List Religijny nr 5/2015

Drodzy Czciciele Pięknej Pani z La Salette! 

Z radością czekaliśmy na wrzesień – miesiąc Matki Bożej Saletyńskiej. Zarówno w dębowieckim Sanktuarium, jak też w parafiach, gdzie posługują Misjonarze Saletyni, odprawiane są specjalne nabożeństwa,  upamiętniające objawienie Maryi Płaczącej 19.09.1846r. w La Salette. Dziś trudno nam wyobrazić sobie wrzesień w Dębowcu bez pielgrzymów, bez uroczystej celebracji Odpustu, bez litanii i pieśni do Maryi, bez procesji z figurą Matki Bożej. Przecież od zawsze jest Matka Boża w Dębowcu! I od zawsze są Jej czciciele! A jednak był czas, kiedy w Dębowcu nie było figury Zapłakanej Matki, misjonarze nie wyjeżdżali głosić misji, a na drogach prowadzących do klasztoru nie było  pielgrzymów.
Boża Opatrzność posłużyła się ludźmi wyjątkowymi, gorliwymi, którzy rozwijali kult Matki Bożej Płaczącej. Poznaliśmy już w poprzednich Listach Religijnych bohaterskich Misjonarzy Saletynów, zwłaszcza ks. Michała Kolbucha MS, który dał początek dębowieckim odpustom, pielgrzymkowej tradycji i założył dwumiesięcznik „Posłaniec Matki Bożej Saletyńskiej”. Po trzech latach wytężonej pracy wyjechał do Ameryki, by tam kontynuować posługę. To, co zaczął w Dębowcu, rozwijało się dalej i zataczało coraz szersze kręgi, bo znaleźli się  gorliwi kontynuatorzy, a wśród nich najgorliwszy, najbardziej oddany ks. Andrzej Maria Skibiński MS. 
Urodził się 26 listopada 1894r. w miejscowości Laskowo w archidiecezji gnieźnieńskiej i tego samego dnia został ochrzczony. W latach 1905-1913 uczył się  w gimnazjum im. św. Marii Magdaleny w Poznaniu, uzyskując świadectwo dojrzałości jako najlepszy uczeń. Rok później udał się do Włoch, by rozpocząć nowicjat u Misjonarzy Matki Bożej z La Salette.  Po pięciu miesiącach musiał przerwać formację, gdyż wybuchła I wojna światowa i nowicjusz Andrzej został wcielony do armii niemieckiej. Ciężko ranny 24 lutego 1916r. w bitwie  pod Verdun, polecił się opiece Matki Bożej Saletyńskiej i  ślubował, że jeśli ocaleje, to aż do śmierci będzie gorliwym apostołem w szerzeniu Jej kultu i będzie nosił na Jej cześć imię Maria. 14 września tegoż samego roku po raz drugi rozpoczął nowicjat, ale już nie we włoskiej Suzie, tylko w Dębowcu. Wyższe seminarium duchowne i studia zwieńczone doktoratem z filozofii kontynuował we Fryburgu i tam też 25 lipca 1922 otrzymał święcenia kapłańskie. Skierowany do pracy duszpasterskiej w Dębowcu, przez rok towarzyszył ks. Kolbuchowi. Od razu został mianowany dyrektorem Kancelarii Apostolskiej. Prowadził szeroką korespondencję z dobrodziejami i przy pomocy oddanych zelatorów pozyskał dwieście tysięcy czcicieli do Arcybractwa Matki Boskiej Saletyńskiej. Od roku 1923 był już samodzielnym redaktorem „Posłańca Matki Bożej Saletyńskiej”. Wydał kilka innych książek, w tym jedną w języku  niemieckim. W tym czasie pełnił też funkcję kapelana Sióstr Wynagrodzicielek Matki Bożej z La Salette w Dębowcu. Te odpowiedzialne posługi pełnił przez 5 lat. Zasłynął jako charyzmatyczny kierownik duchowny. „Przynaglony gorliwością o zbawienie dusz, szukał najbardziej zaniedbanych grzeszników, nie zważając na zmęczenie” – pisał o nim ks. Gandawski. Podobne świadectwo przekazał ks. August Gautier MS: „Niezmordowany był on w konfesjonale,  w którym dopełniał tego, co już rozpoczął na ambonie: dzieła nawracania i uświęcania. Jego miłość, mądrość jak również dojrzałość oddziaływały z wielką mocą na wszystkie serca, tak że plon, który zbierał nazwać można wyjątkowym”. 
Ks. Andrzej Skibiński był najwybitniejszym kaznodzieją w dziejach sanktuarium, który z wielkim powodzeniem głosił słowo Boże. Jego kazania był zawsze dobrze przygotowane, wygłaszane w prostej i przystępnej formie. Najchętniej mówił o prawdach wiecznych oraz o Maryi Saletyńskiej. W klasztorze w Dębowcu wprowadził nabożeństwo wrześniowe i ułożył specjalną  książeczkę do nabożeństwa. Utworzył tymczasową grupę rekolekcyjno misyjną. Pierwsze misje głosił w 1922r. w parafii Siedliska-Bogusz. Tak zaszczepił kult Maryi, tak rozkochał w Niej parafian, że przez wiele lat przychodzili stamtąd w pieszych pielgrzymkach na dębowieckie odpusty, nieraz w liczbie 2.000 osób. Jego zasługą było wprowadzenie do ceremoniału misji parafialnych wizerunku Matki Bożej Płaczącej oraz specjalnego nabożeństwa ku Jej czci w programie każdych misji świętych. Organizował też w dębowieckim klasztorze rekolekcje zamknięte dla duchowieństwa. Choć nie było wygodnych pokoi, przyciągała cisza, rozległy ogród i bliskość Matki Bożej. 
