List religijny nr 5/2014

Drodzy Czciciele Matki Bożej Saletyńskiej!

 
          Pod koniec lata i w pierwszych tygodniach jesieni, kiedy w parafiach Księży Misjonarzy Saletynów trwają nabożeństwa wrześniowe ku czci Matki Bożej Płaczącej, kiedy w Dębowcu i innych ośrodkach saletyńskich przeżywamy uroczystości odpustowe, w całym kraju są organizowane dożynki – dziękczynienie Panu Bogu za dar chleba. Kościół święty modli się też o urodzaje, święcąc ziarno pod przyszły zasiew. W kościołach i parafiach mamy różne inicjatywy duszpasterskie: Tydzień Wychowania Chrześcijańskiego, Tydzień Biblijny, Tydzień Misyjny, Tydzień Miłosierdzia. Chciejmy zatrzymać się dzisiaj przy uczynkach i postawie  chrześcijańskiego miłosierdzia. Trzeba nam je praktykować nie tylko podczas dorocznego tygodnia, ale zawsze. Pan Jezus w kazaniu na górze poucza swoich uczniów (do których się wszyscy zaliczamy): „Błogosławieni miłosierni, albowiem oni miłosierdzia dostąpią!” Mamy czynić miłosierdzie nie dla własnego dobrego samopoczucia i swojego zadowolenia, ale z pobudek religijnych – dla Chrystusa i dla Królestwa Niebieskiego. 
          Pan Bóg od początku ludzkości objawiał swoje miłosierdzie. Po grzechu pierworodnym nie przeklął ludzi i chociaż musieli ponieść karę, Bóg nie przestał ich kochać, zapowiadając przyjście Mesjasza i Jego niepokalanej Matki. Zanim wody potopu spadły na grzeszną ludzkość, Bóg polecił Noemu i jego rodzinie zbudować arkę, w której znalazło ocalenie nie tylko ośmiu sprawiedliwych ludzi, ale także pary wszystkich zwierząt, by po ustaniu kary, życie mogło odrodzić się na nowo. Bóg był gotów przebaczyć Sodomie i Gomorze, gdyby znalazło się tam dziesięciu prawych ludzi. Księga Jonasza podaje piękne opowiadanie o powszechnym nawróceniu grzesznej Niniwy, dzięki czemu pogańskie miasto uniknęło zagłady. Prorok dziwił się, dlaczego Pan Bóg nie wykonał zapowiedzianej kary i wtedy usłyszał odpowiedź: „Tobie żal krzewu, którego nie uprawiałeś i nie wyhodowałeś, który w nocy wyrósł i w nocy zginął. A czyż Ja nie powinienem mieć litości nad Niniwą, wielkim miastem, gdzie znajduje się więcej niż sto dwadzieścia tysięcy ludzi… a nadto mnóstwo zwierząt?” (Jon 4,10-11). Bóg wielokrotnie przebaczał narodowi wybranemu ich grzechy i odstępstwa od wiary, a przez proroków pouczał o tym,  że jest miłosierny i nie ma żadnego upodobania w śmierci grzesznika. Miłosierny Bóg pragnie naszego zbawienia i chce, abyśmy taką postawę wykazywali wobec naszych bliźnich. Prorok Ozeasz głosił słowa Boga, że pragnie On bardziej miłosierdzia niż krwawych ofiar (Oz 6,6).  
          Życie i nauczanie Jezusa Chrystusa to kulminacyjny moment objawienia miłosierdzia Bożego. Znamy piękną przypowieść o miłości dobrego pasterza, który wychodzi szukać zagubionej owcy i raduje się wielce, gdy ją odnajdzie. Podziwiamy miłość ojca marnotrawnego syna, który wybiegł na drogę, gdy zobaczył swoje dziecko wracające w łachmanach, by je przytulić do serca i przyjąć z wszystkimi honorami do domu, a nawet uczcić jego powrót biesiadną ucztą. Gdy starszy syn poczuł bunt i żal na takie zachowanie rodzica, ojciec zachęcał go, by w miejsce wrogości w jego sercu zapanowała radość z powodu tego, który „był umarły, a znów ożył; zaginał, a odnalazł się” (Łk 15,32). Pod obrazem pasterza i ojca kryje się postać samego Boga! Jeżeli nasz Bóg jest właśnie taki, to Jego wyznawcy też mają odznaczać się miłosierdziem. Apostołowie musieli nauczyć się nowego stylu życia i wcale to nie było łatwe. Pan Jezus postawił swoim rodakom za przykład godny naśladowania nie kapłana i lewitę, ale znienawidzonego Samarytanina, który umiał się wznieść ponad podziały etniczne, gdy zobaczył bliźniego w potrzebie i okazał mu miłosierdzie, poświęcając cenny czas  i własne pieniądze. „Idź i ty czyń podobnie” – uczy nas Jezus Chrystus. (Łk 10, 37). Wypowiedział te słowa ponad dwa tysiące lat temu, ale w czasie teraźniejszym. Święty Piotr zapytał