List religijny nr 2/2015

Drodzy Czciciele Matki Bożej Saletyńskiej! 

  W marcu obchodzimy  uroczystość św. Józefa, Oblubieńca Najświętszej Maryi Panny i Opiekuna Syna Bożego. Wracamy więc do początków życia Pana Jezusa na ziemi, dziękując Bogu za to, że w planie zbawienia przygotował piękną misję dla św. Józefa. Była to misja wymagająca wielkiej odwagi, pokory, pracowitości, wierności, dyskrecji i temu wszystkiemu św. Józef sprostał. Nic więc dziwnego, że cały Kościół i różne stany obierają sobie za Patrona św. Józefa, wzywając jego skutecznej pomocy.
W naszym Zgromadzeniu Księży Misjonarzy Saletynów św. Józef  jest opiekunem braci zakonnych oraz Patronem Apostolstwa Rodziny Saletyńskiej. W obecnym Liście chcemy ukazać życie naszego,  już śp. Brata Bronisława Glanca – Misjonarza Saletyna. Jeszcze tak wielu z nas pamięta go osobiście, ale dla młodego pokolenia jest to już historia – nasza święta, saletyńska historia!
  Bronisław Glanc przyszedł na świat 14 września 1906 r. we wsi Wójcin, należącej do archidiecezji gnieźnieńskiej. Ojciec był szewcem, zajmował się naprawą i produkcją obuwia. Matka wychowywała pięcioro dzieci, z których Bronisław był najstarszy. Rodzina pielęgnowała katolickie i patriotyczne wartości. Gdy 6-letni Bronek zaczął uczęszczać do szkoły, w trzecim dniu otrzymał chłostę od nauczyciela, bo nie umiał powiedzieć swego imienia po niemiecku. Podczas I wojny światowej, za pozwoleniem ojca już angażował się w działalność patriotyczną. Szkołę ukończył w 1925 roku, uzyskując tytuł mistrza krawieckiego. Zgodnie z pragnieniem ojca założył własny zakład krawiecki. W tym samym roku znalazł się w domu Glanców Posłaniec Matki Boskiej Saletyńskiej, w którym młody krawiec przeczytał ogłoszenie, że „Księża Saletyni w Dębowcu przyjmują pobożnych i pracowitych młodzieńców do zakonu na braci”. Napisał podanie i otrzymał pozytywną odpowiedź. Tak więc, 8 marca 1926r. był już w Dębowcu. Po jakimś czasie zgłosiło się dwóch kolejnych kandydatów na braci i wspólnie odbyli postulat. Pół roku później ośmiodniowymi rekolekcjami i spowiedzią generalną z całego życia rozpoczął Bronisław  czas nowicjatu. Do formacji przystąpiło także sześciu kandydatów do kapłaństwa. Według ówczesnych przepisów, nowicjusze już nosili sutannę i sznur. Z każdym dniem wzrastała  miłość Bronisława do Matki Najświętszej i do Zgromadzenia. 9 września 1927 cała dziewiątka złożyła pierwsze śluby zakonne. Po krótkim odpoczynku w domu rodzinnym, brat Bronisław  powrócił do Dębowca. Został zaangażowany w pracę duszpasterską w Kancelarii Apostolskiej. Przez 60 lat był jej gorliwym pracownikiem, a przez 22 lata pełnił funkcję dyrektora. Z pomocą braci zakonnych i oddanych świeckich zelatorów, prowadził kolportaż Posłańca Matki Boskiej Saletynśkiej. Przełożeni wysłali go na kurs introligatorski i zecerski, bo uznali, że ten fach jest bardziej konieczny niż krawiectwo. Okres junioratu pogłębiał w nim oddanie się Matce Bożej. Brat Bronisław miał świadomość, że Piękna Pani osobiście do niego kieruje polecenie, by głosił Jej orędzie całemu ludowi. Śluby wieczyste złożył 27 września 1933 roku. Po latach tak wspominał tę uroczystą chwilę: „Wylałem dużo łez, łącząc je ze łzami Maryi z La Salette. Moim pragnieniem jest osuszać Jej łzy przez ofiarę z mojego życia. Tak wiele lat czekałem i walczyłem, by urzeczywistnić moje powołanie zakonne – Misjonarza Matki Bożej z La Salette. Wchodziłem do mojej ziemi obiecanej”.  Kolejne lata przynosiły realizację tych pragnień. Gdy wybuchła II wojna światowa, Brat Bronisław pełnił dodatkowe posługi. Zajmował się rozdawaniem żywności i odzieży dla potrzebujących. Podjął  też pracę konspiracyjną. Wraz z innymi zakonnikami  zaangażował się w ruch oporu, wstępując do Batalionów Chłopskich. Także żołnierzom AK dostarczano broni, amunicji, meldunków i niezbędnych informacji, ponieważ „Bronek” (taki był jego pseudonim) miał w pokoju własne radio. Już wtedy ujawniły się jego zdolności medyczne (był lekarzem-samoukiem). Wiedzę czerpał z książek medycznych napisanych po niemiecku i z osobistej znajomości z lekarzem, który mieszkał w klasztorze wraz z jednostką Wermachtu. Po wojnie lecznicze