Rekolekcje ARS-u 5-8 maja 2016 r.

Na majowe rekolekcje przybyło 90 osób z różnych stron Polski: z Pniew, Krakowa, Jodłowej, Giedlarowej, Myszkowa,  Dębicy, Rakówki, Brzozowa, Czudca, Łękawicy, Sobótki, Krosna, Zaborowa, Gorlic, Rzeszowa, Kobylan, Majscowej, Siedlec, Chabówki, Ostrowca Świętokrzyskiego, Poznania, Rawicza, Pakosławia i okolic, z Bud Głogowskich i Łańcuckich, Niegłowic, Jasła i także z Dębowca. Wszystkich połączyła miłość do Matki Najświętszej i pragnienie trwania w Jej Sanktuarium.

Zdecydowana większość zamieszkała w Domu Rekolekcyjnym, ale nie brakowało i takich, którzy dochodzili lub dojeżdżali na wybrane punkty programu. Na przykład na Msze Święte, bo Ofiara Chrystusa jest najważniejsza, albo na drogę krzyżową, bo na naszych rekolekcjach jest niezwykła – ze świadectwami przy każdej stacji. W tym roku rozważaliśmy uczynki miłosierne. Nie brakowało chętnych do nocnej adoracji Najśw. Sakramentu z piątku na sobotę; jednak ten przywilej otrzymali tylko ci, którzy wybrali udział w rekolekcjach z noclegiem.

Wszystkich wzruszyła Natalka ze Suchowoli koło Stopnicy. W czwartek 5 maja wyszła po południu z domu na przystanek autobusowy. Starsza, schorowana kobieta, o dwóch kulach, stała cztery godziny, ale żaden autobus nie jechał, choć na rozkładzie jazdy (niestety, nieaktualnym) widniały dwa kursy. Wróciła ze łzami w oczach do domu. W Dębowcu w tym czasie ks. dyrektor Józef Wal MS przewodniczył Mszy św., rozpoczynającej doroczne rekolekcje. Siostra Natalia nie mogła się pogodzić, że nie zobaczy Płaczącej Matki, przecież w tym roku mija 20 lat, odkąd Ją poznała, wstąpiła do ARS-u i zaczęła pielgrzymować na odpusty i rekolekcje. Do kultu Maryi Saletyńskiej zachęciła ją przyjaciółka Władzia. Przyjechały więc obydwie taksówką, w niedzielę 8 maja rano, by zdążyć na błogosławieństwo, na ostatnią wspólną modlitwę z braćmi i siostrami. Wiary nie da się przeliczyć na żadne pieniądze – mówił w homilii ks. kustosz Paweł Raczyński MS. One tego kazania nie słyszały, ale dały publiczne świadectwo, że warto troszczyć się o duchowy rozwój, nawet za cenę sporego wydatku…

Modliliśmy się za całe Apostolstwo Rodziny Saletyńskiej, za naszych zmarłych, a także o nowe powołania do ARS-u. Wszyscy mieli udział w ofierze Mszy Świętej sprawowanej w tych intencjach. Nabożeństwo Nowenny do Matki Bożej Saletyńskiej oraz adorację wynagradzającą podczas rekolekcji prowadził zgodnie z naszą tradycją założyciel ARS-u – ks. Franciszek Gutter MS. Uczestniczył także w uroczystym przejściu przez Bramę Miłosierdzia w bazylice, która jest kościołem stacyjnym Roku Świętego. W czasie świadectw na temat przeżywania Roku Miłosierdzia, siostra Iwona opowiedziała o pielgrzymce do Rzymu i audiencji Papieża Franciszka dla czcicieli Ojca Pio i św. Leopolda Mandićia, podczas wystawienia tam ich relikwii. Marysia Solińska mówiła o męczeństwie św. Andrzeja Boboli, o rosnącym kulcie promieniującym na cały kraj ze Strachociny i konieczności wzywania męczennika jako patrona Polski. Siedem sióstr z grupy poznańsko-pakosławskiej, które uczestniczyły w obchodach Jubileuszu Chrztu Polski w Poznaniu, zaśpiewało hymn z tych uroczystości, opowiadając o swych przeżyciach. Ks. dyrektor Józef przywołał postać Ottona Schimka – świadka miłosierdzia, który choć nosił niemiecki mundur, nie splamił swych rąk krwią i za odmowę strzelania do polskiej ludności, sam został rozstrzelany. Jest pochowany niedaleko Dębowca, na cmentarzu parafialnym w Machowej.