Pragnął, aby cała Polska uznała Maryję za Matkę i Pośredniczkę Bożego Miłosierdzia. W 1926r. dzięki jego staraniom wprowadzono w Dębowcu Krucjatę modlitw za Polskę. W tym roku świętowano 80 rocznicę objawienia w La Salette i 25 rocznicę przybycia Saletynów na ziemie polskie. Ks. Skibiński uczcił jubileusz, sprowadzając z wydawnictwa św. Wojciecha z Poznania figurę Matki Bożej Płaczącej. Odtąd kult Maryi w  Dębowcu zaczął nabierać większej dynamiki, a Bóg za pośrednictwem Matki Najświętszej udzielał obficie coraz więcej łask. Ks. Andrzej pisał w jednym z listów: „Maryja dała mi macierzyńskie serce, abym kochał wszystkich ludzi. Jej poświęciłem się całkowicie; zawarłem z Nią przymierze miłości dla zbawienia ludzi. Te wartości pragnę wszystkim przekazywać”.   
Od 1928r. pełnił rolę misjonarza ludowego. W całym kraju głosił nauki saletyńskie, święcił sztandary, obrazy i figury Matki Bożej Płaczącej. Miał świadomość, że jest narzędziem w dłoniach  Maryi. Już dwa lata wcześniej pisał w Posłańcu: „Dziś nie ma parafii polskiej, czy to w kraju czy za granicą, gdzieżby Ta najukochańsza nasza Niebieska Matka, płacząca nad grzechami swego ludu, nie miała choć kilku Czcicieli, którzy starają się Ją pocieszyć, wynagrodzić Jej trud, jakiego się dla nas podjęła. 
Wybuch II wojny światowej zastał ks. Andrzeja w okolicach Poznania. Gorliwy patriota znalazł się szybko w szeregach AK, ale będąc wzorowym zakonnikiem, pragnął życia w klasztorze, dlatego wrócił do Dębowca. Pełnił posługę kapelana jasielskiego oddziału Armii Krajowej pod pseudonimem „Onufry”. Miał odwagę wraz z kilkoma księżmi zorganizować tajne gimnazjum dla chłopców,  choć w domu zakonnym  stale rezydowało wielu żołnierzy niemieckich.     
Ks. Skibiński był przekonany, że wszelkie dobre dzieła trzeba okupić cierpieniem. I cierpienie przyszło. W różnej postaci. 15 stycznia 1945 żołnierze  Armii Czerwonej weszli do dębowieckiego klasztoru i zniszczyli cenne archiwum, pieczołowicie prowadzone przez ks. Andrzeja. Po wojnie przełożeni kierowali go do różnych placówek w charakterze wikariusza, katechety, kapelana lub proboszcza. Był ascetą, nie narzekał, ale tułacze życie i praca ponad siły wyczerpały go. Po kilku tygodniach leczenia zmarł 19 lipca 1956r. w szpitalu w Kowarach, daleko od Dębowca. W tym mieście został też pochowany.  Dzieło, któremu służył przetrwało. Z obumarłego ziarna wyrósł plon stokrotny. Dębowieckie sanktuarium wypiękniało, a kolejna figura Płaczącej Pani, ozdobiona złotą, papieską koroną, odbiera znaczący kult. Jest znów „Posłaniec Matki Bożej Saletyńskiej” i powiększają się szeregi Apostolstwa Rodziny Saletyńsiej. Wielu kapłanów głosi misje, a w domu macierzystym w Dębowcu przez cały rok odbywają się różne rekolekcje. Bóg z pewnością nagrodził w niebie swego wiernego sługę, ale przyszedł też czas na ziemskie wyróżnienie.  Ks. Piotr Jamioł MS i ks. Roman Gierek MS, podjedli starania, by doczesne szczątki ks.Skibińskiego mogły zostać ekshumowane           i złożone w zakonnym grobowcu. 6 kwietnia 2011 roku, w roku Jubileuszu 100-lecia Saletynów w Dębowcu,  ks. Andrzej Maria Skibiński MS wrócił do swoich i został pochowany  w saletyńskiej mogile na cmentarzu parafialnym w Dębowcu. 
Niech przykład jego gorliwości  będzie wzorem dla nas, jak kochać Maryję i jak Jej służyć. Dziękujemy za wszelkie złożone ofiary, za życzliwą pamięć i modlitwę. Serdecznie pozdrawiam w imieniu całej wspólnoty sanktuaryjnej z Dębowca.            
Szczęść Wam Boże!           
Ks. Franciszek Gutter MS