemu życiu

Na świętą Górę saletyńską wybrało się już wielu członków Apostolstwa Rodziny Saletyńskiej. Siostra Krystyna z Krakowa rzuciła hasło, aby w roku 2006, w 150. rocznicę objawienia właśnie tam przeżyć nasze rekolekcje. Ale takie rekolekcje są już od kilku lat organizowane przez saletyńskie Duszpasterstwo pielgrzymkowe z Krakowa. W minionym roku uczestniczyło w nich siedmiu członków Apostolstwa. Cała grupa doświadczyła wtedy szczególnie tejemnicy krzyża i cierpienia, bo wśród pielgrzymów znajdowały się dwie osoby niepełnosprawne. Patrycja radziła sobie doskonale, ale unieruchomiony na wózku Piotr zdany był całkowicie na pomoc bliźnich. Solidarny wysiłek współpielgrzymów sprawił, że dotarł wieziony lub niesiony na szczyt góry Planeau i przebył cały szlak Wielkiej Drogi Krzyżowej od przysiółka Ablandinc aż do Sanktuarium w La Salette. Raz jeszcze potwierdziła się prawda, że wiara przeżywana w cierpieniu owocuje niezwykłym entuzjazmem i wyzwala pokłady dobra w sercach bliźnich.
 
Iwona Józefiak