List do chorych

 List do chorych

Drodzy Czciciele Matki Bożej!
Już od kilku lat uwaga i troska Kościoła w miesiącu lutym kieruje się w stronę ludzi cierpiących i chorych, bowiem z woli Ojca świętego dzień 11 lutego - Wspomnienie Matki Bożej z Lourdes - jest obchodzony jako Światowy Dzień Chorego. Można nieraz usłyszeć powiedzenie, że "wszystko się udało Panu Bogu, z wyjątkiem starości i choroby". Ci, którzy tak mówią, albo zapomnieli, albo nie wiedzą, że plan Boga wobec ludzi był inny. Bóg nie chciał ani chorób, ani cierpień, ani niedołężnej starości, ani śmierci. To sam człowiek, ulegając rajskiej pokusie, pragnący w swojej pysze dorównać samemu Stwórcy, utracił godność dziecka Bożego i wszystkie związane z tym przywileje. Cierpienia, choroby i wreszcie śmierć to powszechny skutek grzechu pierworodnego, jaki Adam i Ewa zostawili w spadku wszystkim ludziom. Bóg jednak nie pozostawił grzesznego, cierpiącego i słabego człowieka bez pomocy i nadziei. Już pierwsi rodzice dowiedzieli się, że przyjdzie na ziemię Zbawiciel. Dwa tysiące lat temu Pan Jezus przyjął ludzkie ciało i solidarnie podzielił los wszystkich cierpiących, utrudzonych, umierających. Od tej chwili cierpienie przestało być przekleństwem ciążącym nad ziemią. Ojciec święty ciągle naucza, że człowiek cierpiący, bezbronny, chory i stary, jest cięgle potrzebny Bogu i ludziom. Chorzy członkowie Kościoła Chrystusowego, to jego uprzywilejowana, "wybrana cząstka". Głos Papieża i biskupów ostrzega i protestuje, że nikt z ludzi nie ma prawa skracać cierpienia, poprzez świadome zabicie chorego, rzekomo w imię jego dobra.

Święci przeżywali chorobę i cierpienie według mądrości Chrystusowej, a nie według mądrości tego świata. Wielu z nich spędzało długie miesiące na szpitalnym lub domowym łóżku, cierpiąc nierzadko przy tym samotność i niezrozumienie otoczenia. Znane są przykłady, że wyniszczone chorobą ciało, nie przyjmowało już innego pokarmu, jak tylko Komunię świętą. Nie skarżyli się jednak, ale dziękowali Bogu za łaskę cierpienia.

Kiedy Ojciec Maksymilian Kolbe działał z rozmachem w założonym przez siebie klasztorze - "Niepokalanowie", często przyjmował różnych gości. Wielcy tego świata byli nader ciekawi, jak funkcjonuje ubogi ośrodek, w którym przebywa ponad 600 zakonników i drukuje się w olbrzymim nakładzie katolickie, maryjne pisma. Ojciec Maksymilian prowadził ich do pomieszczeń pachnących smarem i farbą, gdzie przy nowoczesnych maszynach uwijali się usmoleni bracia w ubogich habitach i butach własnej roboty. Na tym jednak zwiedzanie się nie kończyło. Ojciec Maksymilian wiódł jeszcze swych gości do baraku szpitalnego i uchylając drzwi do sal chorych, mówił: "Tu dla Niepokalanej pracuje się najwięcej!"

Siostra Faustyna napisała w swoim "Dzienniczku" wiele stron na temat choroby i cierpienia. W zeszycie drugim czytamy: "W życiu duchowym cierpienie jest termometrem, który mierzy miłość Bożą w duszy". W następnym brulionie, wyznała po powrocie z sanatorium: "Cztery miesiące chorowałam, ale nie przypominam sobie, abym jedną minutę z tego straciła, wszystko dla Boga i dusz, wszędzie pragnę Mu być wierna".

Nie każdy jednak chory dochodzi do takiego przyjmowania w duchu wiary swoich dolegliwości, zwłaszcza gdy one spotykają człowieka młodego. Zdarzają się bunty, załamania, odejścia od Boga, nawet pokusy samobójcze. Dlatego święta Terenia w ostatnich miesiącach swego krótkiego życia, prosiła siostry, aby nigdy nie zostawiały przy chorych lekarstwa, które spożyte w większej ilości, może być zabójczą trucizną.

Chory, starszy, cierpiący człowiek potrzebuje więc nie tylko opieki ale i modlitwy. Pan Jezus ustanowił sakrament namaszczenia chorych, w którym przychodzi ze specjalnymi łaskami, z umocnieniem, siłą i darem odpuszczenia grzechów dla swych cierpiących dzieci. Wielką krzywdę wyrządzają poważnie choremu ci, którzy boją się zaprosić kapłana, by świętym olejem namaścił mu głowę i ręce, którzy bronią dostępu łaski Bożej do udręczonego cierpieniem serca. Sakrament chorych można przyjmować wiele razy w ciągu życia i nie jest to zaopatrzenie na śmierć, ale pomoc w chorobie. Kapłan modli się wtedy o zdrowie dla tego człowieka.

Matka Boża w La Salette przyszła z nieba na ziemię z oczami pełnymi łez i ze swoim Synem, cierpiącym na krzyżu. Ona, która tak wiele wycierpiała, chociaż była Niepokalanie Poczęta, patrzy z miłością na wszystkich chorych, starszych, niedołężnych, samotnych. Wskazuje na Chrystusa, jakby chciała powiedzieć: Odwagi, moje dzieci! Cierpienia się skończą, życie minie szybko, potem czeka was nieprzemijająca nagroda w niebie. Tylko wytrwajcie na swym krzyżu, do końca....

W Dębowcu podczas odpustu wrześniowego chorzy i ludzie starsi mają swój szczególny dzień. Jest to czwartek przed trzecią niedzielą września. Już od rana zjeżdżają się chorzy z całej okolicy, aby pod przewodnictwem Biskupa i kapłanów odpowiedzialnych za Apostolstwo Chorych uczestniczyć w sakramencie spowiedzi św., we Mszy św. i specjalnym nabożeństwie połączonym z błogosławieństwem Najświętszym Sakramentem. Jest to swoisty odpust dębowiecki dla chorych, któremu towarzyszy najczęściej piękna jesienna pogoda.

Pozdrawiając serdecznie wszystkich chorych czcicieli Matki Bożej Płaczącej lub członków Waszych rodzin, dotkniętych cierpieniem, Was także, którzy korzystacie z dobrodziejstwa internetu, kończymy nasze rozważanie wierszowaną modlitwą do Matki Najświętszej:

"W każdy dzień powszedni, w niedziele i święta,
Matka Boska zawsze o chorych pamięta,
Bo to są Jej dzieci, Jej dzieci kochane,
Chociaż nieraz smutne i łzami zalane.

Matuchna Najświętsza ciebie ukochała
I bardzo cię prosi, byś Jej pomagała.
Bo dziś nasze grzechy się rozpanoszyły,
Za mocno już Serce Jezusa zraniły.

Ofiaruj Jej swoje bóle i cierpienia -
Niech Ona je weźmie dla świata zbawienia.
Ona jest przy tobie, do Serca cię tuli,
Nie ma od Niej lepszej na świecie matuli!"
Ks. Franciszek Gutter MS