List religijny nr 1/2015

Drodzy Czciciele Matki Bożej Saletyńskiej! 

  30 listopada ubiegłego roku, w  I niedzielę Adwentu  rozpoczął się  w całym Kościele Rok Życia Konsekrowanego, który będzie trwał do  dnia 2 lutego 2016r. Ten czas ma uświadomić wszystkim wiernym, że oprócz stanu duchownego, jaki tworzą biskupi, kapłani i diakoni oraz stanu świeckiego, w jakim żyje większość ochrzczonych, jest jeszcze stan życia konsekrowanego, czyli poświęconego Panu Bogu przez śluby ubóstwa, posłuszeństwa i czystości. Życie konsekrowane to służba i dar miłości, oparty na tych trzech filarach rad ewangelicznych.
Stan życia konsekrowanego tworzą więc członkowie różnych zgromadzeń zakonnych. Są wśród nich zarówno księża jak i bracia zakonni, wielka rzesza sióstr zakonnych, ponadto osoby należące do Instytutów Świeckich i do Indywidualnych Form Życia Konsekrowanego. W tej ostatniej grupie są konsekrowane  dziewice,  wdowy i wdowcy, pustelnicy i pustelnice. Życie konsekrowane jest wielkim bogactwem Kościoła, na które chce zwrócić naszą uwagę i modlitwę obecny rok. W Zgromadzeniu Księży Misjonarzy Saletynów, jak w wielu innych,  mamy braci zakonnych i kapłanów. Księża zakonni zostali podwójnie obdarowani – łaską profesji wieczystej i sakramentu kapłaństwa.  W saletyńskiej  historii są wspaniałe przykłady wiernej i oddanej służby Bogu oraz Matce Najświętszej, którą pełnili księża i bracia zakonni, a także siostry saletyni. W tegorocznych Listach Religijnych przybliżymy kilka takich pięknych postaci. Dzisiaj często słyszy się słowa złe, kłamliwe, niechętne lub drwiące wypowiadane pod adresem osób konsekrowanych. Tym bardziej więc trzeba ukazać prawdę i piękno tego stanu.        
  Na początek wybraliśmy ks. Michała Kolbucha, pierwszego Polaka – Saletyna i pierwszego przełożonego polskiej prowincji Zgromadzenia Misjonarzy Saletynów. Urodził się 14 listopada 1889 w Busku niedaleko Lwowa. W tej parafii odbywał swoją praktykę duszpasterską ks. Oswald Loretan MS – jeden z pięciu szwajcarskich saletynów, którzy przyjechali w 1902 roku do Polski, aby poznać język i kulturę naszego narodu, a następnie wyjechać do pracy wśród Polonii amerykańskiej. Ks. Loretan zwrócił uwagę na niezwykłe spojrzenie ministranta Michasia, który służąc do Mszy św. przez cały czas wpatrywał się w krzyż misjonarza, a po przyjściu do zakrystii wyraził pragnienie, by kiedyś też nosić taki krzyż z obcęgami i młotem. Kapłan dostrzegł w tym chłopcu zalążek kapłańskiego i zakonnego powołania. Jednak w tym czasie nie było jeszcze w Polsce klasztoru ani seminarium Misjonarzy Saletynów. Michał Kolbuch musiał udać się za granicę, aby zdobyć potrzebną  wiedzę i formację. Przy pomocy ks. Loretana wyjechał do Tournai w Belgii i tam przebywał do roku 1911. Potem czekała go dalsza wyprawa, tym razem do Włoch, gdzie w Suzie odbył nowicjat, uwieńczony złożeniem pierwszych ślubów zakonnych 8 września 1912 roku. 4 lata później ofiarował się Bogu i  Matce Saletyńskiej na zawsze, składając wieczystą profesję. W tym czasie mieszkał w Rzymie i studiował teologię. Rytm nauki i modlitwy przerwała I wojna światowa. Kleryk Michał został internowany w Sardynii, ale na szczęście mógł kontynuować tam seminaryjny program. 