Mistrza, czy aż siedem razy ma przebaczyć w ciągu dnia swemu bliźniemu i wtedy usłyszał od Pana Jezusa, że ma to uczynić aż siedemdziesiąt siedem – to po prostu znaczy zawsze (Mt 18,22). Mając świadomość, że Pan Bóg każdego dnia przebacza nam grzechy, a w sakramencie pokuty anuluje często nasz przysłowiowy „wielki dług”, powinniśmy wielkodusznie przebaczać naszym winowajcom ich „mały dług” wobec nas. Brak miłosierdzia wobec bliźnich grozi poważnymi konsekwencjami do utraty zbawienia włącznie. Pan Jezus utożsamia się z ludźmi ubogimi, pokrzywdzonymi, nagimi, chorymi, bezdomnymi, odtrąconymi, uwięzionymi i mówi, że pomoc świadczona takim osobom jest równoznaczna z pomaganiem samemu Bogu! Na podstawie przypowieści o Sądzie Ostatecznym katechizm wymienia uczynki miłosierne względem ciała: głodnych nakarmić, spragnionych napoić, nagich przyodziać, podróżnych w dom przyjąć, więźniów pocieszać, chorych odwiedzać, umarłych pogrzebać. Są także uczynki miłosierne względem duszy: grzeszących upominać, nieumiejętnych pouczać, wątpiącym dobrze radzić, strapionych pocieszać, krzywdy cierpliwie znosić, urazy chętnie darować, modlić się za żywych i umarłych. Widzimy więc, jak wiele jest możliwości, byśmy w codziennym życiu realizowali naukę Pana. Zbawiciel dobrze zna naszą sytuację i dlatego przewidział, że „ubogich zawsze mieć będziemy”. Czasem w praktykowaniu miłosierdzia napotykamy na trudności, bo trudno odróżnić potrzebującego od oszusta, podróżnego od złodzieja, biednego od cwaniaka. Są sytuacje wymagające rozeznania, by pomoc nie zmieniła się we współudział w czyimś grzechu. Bywa i tak, że drugi nie przyjmuje ofiarowanego  mu daru. Jak w każdej dziedzinie potrzebna jest roztropność, ale gdyby nawet ktoś nas oszukał, nadużył naszego zaufania, nie utracimy nagrody obiecanej tym, którzy w drugim człowieku potrafią zobaczyć samego Boga. Nieraz łatwiej byłoby komuś dać parę groszy, niż okazać mu zainteresowanie, życzliwie porozmawiać, obdarzyć uśmiechem, podnieść na duchu, czy też wytłumaczyć, że jego postępowanie jest niegodne dziecka Bożego – a to także są uczynki miłosierne. Tak postąpiła Matka Najświętsza w La Salette, przekazując Orędzie nawrócenia, pojednania i nadziei. Przez pół godziny rozmawiała z biednymi pastuszkami, poświęcając im serce, uwagę, swoją bliskość, upominając zarazem grzeszną ludzkość, dając dobre   rady i zapewniając o swojej nieustającej modlitwie, a także cierpieniu za nas wszystkich. 
          Pan Jezus mówił do św. Siostry Faustyny, że zawsze możemy praktykować miłosierdzie wobec bliźnich czynem, słowem, czy też modlitwą i dlatego nikt nie może się wymówić, że jest bez winy, jeśli tego nie czyni.  
      Przy pomocy Różańca św. możemy każdego dnia czynić miłosierdzie naszym bliźnim, zarówno żyjącym, jak i tym duszom cierpiącym w czyśćcu. W każdym objawieniu, a zwłaszcza we Fatimie Matka Najświętsza wzywa do odmawiania różańca. 19 sierpnia 1917 roku, Łucja, Hiacynta i Franciszek usłyszeli w Valinhos (z powodu uwięzienia dzieci nie było objawienia w Cova da Iria 13 sierpnia) z ust Matki Bożej bardzo ważne, wprost wstrząsające słowa: „Wiele dusz idzie do piekła tylko dlatego, że nie ma nikogo, kto by się za nie modlił i ofiarowywał”. Miejmy w sobie wiele miłosierdzia dla zatwardziałych i konających grzeszników, by wypraszać im łaskę zbawienia. Nasza modlitwa i braterska miłość może być aż tak ważna, aż tak skuteczna. Mówił o tym kardynał Joseph Ratzinger, gdy zgłębiał objawienia z Fatimy: „Nie istnieje nieodwołalne przeznaczenie; wiara i modlitwa to potężne siły, które mogą oddziaływać na historię i ostatecznie modlitwa okazuje się potężniejsza od pocisków, a wiara od dywizji”.   
          Niech Łaska i Opatrzność Boża hojnie Wam wynagrodzi to miłosierne dobro, jakie wielkodusznie czynicie wobec dzieł saletyńskich polskiej prowincji Księży Misjonarzy Saletynów. Z serdecznym pozdrowieniem i darem modlitwy.
– ks. Franciszek Gutter MS