List religijny nr 6/2014

Drodzy Czciciele Matki Bożej Saletyńskiej!

  Tak często gości na naszych ustach słowo „pokój”. Odwiedzamy groby naszych bliskich zmarłych lub modlimy się za nich w domu, aby odpoczywali w pokoju wiecznym.  Uczestnicząc w adwentowych RORATACH śpiewamy z radością w rozświetlonych kościołach: „Chwała na wysokości Bogu, a na ziemi pokój ludziom dobrej woli”. W życzeniach świątecznych, czy z innej okazji słyszymy i powtarzamy pragnienie zdrowia, radości, pokoju i wszelkich łask Bożych. Z wielkim zapałem od najmłodszego dziecka do najstarszego domownika tak bardzo lubimy śpiewać kolędę: „Przybieżeli do Betlejem  pasterze… Chwała na wysokości, chwała na wysokości, a pokój na ziemi!” Jednak tego pokoju coraz bardziej brakuje w naszych sercach, rodzinach, społeczeństwie i na całym świecie.
Mimo tylu wysiłków dyplomatycznych, tylu międzynarodowych konferencji, mimo rozdawanych każdego  roku pokojowych nagród, w wielu częściach kuli ziemskiej trwa wojna, giną ludzie, cierpią niewinni, nienawiść wypacza sumienia i triumfuje szatan, bo to on zawsze sieje niezgodę, popycha ludzi do nienawiści, do zabijania, do krzywdzenia. Patrzymy z niepokojem na naszą wschodnią granicę i widzimy tak blisko nas wojnę na Ukrainie ze wszystkimi jej tragicznymi następstwami. Niepokoi nas wojna wypowiedziana chrześcijanom przez fanatycznych wyznawców Allacha. Ojciec św. Franciszek prosi cały Kościół o modlitwę i post w intencji pokoju. Ciągle aktualna pozostaje prośba śpiewana w suplikacjach: „Od powietrza, głodu, ognia i wojny, wybaw nas, Panie!” 
  A ileż kłótni i niezgody w naszych rodzinach?! Nawet święta noc wigilijna nie zawsze owocuje przebaczeniem, wyciągnięciem do bliźniego ręki z opłatkiem w geście pojednania. Wolą Ojca Niebieskiego jest, byśmy żyli w zgodzie i pokoju, jako Jego dzieci. Pan Jezus błogosławi ludzi, wprowadzających w swoje środowiska pokój i nazywa ich zaszczytnym mianem „Synów Bożych”. Któż z nas nie chce być przyrównanym do Jezusa Chrystusa – Syna Bożego? Ale pokój, jaki Pan Bóg chce nam ofiarować nie jest tylko brakiem wojny, nie jest owocem prac i dyskusji polityków, nie jest pięknym hasłem, wypisanym na pierwszych stronach uchwał państwowych. Pokój, jaki Pan Jezus przynosi na świat to Boży dar, to owoc Ducha Świętego, to łaska napełniająca nasze serce. „Pokój mój daję wam – zapisał słowa Jezusa w swojej Ewangelii św. Jan Apostoł. – Nie tak, jak daje świat, Ja wam daję” (J 14,27). Święty Paweł Apostoł w Liście do Efezjan nazywa pokój „więzią”, dzięki której możemy trwać w jedności w Duchu Świętym (Ef 4,3).  
  O dar pokoju trzeba się gorąco modlić. Czynimy to w każdej Mszy św., na przykład powtarzając głośno: „Baranku Boży, który gładzisz grzechy świata, obdarz nas pokojem”. Także w najczęściej odmawianych litaniach są wezwania o pokój: „Serce Jezusa, pokoju i pojednanie nasze, zmiłuj się nad nami... Królowo Pokoju, módl się za nami”. Razem ze św. Franciszkiem z Asyżu powtarzamy słowa jego modlitwy: „Dobry Panie, uczyń z nas narzędzia Twojego pokoju!”  W wielu pieśniach śpiewanych ku czci Matki Bożej są piękne strofy zawierające modlitwę o dar pokoju: „Uproś pokój, Panno Święta, boś bez zmazy jest poczęta, Maryjo”. W Dębowcu nieraz śpiewamy wezwanie: „O Pani, ufność nasza w modlitwy Twej obronie, chroń nas, broń nas, Królowo pokoju!”  Albo: „Podaj mi swoją dłoń, Maryjo z La Salette. I zabierz mój lęk,  i zabierz mój gniew, i pokój w serce me wlej!” Znana jest także pieśń autorstwa ks. Zbigniewa Czuchry MS, której ostatnia zwrotka brzmi następująco: „Bądź z nami zawsze w trudach i znoju, przynieś nam z sobą łaskę pokoju”. Podczas czterodniowego Odpustu wrześniowego, prosiliśmy Zapłakaną Matkę o łaskę pokoju. Dzień sobotni upłynął pod hasłem: Wołamy o pokój na świecie. W tej intencji ks. prowincjał Andrzej Zagórski MS sprawował uroczystą, wigilijną Eucharystię.    
