Radość dawania

Radość dawania

Rozpoczęliśmy w Imię Boże Nowy Rok 2006. Jedni witali go modlitwą podczas adoracji i Eucharystii o północy, inni tańcem i zabawą pośród przyjaciół, jeszcze inni przed telewizorami. Wszyscy jednak pragną, aby ten nowy czas przyniósł nam dobre, jasne dni, abyśmy byli zdrowi, mieli pracę, aby wszystkim towarzyszyło Boże błogosławieństwo i opieka Matki Najświętszej. Biskupi polscy zadecydowali od tego właśnie roku rozpocząć cykl duszpasterski pod hasłem: Przywracajmy nadzieję ubogim. Tyle teraz ludzi, którym brakuje nadziei i którzy żyją w wielorakiej biedzie: materialnej, duchowej, moralnej. Powiało mocno nadzieją w całym kraju po ostatnich wyborach. Może wreszcie teraz będzie lepiej, inaczej, po prostu normalnie, jak Pan Bóg przykazał. Gdy Boże prawa są uszanowane, to i ludziom żyje się lepiej i godniej.

We wszystkie plany i nadzieje, jakie odżywają na progu nowego roku, wpisuje swoją obecność Sanktuarium Matki Bożej Saletyńskiej w Dębowcu k. Jasła. Od samego początku pobytu Misjonarzy Saletynów w Dębowcu służymy ludziom nie tylko w bezpośrednim duszpasterstwie, ale także poprzez korespondencję. Kancelaria Apostolska w Dębowcu ma długą i zasłużoną tradycję. Tylko z niepokojem obserwujemy, że coraz mniej ludzi pisze z prośbą o Mszę świętą dla swoich bliskich żyjących lub zmarłych. Umierają pobożne babcie, które dobrze wiedziały, że wnuczkom z Odpustu w Dębowcu trzeba przywieźć nie tylko cukierki, ale także zamówić Mszę św. i poprosić o Boże błogosławieństwo w rodzinie, o pomoc w nauce, o zdrowie, o siły do pracy, o szczęśliwe urodzenie i wychowanie dziecka, o trzeźwość syna, męża, czy zięcia, o zgodę sąsiedzką, o zdanie egzaminów, o zbawienie dla zmarłych. Młode pokolenie nierzadko już nie czuje takiej potrzeby, by w modlitwie szukać rozwiązania swoich codziennych spraw. A przecież Pan Jezus wyraźnie nauczał: „Szukajcie najpierw Królestwa Bożego, a wszystko inne będzie wam dodane”. Ludzie woleliby inaczej, po swojemu: zdobyć najpierw wszystkie dobra tego świata: bogactwo, powodzenie, młodość i piękność, dobre zabezpieczenie, a na końcu ewentualnie Bóg i Jego łaska. Wielu dopiero wtedy, gdy wszystko przysłowiowo „wali się”, dopiero wtedy przypomina sobie o Panu Bogu i próbuje hojnym datkiem na Kościół nie tyle wyprosić, ale zażądać takiego czy innego daru.

Chcielibyśmy, aby czciciele Matki Bożej Płaczącej zawsze żyli w łasce Bożej i zawsze mogli zażywać Jego błogosławieństwa. Nie oczekujmy, że Pan Bóg wyściele nam drogę różami, bo tego nie uczynił ani dla Jezusa Chrystusa, ani dla Matki Bożej, ani dla żadnego ze świętych. Jeżeli jednak pójdziemy przez życie ze światłem Bożej łaski w sercu, będzie nam łatwiej po Bożemu przyjąć i znieść wszystkie trudy, przeciwności, krzyże i cierpienia, jakie niesie codzienność. Pamiętajmy, aby Pana Boga uczynić najważniejszym Przyjacielem swego życia, a Jego przykazania pewnym drogowskazem na szczęśliwą przyszłość. Jest piękny zwyczaj praktykowany w dębowieckim Sanktuarium – zamawianie Mszy Świętych Wieczystych w intencji żyjących i zmarłych. Osoba wpisana do specjalnej Księgi, już na zawsze będzie korzystać z bezcennych łask Chrystusowej Ofiary. Jak długo będą istnieć Księża Saletyni, codzienne będą sprawować Eucharystię przed cudowną Figurą Zapłakanej Matki. Składając ofiarę przy wpisie do Mszy św. Wieczystych, nie podaje się żadnych intencji, tylko imię i nazwisko danej osoby (pojedynczo, a nie całej rodziny naraz). Pan Bóg wie najlepiej, jakie łaski są komu w danej chwili potrzebne. Pamiątkowy obrazek może być pięknym i wartościowym prezentem złożonym naszym bliskim z okazji imienin, rocznicy urodzin, ślubu, śmierci, czy też z innej okazji.