2 grudnia 1917 roku w prywatnej kaplicy kardynała Pamfili diakon Michał Kolbuch otrzymał sakrament kapłaństwa. Przełożeni docenili nie tylko jego wytrwałość w dążeniu do celu, ale także pobożność i gorliwość, powierzając mu jako pierwszą kapłańską posługę funkcję pomocnika mistrza nowicjatu w Suzie. Byli tam już młodzieńcy z Polski, którzy podobnie jak on wybrali taką drogę – przez Belgię i Włochy do saletyńskiego krzyża misjonarskiego i Chrystusowego kapłaństwa. Wysyłanie kandydatów z Polski za granicę łączyło się z wysokimi kosztami; ponadto różnice kulturowe i nieznajomość języka utrudniały formację. W Dębowcu od 1911 funkcjonował już klasztor misjonarzy saletynów i niższe seminarium. Starano się o pozwolenie na utworzenie własnego nowicjatu, a w przyszłości miało być także w Polsce wyższe seminarium. W 1920 wrócił z Włoch do Dębowca ks. Michał Kolbuch MS i został mianowany prefektem szkoły apostolskiej. Doceniał wielką wartość każdego powołania i podejmował wiele starań, aby żadne nie zostało zmarnowane, jednak przede wszystkim poświęcił się szerzeniu kultu Matki Bożej Saletyńskiej. Dla Niej pracował w dzień i w nocy. Rozpoczął organizowanie dorocznych uroczystości odpustowych z udziałem pielgrzymów. Zapoczątkował wydawanie pisma pod tytułem „Posłaniec Matki Boskiej Saletyńskiej”.  Podejmował wiele starań, szukał świeckich pomocników, by liczba prenumeratorów ciągle rosła. Wprowadził nabożeństwo Komunii św. wynagradzającej 19. dnia każdego miesiąca. Do tej idei przekonywał i zapalał biskupów w różnych diecezjach. Naród polski pokochał Piękną Panią i tłumnie pielgrzymował do Niej na wrześniowe uroczystości do Dębowca. Po trzech latach gorliwej działalności, ks. Kolbuch wyjechał do Ameryki, do parafii Ware, aby szerzyć kult Płaczącej Matki wśród tamtejszej Polonii. Owocem jego posługi był polskojęzyczny „Posłaniec MBS”. Polscy emigranci wspierali finansowo budowę Kalwarii saletyńskiej, a potem kościoła klasztornego w Dębowcu.  W 1934 r. ks. Michał wraca ponownie do rodzinnego kraju, tym razem jako  przełożony nowoutworzonej Polskiej Prowincji Księży Misjonarzy Saletynów. Potem wyjechał na pewien czas do Argentyny, gdzie założył 4 domy zakonne. W latach II wojny światowej siedzibą polskiej prowincji była placówka w Oliwet. Tam ks. Kolbuch utworzył seminarium duchowne, aby przyjść z pomocą personalną i materialną umęczonym wojną rodakom. W okresie 1948-1949 mieszkał w domu zakonnym w Warszawie, który z czasem stał się domem prowincjalnym. Od roku 1950 ks. Kolbuch zwolniony z funkcji prowincjała, przebywał na stałe w Rzymie; był członkiem Zarządu Generalnego.  Skończył się okres jego wielkiej apostolskiej gorliwości, o której krążyły legendy, że „idzie przebojem jak cyklon, że przeszkody w rękach kruszy, że nie ma dla niego rzeczy niemożliwych, że to istny czołg w sutannie”. Takiego człowieka nie zadawalała spokojna praca kurialisty. Za zgodą przełożonych został kapelanem polskich emigrantów wojennych. Odwiedzał ich, podnosił na duchu, pisał listy. W październiku 1955r. otrzymał polecenie wyjazdu do Ameryki, aby pozyskać fundusze na budowę kościoła pod wezwaniem Matki Bożej Saletyńskiej w Rzymie. Wrócił z tej podróży chory, częściowo sparaliżowany. Próbował bagatelizować dolegliwości, ale nie miał już sił, by zejść do kaplicy. Pogodził się, że nie  spełni trzech ostatnich marzeń: pielgrzymki na La Salette, odwiedzenia domów w Argentynie i podróży do Polski na grób mamy.  Parę dni później, na siedząco, odprawił swoją ostatnią Mszę św. ku czci Maryi Saletyńskiej. Osłabienie wzroku było tak wielki, że nie był w stanie czytać, ale formularz mszalny znał na pamięć. 9 grudnia przyjęto go do rzymskiej kliniki Salvator Mundi. Czuwali przy nim współbracia i rodzona siostra, która zdążyła przybyć z Polski.  Apostolskie życie Ojca Michała Kolbucha MS dopełniło się 13 grudnia 1957r. Dwa dni później spoczął na cmentarzu w Salmacie. Tam jego ciało oczekuje na zmartwychwstanie.   
  Dziękując Bogu za ten świetlany, heroiczny przykład pracy i miłości ku Płaczącej Matce, dziękujmy także za historię naszego własnego życia i uwielbiajmy Pana we wszystkim, co nas spotyka, wierząc, że jesteśmy w miłosiernych rękach najlepszego Ojca i najczulszej Matki Maryi. W modlitewnej pamięci  
- Ks. Franciszek Gutter MS