Rekolekcje - odpoczynek czy wysiłek?

Rekolekcje - odpoczynek czy wysiłek?

10 maja 2009r. w dębowieckim Sanktuarium zakończyły się doroczne rekolekcje dla członków i sympatyków Apostolstwa Rodziny Saletyńskiej. 60 osób z różnych stron Polski przybyło do Matki Bożej, by cieszyć się Jej bliskością i poprzez Jej niepokalane serce doświadczać spotkania z Chrystusem. Rekolekcje to czas, w którym wiara człowieka nabiera rumieńców i odnowy. Można przyrównać te dni do gruntownego, duchowego remontu. Zewnętrzne otoczenie sanktuaryjne też zmieniło się w tym roku i nasuwało porównanie rekolekcji z remontem: Dom rekolekcyjny w Dębowcu obrósł rusztowaniami, było widać i słychać pracujących robotników. Na Kalwarii rozebrano metalowy płot okalający stacje drogi krzyżowej i figury Saletyńskiej Matki. Na metalowych słupach zawieszono nisko rozpięte łańcuchy – tak, jak w La Salette. Francuzi wprowadzili te zmiany już dawno – w roku 1966, pragnąc „przybliżyć osobę Matki Najświętszej do ludu”. Teraz jest Ona także w Dębowcu bardziej widoczna, bliższa i każdy, kto przychodzi z Nią porozmawiać, może wyraźniej usłyszeć przesłanie Pięknej Pani.

Różne sanktuaria proponują wiernym odbycie tak zwanych „zamkniętych rekolekcji”. Dla jednych jest to czas odpoczynku i wytchnienia po tygodniach czy miesiącach ciężkiej pracy, a dla innych czas intensywnego skupienia i rodzących się zmian, postanowień, które kosztują sporo duchowego wysiłku. Które spojrzenie jest właściwe? Doroczne rekolekcje w klauzurowej wspólnocie klarysek kapucynek, trwają 10 dni. Opatka troszczy się wtedy, by mniszki miały więcej snu, lepsze pożywienie i więcej wolnego czasu. Nie o to chodzi, by poczuły się, jak na wakacjach, ale żeby gorliwiej trwały na modlitwie, lepiej zrewidowały swoje wnętrze, odnowiły więź z Bogiem i wspólnotą, z którą żyją pod jednym dachem. Odpoczynek rekolekcyjny idzie więc w parze z wysiłkiem skupienia, modlitwy, wejścia na drogę nawrócenia.

Na dorocznych Apostolstwa Rodziny Saletyńskiej, ponad połowę uczestników stanowią „stali bywalcy”. Oni dobrze wiedzą, że jest to czas szczególnej modlitwy, że będzie każdego dnia uroczysta Eucharystia z kazaniem, że odprawią wspólną Nowennę i Drogę Krzyżową, że warto zrobić notatki z wysłuchanych konferencji, że z piątku na sobotę będą na zmianę przez całą noc czuwać przed Najświętszym Sakramentem, że czekają ich intensywne przeżycia duchowe. Jednak radość spotkania z Panem Jezusem, bliskość Najświętszej Matki, wspólnota braci i sióstr, piękno majowej przyrody, urokliwe procesje wieczorne z ofiarą światła dla Maryi, dobre warunki w domu rekolekcyjnym – to wszystko równoważy duchowy wysiłek zainwestowany w dobre odprawienie rekolekcji. I w ostatnim dniu zostaje już tylko dziękczynienie za szczęśliwy czas „góry Tabor” we własnym życiu. Wiele osób co roku jedzie w maju z wielką radością i nadzieją do Dębowca, a gdy pojawia się nieoczekiwana przeszkoda, nie kryją swego żalu i proszą, by bracia i siostry pamiętali w modlitwie o nieobecnych. Rekolekcyjna modlitwa zawsze obejmuje wszystkich członków Apostolstwa. Niektórzy przysyłają listy, prośby o modlitwę – na znak duchowej łączności. O tym, jak cenne jest wsparcie wspólnoty, choćby na odległość, mówi świadectwo Krystyny z Krakowa: „Co roku czekam na te majowe dni rekolekcyjne jak na czas odpocznienia przy Bogu i Jego Matce. Teraz musiałam wybierać – odpoczywać czy trwać? I wybrałam trwanie przy moim synu. To już 5-ty rok walki z chorobą nowotworową. Teraz nadszedł chyba czas rozstrzygający... Bardzo cierpi, może jeszcze nie tyle fizycznie, co psychicznie. Stoję pod krzyżem bezradna i zdumiona. Przecież nie może się „zmarnować” tyle modlitwy, pielgrzymiego trudu, nadziei cierpienia. Wiem, oddane Bogu na pewno będą zasługujące, ale tak trudno odnieść to aż do wieczności, nie jestem wszak herosem tylko matką. Wołam więc jak ewangeliczni niewidomi: Jezusie, Synu Dawida, ulituj się nad... Grzesiem. Matko Saletyńska módl się za nim. Proszę Was Siostry i Bracia we wspólnocie – zawołajcie wraz ze mną. Dla Boga bowiem wszystko jest możliwe”.

Czas rekolekcji jest zawsze łaską, jaką Pan Bóg ofiaruje człowiekowi pragnącemu przyjąć Go pełniej do swego życia i gotowemu na zmiany duchowe. Ktoś, słysząc zachętę, by pojechał na dni skupienia do Dębowca czy innego sanktuarium, może od razu znajdzie wymówkę: nie mam czasu, nie dostanę urlopu, po co tam pojadę, nie stać mnie na taki wyjazd, nie lubię się długo modlić! A jednak warto przyjechać. Maria z Pniew wraz z mężem uczestniczyła pierwszy raz w rekolekcjach ARS-u w Dębowcu. Tak samo Aleksandra z Dominikowic, Jadwiga z Zamościa i inni. Są szczęśliwi, wdzięczni, radośni i gotowi znów przyjechać na rekolekcje. Sprawdza się stare, mądre przysłowie: „Nie żałuj funduszy na rozwój swej duszy!”
Iwona Józefiak