Nauki rekolekcyjne głosił ks. Andrzej Wierzba MS. Mówił o oczyszczającej drodze wiary, bo Bóg chce mieć nas jak złoto. Dopóki żyjemy, jesteśmy wezwani do rozwoju wiary i śmierć ma nas zastać rozpędzonymi ku życiu wiecznemu. Bogu podoba się nasza ufność i otrzymamy wszystko, co jest możliwe. Bóg oddaje się duszy w miarę, jak dusza oddaje się Bogu!... Kaznodzieja wskazywał na Maryję, która w postawie pełnej otwartości przylgnęła do Chrystusa. W chwili Zwiastowania rozeznaje, prosi o wskazanie drogi, ale nie wątpi. Nigdy, a zwłaszcza pod krzyżem, nie chciała odwołać swego zaangażowania i swej świadomej zgody na cały plan Boga. Ks. Andrzej  zachęcał wszystkich uczestników rekolekcji, by nauczyli się adorować Boga w swym życiu. Historia każdego z nas jest święta i nie ma w niej wydarzeń bezsensownych. Potrzeba jednak łaski wiary, by tak patrzeć na całe swoje życie!...

Wszystkie przeżywane wspólnotowo celebracje i nabożeństwa, indywidualne modlitwy, przyjęcie siedmiu nowych sióstr do ARS-u, oglądanie filmu o bł. Karolinie Kózce, także spotkania przy kawie, spacery po alejkach z różańcem w dłoni, miały nam pomóc, byśmy wierzyli, ufali i kochali jak Maryja!...

Oddajmy jeszcze głos uczestnikom rekolekcji:

Spotkałam anioła. Było wolne miejsce przy naszym stoliku w górnej jadalni, to się przysiadł. Miał białe włosy i jasne ubranie. Przyniósł ze sobą ciastka – „kokosanki”, własnoręcznie upieczone, mimo, że ręce już słabe i niezgrabne. Pyszne ciasto na domowych jajkach. Anioł ma ogród i kury. I wiele ciepła. Dobro w oczach, a może nawet samo niebo. Ukazał się jako pogodna staruszka (siostra Jasia Ptak, która przyjechała do nas z Jasła na cały piątek). Krucha delikatność, dobro i pokój. Jej radość spotkania z nami. Ale to my otrzymaliśmy coś więcej: na nasze narzekania na starość, choroby, ta piękna starsza pani, popijając herbatkę, z uśmiechem dopowiada, że ona cieszy się, że żyje. Chodzi do ogrodu i jak tylko jakiś kwiatek wyjdzie z ziemi, to aż go musi ucałować, tak się nim cieszy! Powiedziała to z taką powagą, jakby to była najważniejsza rzecz do zrobienia. Ta prawdziwa historia łączy się z nauką ks. Andrzeja Wierzby MS o pojednaniu z przyrodą. Będąc na pieszej pielgrzymce z Wrocławia do Trzebnicy, słyszałam o trzech pojednaniach: z Bogiem (to najłatwiejsze; On zawsze czeka), z samym sobą (też się da, choć trudniej) i z bliźnimi (oj, to jest trudne). Tu w Dębowcu, po raz pierwszy usłyszałam o pojednaniu z ziemią, z przyrodą. Cieszę się, że to właśnie tego dnia, przy naszym stoliku, było wolne miejsce. Bóg zapłać i szczęść Boże!

