Spotkania z Maryją na dębowieckim wzgórzu

Spotkania z Maryją na dębowieckim wzgórzu

Pragnieniem wielkiej rzeszy czcicieli Matki Bożej Płaczącej, a zwłaszcza tych, którzy są zaangażowani w Apostolstwo Rodziny Saletyńskiej, jest pielgrzymowanie na miejsce objawienia, na Górę La Salette, uświęconą obecnością Maryi i Jej łzami. Jednym udało się już spełnić to pragnienie, ale dla innych taka pielgrzymka do Francji pozostaje niemożliwym do zrealizowania marzeniem. Można więc pielgrzymować inaczej, w sposób duchowy, oglądając fotografię lub film o La Salette. I jest jeszcze inna forma spotkania z Maryją Płaczącą – pielgrzymka do Dębowca, do Polskiego La Salette. Misjonarze Saletyni, którzy już przed drugą wojną światową zatroszczyli się, by w tym miesjcu stanęła Kalwaria z figurami Pięknej Pani i pastuszków, ze stacjami drogi krzyżowej i źródełkiem, zadbali o to, by dębowieckie Sanktuarium możliwie najwierniej odtwarzało podobiznę miejsca objawienia, łącznie z klimatem ciszy i pięknej przyrody. Bogu niech będą więc dzięki, że mamy dębowieckie wzgórze i królującą na nim Płaczącą Matkę w złotej koronie. Ci, którzy tęsknią za Nią, którzy pragną wpatrywać się w Jej piękną twarz i słuchać Jej Orędzia, nie muszą wyrabiać paszportu i przemierzać dwa tysiące kilometrów. Wystarczy, że przyjadą do Dębowca koło Jasła, a spotkanie z Matką stanie się udziałem ich serca i napełni radością.

Elżbieta, Wojciech, Halina i Jasia z Krosna byli u Maryi w La Salette. Ponawiają spotkanie z Maryją każdego miesiąca, przyjeżdżając w trzecią niedzielę na Mszę świętą i adorację wynagradzającą. Ponieważ należą do Apostolstwa Rodziny Saletyńskiej, trzymają w rękach podczas nabożeństwa zapalone świece. To wymowny znak oddania się w opiekę Pięknej Pani i pragnienie szerzenia Jej czci. Kazimiera i Marian ze Zwięczycy w La Salette wypełnili deklarację przynależności do ARS-u. Bardzo pragną, aby na tę świętą górę mogły pojechać ich dzieci. Na razie wszyscy często pielgrzymują do Dębowca, zwłaszcza przed każdą ważną decyzją. Podobnie stałymi bywalcami w sanktuarium są Jasia i Tadeusz z Dębicy. Za każdym razem, gdy synowa jest w stanie błogosławionym, gdy narodzi się dziecko, gdy ktoś z bliskich lub znajomych potrzebuje modlitwy i nawrócenia, gdy rodzi się pragnienie w sercu, przyjeżdżają do Matki na dębowieckie wzgórze. Wiesława i Staszek też mieszkają w Dębicy. W tym roku minęła 35 rocznica ich ślubu. Chcieli ją świętować skromnie, ale w obecności Maryi, razem z Nią. Zamówili Mszę św. dziękczynną, w zwykły dzień, o godzinie 7.00 rano.

Szczególne i wzruszające są pielgrzymki do Dębowca tych czcicieli Matki Bożej, którzy zdają sobie sprawę, że to może być ich ostatnie pielgrzymowanie. Ks. Stanisław Skwira przeżywa w tym roku 50-lecie święceń kapłańskich. Znaczną część swego kapłańskiego trudu ofiarował parafii w Rozniszewie. Kilkadziesiąt lat spalał się jak, lampka oliwna przed tabernakulum. Tam święcił najpierw obraz, a potem figurę Maryi Płaczącej. Przewodniczył nabożeństwom wynagradzającym, odprawianym 19 dnia każdego miesiąca. Zapowiadał, że jest do nabycia nowy numer „Posłańca Matki Bożej Saletyńskiej”. Organizował pielgrzymki do Dębowca, podczas których, jak sam wpisał do Księgi pamiątkowej rozniszewscy parafianie składali „przyrzeczenia nawrócenia i modlitwy”. Przed odejściem na emeryturę zapragnął jeszcze raz pokłonić się przed Piękną Panią w Dębowcu. Okazja się nadarzyła, akurat kończył swój urlop ks. Wiesław – dawny uczeń i wychowanek ks. Jubilata. Zgodził się pojechać do Dębowca, tym chętniej, że nigdy tutaj nie był. Obaj księża dołączyli się do porannej koncelebry w kaplicy Matki Bożej. Spełniło się życzenie sędziwego proboszcza, by mógł jeszcze raz stanąć w małym gronie bliskich osób na saletyńskiej Kalwarii w Dębowcu. Dziękując Bogu i Maryi za swoje życie i kapłaństwo, prosił gorąco, by jego umiłowana parafia przeszła w ręce godnego następcy, a wierni pozostali na zawsze czcicielami zapłakanej Matki. Ostatnią pamiątką, jaką przywiózł dla swoich wiernych, były kalendarze saletyńskie na następny rok. Nie będzie już wtedy w Rozniszewie ksiądza Stanisława, ale kult, który zaszczepił w ich serca. A do Dębowca przyjadą z nowym duszpasterzem.
Iwona Józefiak