Oprócz Mszy św. Wieczystych można zamówić Mszę św. jednorazową, złożyć ofiarę na Sanktuarium, na misje, na kształcenie naszych kleryków, na nieustającą Nowennę. Jest faktem, że nasze społeczeństwo coraz bardziej biednieje, że wielu ludziom żyje się coraz gorzej. Dobrze o tym wiemy. Jednak pamiętajmy, że Bóg i Maryja po królewsku nagrodzą tych, którzy ufają Jego Opatrzności i potrafią dzielić się tym, co mają, choćby to był mały dar ewangelicznej, ubogiej wdowy. Bywa nieraz tak, że ktoś koniecznie chce określone dobra zachować dla siebie, boi się, że mu nie wystarczy na życie, oszczędza na tak zwaną „czarną godzinę”, nie chce się podzielić, a potem zostają mu te środki i stają się wyrzutem sumienia, że mógł uczynić dobro, ale nie zrobił. Wystarczyłoby dla tego, kto daje i dla tego, kto byłby obdarowany...

Jeden z naszych misjonarzy opowiadał podczas głoszonej konferencji zdarzenie pewnej francuskiej rodziny. Zostało im na życie tylko 10 franków (było to przed wymianą waluty na euro). Ojciec posłał syna, by dał ten ostatni banknot pierwszemu spotkanemu żebrakowi. Jeszcze tego samego dnia rodzina dostała czek na 1000 franków.

A teraz przykład z Polski, z Poznania. W pewnym domu, w pobożnej i ubogiej rodzinie zdarzyło się, że zabrakło na mleko i chleb. Rano mama z dziećmi poszła na Mszę świętą. Gdy wracali z kościoła, znaleźli na ulicy 50 zł. Nie są to przykłady z bajki, ale z życia ludzi, którzy bardziej niż bankom i własnemu sprytowi zawierzyli Bożej Opatrzności i nie zawiedli się!

Rok 2006 jest szczególny w dziejach dębowieckiego Sanktuarium: przygotowujemy się do 160. rocznicy objawienia Matki Bożej w La Salette i 10. rocznicy koronacji Figury Maryi Płaczącej. Chcemy jeszcze bardziej upiększyć Dom Matki i obejście przed kościołem. Mamy nadzieję, że więcej niż w ubiegłym roku przybędzie do Dębowca pielgrzymów, więcej osób wstąpi do Apostolstwa Rodziny Saletyńskiej, więcej będzie czytelników i prenumeratorów naszego dwumiesięcznika „Posłaniec Matki Bożej Saletyńskiej”. Ufamy, że w korespondencji sanktuaryjnej naszej kancelarii przybędą nowi czciciele Matki Bożej i ofiarodawcy. Bo nigdy nie straciły na swej aktualności słowa Zbawiciela: „Więcej jest radości w dawaniu niż braniu”. Niech więc nasze serca pozostaną szczere i hojne, a Pan Bóg napełni je łaską, pokojem, światłem i nadzieją.
Z modlitwą u stóp Pięknej Pani Saletyńskiej i serdecznym pozdrowieniem
ks. Franciszek Gutter MS