Osiem dni w objęciach Bożej miłości

Była wigilia uroczystości Wniebowzięcia Najświętszej Maryi Panny – 14 sierpnia 2013 roku, gdy w dębowieckim Centrum Pojednania rozpoczynały się rekolekcje „lectio divina”. Do dzisiaj brzmi mi w uszach refren psalmu  responsoryjnego: Wyrusza z Panem arka Jego chwały. Doświadczyłam w swym sercu, że my jesteśmy tą arką, każdy z nas – szesnastu uczestników z I i II etapu. Kościół w uroczystej modlitwie ze śpiewem odprowadza nas na miejsce odosobnienia, gdzie będziemy dojrzewać w promieniach Bożej łaski i oddawać Mu chwałę. Tego typu rekolekcje odbywają się w całkowitym milczeniu, każdy mieszka w oddzielnym pokoju, rozmawia się tylko z Panem Bogiem i w określonej porze przez 20 minut  z kierownikiem duchowym. Cisza zbliżała nas i do Boga i do ludzi; nie byliśmy sobie obcy, przecież spojrzeniem, uśmiechem, drobną przysługą można przekazać tak wiele! Każdego dnia otrzymywaliśmy wyznaczony fragment Pisma świętego, który najpierw należało długo czytać, potem spokojnie i długo rozważać, po południu medytacja stawała się modlitwą przed Najświętszym Sakramentem, a na koniec dnia w świetle rozważanego słowa, uczyliśmy się patrzeć na swoje życie oczami Pana Jezusa, którego w ciszy kontemplowaliśmy wtedy przez trzy kwadranse.

Wspaniały czas w objęciach Bożej miłości. Wraz z Apostołem Piotrem wyznawaliśmy wiarę w Jezusa – Mesjasza – Syna Bożego. Wchodziliśmy z wewnętrznym zmaganiem na drogę krzyża. Towarzyszyliśmy Panu w gościnie w domu Marty i Marii w Betanii. Przeżywaliśmy Ewangelię o miłosiernym Samarytaninie ze zmianą ról: każdy z nas uczestników II etapu (etap I otrzymywał inne fragmenty Pisma św.) stawał się poranionym na drodze przechodniem, a Pan Jezus – Boski Samarytanin zajmował się nami z czułością, miłością i oddaniem, jakie tylko Bóg może mieć dla swego dziecka. Razem ze św. Pawłem przyjmowaliśmy zapewnienie Pana: „Wystarczy ci mojej łaski”.

I tak mijał wieczór i poranek pierwszego, drugiego, trzeciego i każdego następnego dnia. Pod koniec tych duchowych ćwiczeń weszliśmy na górę Tabor. Słowo Boże mogłam wtedy czytać w następujący sposób: Po sześciu dniach Jezus wziął Elę, Hanię, Krysię, Piotra, Małgorzatę, Iwonę, Lidię… i zaprowadził ich osobno na górę wysoką... I chociaż utożsamialiśmy się całkowicie z tym, co powiedział Piotr na Taborze: Panie, dobrze nam tu być, przyszedł czas powrotu do codziennego życia. Święty Paweł zakończył nasze rekolekcje uroczystą modlitwą, która była nie tylko podsumowaniem, ale wytyczeniem programu na przyszłość: My wszyscy z odsłoniętą twarzą wpatrujemy się w jasność Pańską…za sprawą Ducha Pańskiego, coraz bardziej jaśniejąc, upodabniamy się do Jego obrazu (2 Kor 3, 18).

Rozpoczęliśmy z Maryją i razem z Nią kończyliśmy tę duchowa przygodę u Misjonarzy Saketynów 22 sierpnia, we wspomnienie Matki Bożej Królowej, które w Dębowcu jest obchodzone uroczyście, jako druga rocznica ustanowienia kościoła sanktuaryjnego bazyliką mniejszą NMP z La Salette. Po obiedzie powroty – w różne strony Polski: do Lublina, pod Warszawę, do Białegostoku, Rzeszowa, Gorlic, nawet do Norwegii. Inni mieli bliżej, do domu mogli wrócić nawet piechotą, ale jakoś trudno było się nam rozstać.

Tuż przed „lectio divina” uczestniczyłam w pielgrzymce do Lisieux. Była bardzo dobrze zorganizowana i trwała też 8 dni. Ale w życiu często nie można  mieć wszystkiego i trzeba wybrać. Jeśli ktokolwiek stanie przed wyborem: pielgrzymka czy rekolekcje, to serdecznie doradzam: rekolekcje, zwłaszcza takie, ze słowem Bożym, jakie mieliśmy łaskę przeżyć. Niech Duch Święty spoczywa na kapłanach z Centrum Pojednania i księdzu prowincjale Andrzeju Zagórskim MS (prowadził II etap), by przygotowali kolejne rekolekcje. Czerpiąc każdego dnia z duchowego bogactwa, jakim Pan Jezus napełnił w sierpniu moje serce, już się cieszę na ciąg dalszy.

Iwona Józefiak OCV