  Serce człowieka wtedy napełnia się pokojem, gdy jest w nim  miejsce i to najważniejsze dla Boga, gdy się przyjmuje przykazania, Ewangelię i całe nauczanie Kościoła. Pan Jezus powiedział do św. Siostry Faustyny, że nie znajdzie ludzkość pokoju, dopóki się nie zwróci do Jego Miłosierdzia. Przed wiekami odkrył tę samą prawdę św. Augustyn i dlatego z gorliwością nawróconego grzesznika wołał do Pana: „Niespokojne jest serce człowieka, dopóki nie spocznie w Tobie!”
  Pokój będący owocem ducha Bożego w naszych sercach, nie ma nic wspólnego z tak zwanym „świętym spokojem”, czyli stanem błogiego zadowolenia, kiedy nic się nie dzieje, nie mamy przeciwności, problemów, zmartwień, odpoczywamy i nikt od nas nic nie chce. Boży pokój aktywizuje nas do pełnienia woli Bożej, do służby bliźnim, do wybierania w życiu tego, co bardziej służy duchowemu rozwojowi. Pan Jezus  powiedział, że „nie przyszedł dać ziemi pokój lecz rozłam” (Łk 12,51). Trzeba te słowa rozumieć jako przeciwstawność właśnie tak zwanego „świętego spokoju”.  Uczeń Chrystusa, jeżeli wiernie kroczy za Mistrzem, zawsze będzie komuś niewygodny, komuś się narazi: albo domownikom, albo szefowi lub kolegom w pracy. Czasem ten rozłam, jaki przepowiedział Pan Jezus jest tak wielki, że kończy się utratą pracy, własności, ojczyzny, a nawet życia.  Nie można jednak za cenę pozornego spokoju wyrzec się wartości ewangelicznych, zrezygnować z obecności Boga w swoim życiu lub w życiu naszych domowników.    Męczennicy wszystkich wieków, którzy cierpieli z powodu Chrystusa, mieli w sercu Jego pokój nawet wtedy, gdy byli torturowani i zabijani. 
  Serce Matki Najświętszej było zawsze pełne Bożej obecności, pełne łaski i pokoju. Chce ona dzielić się z nami tą łaską, pokojem, szczęściem z pełnienia woli Bożej. Modlitwa w Jej sanktuariach uspakaja, wycisza, otwiera na Boga i na drugiego człowieka. Pomyślmy o ciszy alpejskiego, saletyńskiego ustronia, gdzie płynęły Jej łzy. Ilu ludzi tam pielgrzymuje, by cieszyć się obecnością Matki i pokojem dziecka Bożego. Pamiętamy słowa Pięknej Pani  o cudzie nawrócenia, który sprawia, że „kamienie i skały zamienią się w sterty zboża”. Ilu chorych napełnia się Bożym pokojem w Lourdes, gdy trwają na modlitwie przed grotą massabielską, gdy zanurzają swoje zbolałe ciała w cudownej wodzie. Nie zawsze przychodzi poprawa zdrowia, czy łaska cudownego uleczenia, ale zawsze spływa duchowy dar i łaska. Tysiące pielgrzymów jadących  do Fatimy, modli się na różańcu w miejscu, który już w samej nazwie ma wpisany Boży dar pokoju: Cova da iria – „dolina pokoju”. Siostra Łucja – świadek fatimskich objawień, dobrze znała tamte dróżki spalone od słońca, piaszczyste ugory, niewdzięczną, kamienistą ziemię, którą pobożni wieśniacy uprawiali w pocie czoła. Po latach napisała: „Nasz Bóg przemienił to dzikie miejsce w ziemię pełną pokoju, pokuty i modlitwy, gdzie przybiegają tłumy spragnionych wiary, nadziei i miłości, by napić się ze źródła Wody żywej, która gasi pragnienie i przenosi do życia wiecznego”.  Także Dębowiec już od stu dwu lat jest celem pielgrzymek, gdzie Cudowna Piękna Pani pociesza, napomina w duchu miłości,  uzdrawia, zachęca do walki z grzechem, wlewa w skołatane serca Boży pokój i wszystkich prowadzi do Boskiego Syna. 
  Na czas Adwentu, świętowania Bożego Narodzenia i wkraczania w Nowy Rok Pański 2015, życzymy wszystkim Drogim Ofiarodawcom, Czcicielom Matki Bożej Saletyńskiej, Waszym Rodzinom i Bliskim błogosławieństwa Bożego i łaski pokoju, którym będziemy mogli się dzielić z innymi jak światłem, radością i chlebem, aby w naszych domach, rodzinach, wspólnotach, w całym polskim Narodzie było więcej Boga, więcej ciszy, miłości, więcej wiary i nadziei, więcej prawdy i szczęścia, które płynie z czystego serca i prawego sumienia. Pozostajemy z Wami w modlitwie i serdecznie pozdrawiamy.
W imieniu całej wspólnoty zakonnej
 -  ks. Franciszek Gutter MS