- siostra Urszula

 

– Najbardziej zapadły nam w pamięć zasłyszane słowa: W życiu nie ma zdarzeń bez sensu i drugie: Maryja, Matka Jezusa to wzór zawierzenia, ufności, miłości. Każdy z nas ma indywidualną historię życia, obfitującą w trudno wytłumaczalne zdarzenia. Los mnie nie oszczędzał – opowiada o sobie Krystyna P. – Byłam dzieckiem nieślubnym, co kiedyś łączyło się z napiętnowaniem, a i teraz ponoszę konsekwencje. Nie zaznałam matczynej miłości; to od ojczyma otrzymałam dużo więcej uczucia i ludzkiego traktowania. Od dzieciństwa ciężko pracowałam na wsi na roli, a po ukończeniu podstawówki – w Krakowie. Pewnie dlatego bardzo chciałam założyć własną rodzinę. Jednak moje małżeństwo przyniosło mi udrękę i cierpienie. Mąż ujawnił się jako psychopata, alkoholik i tak zwany „damski bokser”. Dwoje urodzonych dzieci (miałam też poronienia) cierpiało na porażenie mózgowe. Elusia zmarła, mając 9 lat, a Grzesiu dożył 21 roku życia. Jako dziecko niepełnosprawne, wymagał szczególnej opieki. Ileż to razy był świadkiem, jak tata pił i bił, a on wołał z przerażeniem: Tata, spokój! A ja, pobita do krwi, czołgałam się do tego dziecka, aby ochronić synka własnym ciałem. Jak ja to znosiłam? Sama nie wiem. I jeszcze znoszę, choć teraz jest lżej; już mnie nie bije, tylko grozi i ma okresy, że nie pije. Jeszcze potrafię być wesoła i śmiać się. To pewnie pomoc i siła z nieba. Kiedy poznałam – przez moje duchowe siostry Krysię i Marylkę – Matkę Bożą Saletyńską, przylgnęłam do Niej całym sercem i całym moim losem. Wierzę gorąco, że Ona jest ze mną zawsze, a zwłaszcza w chwilach zagrożenia. Jej ufam, Ją przyzywam, gdy uderzają we mnie obelgi i przemoc. Ona mi pomaga i mnie ratuje. Trudno pojąć, że zgodnie z tezą rekolekcji, to moje życie pełne bólu, lęku, tragedii miało i ma sens. Tylko w złączeniu z krzyżem Jezusowym i łzami Jego Matki mogę odnaleźć jego wartość. Tak wierzę, wybaczam, trwam i wszystko ofiaruję za nawrócenie grzeszników… Rekolekcje to nasza duchowa uczta i wsparcie w wędrówce przez życie do następnego roku, jeśli Matka znów będzie chciała nas u Siebie gościć.

- z Bożym pozdrowieniem: Krysia, Maria i Krystyna

 

Imieniem Bożym serdecznie wszystkich pozdrawiam! Jestem niezmiernie szczęśliwa, że miałam okazję osobiście odwiedzić Sanktuarium Matki Bożej z La Salette w Dębowcu i wstąpić do Apostolstwa Rodziny Saletyńskiej. Przyjechałam do tego miejsca po raz pierwszy, nie spodziewając się tak znacznych i cudownych przeżyć. Razem z wszystkimi zgromadzonymi na rekolekcjach, tworzyliśmy jedną rodzinę. Zwracając się do siebie: „siostro”, „bracie” i jednocząc w modlitwie, czułam się tak, jak gdybym znała pozostałych uczestników od lat. Ogromnym i przemiłym zaskoczeniem było dla mnie przedstawienie wspólnocie ARS-u mego osobistego świadectwa (faktu adopcji pięciorga dzieci).  Poczułam się wtedy wyjątkowo zjednoczona z Matką Jezusa Miłosiernego. Dzięki spotkaniom, zarówno tym modlitewnym, jak i konferencyjnym, mogłam jeszcze bardziej ożywić i pogłębić swoją wiarę. Wspaniałe pieśni do Matki Saletyńskiej mogłabym nucić wiecznie. Ogromnym przeżyciem dla mnie był również apel maryjny oraz procesja ze śpiewem i z lampionami na kalwarię saletyńską. Podczas odbywanych rekolekcji byłam całkowicie oddana Matce Bożej, dziękowałam Jej za opiekę przez wszystkie lata, zawierzyłam całą swoją rodzinę i prosiłam o dalsze błogosławieństwo. Ożywiona modlitwą, już teraz czekam na spotkanie z w kolejnym roku!

- siostra Ela z Pakosławia