List Religijny nr 5/2013

Drodzy Czciciele Matki Bożej Saletyńskiej!

Minął kolejny Odpust ku czci Matki Bożej Saletyńskiej. Gościliśmy w Dębowcu Nuncjusza Apostolskiego Księdza Arcybiskupa Celestino Migliore oraz nowego Ordynariusza – ks. Biskupa Jana Wątrobę. W sobotę odpustową był także ks.Biskup Edward Białogłowski. W ciągu czterech dni Odpustu, przybyło wiele pielgrzymek do Domu Matki. Na niedzielną Sumę przyniesiono 31 wieńców dożynkowych. Choć podczas prymarii i wotywy padało, potem Opatrzność Boża dała nam piękną pogodę. Ks. Biskup stwierdził z zadowoleniem, że odpustowa Suma w Dębowcu, ukazała całe piękno rzeszowskiego Kościoła i całą moc jego wiary. Dziękujemy więc całym sercem za wszystkie otrzymane dary. Także za pięciu neoprofesów, którzy złożyli pierwsze śluby, za sześciu nowicjuszy i 14 postulantów, którzy zgłosili się do naszego Zgromadzenia Księży Misjonarzy Saletynów. Polecamy ich Waszej modlitwie, bo bez wytrwałej, gorącej modlitwy żaden klasztor nie wychowa nowych kapłanów i braci zakonnych. My też każdego dnia pamiętamy przed Bogiem o naszych Dobroczyńcach, którzy modlitwą i ofiarą wspierają różne dzieła saletyńskie.

Przeżywamy teraz czas jesiennej zadumy, czas porządkowania naszych ogrodów, sadów i pól, czas różańcowych nabożeństw, a także czas odwiedzania grobów naszych bliskich. Właśnie w tym okresie szczególnie jesteśmy usposobieni, aby rozważać rzeczy ostateczne i przypominamy sobie bardzo ważną prawdę, że „wszyscy musimy stanąć przed trybunałem Chrystusa, aby każdy zdał rachunek z uczynków dokonanych w ciele, dobrych lub złych”. Czy chcemy, czy nie chcemy, każda wizyta na cmentarzu przypomina nam bez ogródek: „Postanowiono człowiekowi raz umrzeć, a potem sąd”. Na wielu grobach oprócz nazwisk zmarłych i dat, w jakich było zawarte ich życie, można przeczytać różne inne napisy. Są to zachęty, przestrogi, wspomnienia, krótkie wezwania modlitewne, albo wyznanie wiary: NIE WSZYSTEK UMRĘ!

W dzisiejszym rozważaniu zatrzymamy się nad piąta prawdą naszej wiary, która głosi: Dusza ludzka jest nieśmiertelna. Ci, którzy na grobach swoich bliskich piszą, że nie wszystko w nich umarło, wyrażają właśnie tę prawdę wiary, że w mogile zostało złożone jedynie ciało człowieka, a jest przecież jeszcze dusza, która nie umiera!

Duszę każdego człowieka stwarza Pan Bóg w momencie poczęcia nowego życia. Ciało otrzymujemy za pośrednictwem naszych rodziców, współpracujących z Bogiem w przekazywaniu życia, ale dusza pochodzi bezpośrednio od Boga. Nawet, gdy dziecko zostało poczęte metodą in vitro, chociaż jest to sposób niegodziwy i zły, Bóg daje temu dziecku jego własną, niepowtarzalną duszę. Czytamy w Katechizmie Kościoła Katolickiego, że dusza oznacza „to wszystko, co w człowieku jest najbardziej wewnętrzne i najwartościowsze; to, co sprawia, ze człowiek jest w sposób najbardziej szczególny obrazem Boga: dusza oznacza zasadę duchową w człowieku.”