zdolności Brata Bronisława  rozwinęły się jeszcze bardziej. Do klasztornej furty masowo zgłaszali się chorzy, prosząc o diagnozę i leki. Sprowadzał je zza granicy i leczył także prostymi, domowymi sposobami. Mieszkańcy Dębowca nieraz przychodzili do niego po ratunek nawet nocą, gdy ktoś nagle zachorował i bliski był śmierci. Nikomu nie odmówił i do dzisiaj nie ma tutaj rodziny, która by nie wspominała jego posługi, poświęcenia i umiejętności przychodzenia z pomocą w przypadkach po ludzku beznadziejnych. Po porady medyczne przyjeżdżali do Brata Bronisława także kapłani, między innymi już ogłoszony błogosławionym ks. Władysław Findysz z Nowego Żmigrodu. Nawet władza ludowa doceniała te umiejętności i proponowała mu stanowisko dyrektora szpitala w Jaśle, pod jednym warunkiem, że zdejmie habit. Nie tolerowano lekarza – zakonnika. Za tę działalność nieraz spotykały go szykany i dlatego roztropnie ją ograniczał. Brat Bronisław do końca życia prowadził korespondencję z czcicielami Matki Bożej Saletyńskiej w kraju a także żyjącymi za granicą. Okres stalinowski wymagał w tym względzie  wiele dyskrecji, roztropności i pomysłowości. Listy Religijne, jakie wysyłamy obecnie do czcicieli Matki Bożej to kontynuacja pracy, jaką rozpoczął i ofiarnie pełnił Brat Bronisław. Do dzisiaj  zachowały się albumy ze znaczkami pocztowymi z różnych państw i ze „świętymi obrazkami”, które pieczołowicie gromadził. Był pierwszym, który przewidział, że figura Matki Bożej Płaczącej zostanie w Dębowcu ukoronowana i nie pozwolił na jej usunięcie ze świątyni, co sugerował profesor Jan Budziło. Na odpuście wrześniowym w 1982r.została uroczyście rozpoczęta Nowenna ku czci Matki Bożej Saletyńskiej. Od tej chwili jest ona odprawiana w każdą środę o godz. 1730. Brat Bronisław często uczestniczył w tej Nowennie i bardzo się cieszył. Wypowiedział słowa: „Pięćdziesiąt lat czekałem na takie nabożeństwo!”                                  
  Różne obowiązki i prace nie osłabiły w nim ducha pobożności. Budował otoczenie swoją postawą i świadectwem życia zakonnego. Zawsze chodził w stroju zakonnym. Do końca pozostał ułożony, zdyscyplinowany, rozmodlony, oszczędny, pracowity, zachowujący  regułę życia zakonnego. Posłuszeństwo praktykował w stopniu heroicznym, składając prywatny ślub słuchana zawsze bez wymówek. Cieszył się wielkim autorytetem zarówno we wspólnocie zakonnej, jak i wśród dębowczan. Całe Podkarpacie mówiło o nim: „Nasz Brat Bronisław z Dębowca. Znajdował czas, by służyć ludziom jako fotograf, dokumentując liczne uroczystości religijne i rodzinne. Robił to z prawdziwą pasją. Sam przygotował pamiątkowy obrazek na swój złoty Jubileusz ślubów zakonnych. Cukrzyca i przebyte trzy zawały serca  odbierały mu siły, ale nie prosił o zwolnienie z pracy, tylko o możność dalszego posługiwania w Kancelarii.  Udzielał w listach porad duchowych, podnosił na duchu, pocieszał i zawsze rozwijał kult ukochanej Saletyńskiej Mateczki. Odszedł do wieczności  2 października 1986 roku, przy maszynie do pisania. Opisywał znajomym dębowieckie uroczystości 140-lecia objawiania w La Salette. Dokończył zdanie, postawił kropkę i to była jego ostatnia posługa. W trumnie odbierał hołd jak święty – całowano go po rękach i pocierano o jego ciało różańce i obrazki. Uroczystości pogrzebowe zgromadziły rzesze kapłanów i wiernych z całej Polski. Była to manifestacja wdzięczności i hołd złożony Bogu za jego piękne, ofiarne życie.  Ówczesny prowincjał ks. Adolf Grotkowski MS porównał go w żałobnym kazaniu do  św. Franciszka z Asyżu. Ks. Julian Fiedeń MS nazwał Brata Bronisława „chlubą zgromadzenia saletyńskiego”. Pamięć o nim nie ginie, a kilka lat temu, podczas rocznicy jego śmierci, odbyły się przy zakonnym, grobowcu na dębowieckim cmentarzu publiczne modlitwy o wyniesienie na ołtarze śp. Brata Bronisława Glanca MS, jeśli Bóg tak zechce. Niech piękny przykład świątobliwego człowieka, który będąc prostym, ubogim i posłusznym bratem zakonnym, uczynił tak wiele dobra, pobudzi i nas do gorliwości, byśmy nie marnowali czasu, służąc Bogu i ludziom tymi darami, jakie otrzymaliśmy od Pana.   
Z wdzięcznością i serdecznym pozdrowieniem
- Ks. Franciszek Gutter MS