Sercem pełnym wdzięczności błogosławić Cię chcę

"Sercem pełnym wdzięczności błogosławić Cię chcę!"

W maju 2002 roku nasza parafia jechała do Rzymu, ale odłożyłam ten wyjazd na grudzień, bo chciałam jechać z góralami, jak powiozą choinki do Ojca świętego. W sobotę przed Bożym Ciałem odkryłam u siebie guza na piersi. Pierwsza moja myśl, to: Jezu, ufam Tobie! Potem zwróciłam się do Matki Bożej. W poniedziałek wyruszaliśmy na pielgrzymkę do sanktuariów Maryjnych. W Dębowcu napisałam kartkę na nowennę. Wszystko złożyłam w ręce Matki Najświętszej. Potrzebowałam wsparcia duchowego. W domu nikt nic nie wiedział. Moim hobby jest organizowanie pielgrzymek parafialnych, może nie pozwoliliby mi jechać. Byłam spokojna i przygotowana na wszystko.

W takim stanie pojechałam po Medugorja. Nie modliłam się o zdrowie, lecz słowami trędowatego z Ewangelii: "Panie, jeśli chcesz, możesz mnie oczyścić". Obiecałam Matce Bożej, że jeżeli będę żyć, to podejmę post w środy i piątki. Zaraz po powrocie udałam się do lekarza. W czasie biopsji okazało się, że to tylko torbiel. Przez kilka dni nuciłam piosenkę: "Sercem pełnym wdzięczności błogosławić Cię chcę". W październiku przyjęłam w Czernej Szkaplerz karmelitański, aby jeszcze bliżej być Boga. A w grudniu byłam w Rzymie. Po audiencji generalnej mieliśmy audiencję prywatną 11 grudnia wieczorem, w Sali Klementyńskiej. Dostąpiłam tej łaski, że mogłam podejść do Ojca św. i poprosić o błogosławieństwo. Było to niesamowite przeżycie, wydawało mi się, że serce wyskoczy z piersi. Serdecznie Was pozdrawiam, a zwłaszcza Matkę Bożą.
Stasia z Międzybrodzia Bialskiego