Bóg tak stworzył człowieka, że dusza i ciało istnieją razem. Jedno i drugie jest ważne. Trzeba troszczyć się zarówno o sferę cielesną, jak też i duchową. Dusza nigdy nie przestanie istnieć. Po śmierci ciała nadal zachowuje świadomość i ponosi konsekwencje doczesnego życia. Albo zostaje zabrana do wiecznej chwały w niebie, albo znajduje się w stanie oczyszczania, albo z własnego wyboru odłącza się od Boga - Źródła miłości i szczęścia, wybierając dobrowolnie, na zawsze, wieczne potępienie, określane mianem piekła. Rozłączenie duszy od ciała jest przejściowe. Na sądzie ostatecznym nastąpi zmartwychwstanie ciał i na nowo dusze zostaną połączone ze swoim ciałem, ale już przemienionym, nie podlegającym prawom fizyki i biologii. Ciało, które razem z duszą znajdzie wieczny odpoczynek w Domu Ojca, będzie szczęśliwe i uwielbione. Dusze potępione zabiorą ze sobą do piekła na wieczną mękę także swoje ciało. Te prawdy nie powinny nas przerażać, ale mobilizować do dobrego życia, do miłowania Boga i ludzi, do modlitwy, do służby innym, do mądrego wykorzystania daru czasu, jaki Bóg nam daje, bo nigdy nie wiemy, ile tego czasu nam jeszcze pozostało.

W chwili śmierci człowiek ma świadomość tego, co się z nim dzieje, staje przed Bogiem, widzi całą prawdę o swoim życiu i to jest najważniejszy moment, w którym każdy podejmuje nieodwołalną decyzję: albo wybiera Boga, Jego miłość, Jego Królestwo, albo opowiada się po stronie szatana i wybiera na zawsze jego towarzystwo w gronie potępionych. Nawet ten, kto umiera nieprzytomny, bez zdolności używania rozumu, kto nie miał okazji za życia na ziemi poznać Boga i należeć do Jego Kościoła, otrzymuje wyraźne poznanie i zrozumienie przed decydującym wyborem. Każdy niewierzący, ateista, także ten, kto czyni siebie wrogiem Krzyża, prześladowcą Kościoła, kto głośno powtarza, że nie chce mieć z Panem Bogiem nic wspólnego, ma zagwarantowane przynajmniej jedno spotkanie z Nim twarzą w Twarz, w chwili swojej śmierci.

Wolą Pana Boga jest zbawienie wszystkich ludzi, ale nie uczyni tego na siłę, wbrew woli człowieka. Niestety, piekło jest rzeczywistością. Mówił o nim Chrystus w Ewangelii, widziały je dzieci fatimskie, święta Siostra Faustyna i inne dusze wybrane. Objawienia Maryjne świadczą o wielkiej trosce i miłości naszej Matki, która pragnie ocalić każde ze swoich dzieci i tym bardziej o to zabiega, im bardziej grzeszą i narażają się na utratę wiecznego zbawienia. W La Salette Najświętsza Dziewica z płaczem wzywała swój lud do nawrócenia, póki jeszcze nie jest za późno.

Prośmy każdego dnia Pana Jezusa o wielki dar zbawienia naszej duszy. Prośmy o to za przyczyną Matki Bożej, świętych Patronów i Anioła Stróża, który jest naszym przyjacielem i orędownikiem. Kładąc się spać, uczyńmy rachunek sumienia: jaki był ten kolejny, mijający dzień. Co wymaga naprawy, przeproszenia, a co było dobre, piękne, szlachetne, co zasługuje na pochwałę u Boga. Jedna z pieśni religijnej wymownie nas do takiej praktyki zachęca:

„Wieczorem, kiedy sił ci już zabraknie,
Wspomnij swój dzień, te chwile liczą się.
Zaśpiewaj Bogu pieśń na uwielbienie,
Dziękuj za miłość z wszystkich swoich sił...”

Kończąc ten piąty tegoroczny List Religijny, zacytuję słowa z modlitwy wieczornej, autorstwa Romano Guardiniego: „Śmierć nadejdzie tak samo, jak nadchodzi noc, równie nieunikniona i tak, jak ona głęboka. Spraw, Panie, aby była najpiękniejszą z mych nocy. Zasypiając dzisiejszego wieczoru, ofiaruję Ci moją duszę tak, jakby to była godzina mej śmierci. Ojcze, przyjmij mnie. Spraw, bym zasypiając spokojnie, uczył się umierać”.

Z serdecznym pozdrowieniem
– Ks. Franciszek Gutter MS