Rekolekcje w La Salette

Wiele biur turystycznych i pielgrzymkowych ma w swojej ofercie wyjazd na La Salette. Ale pielgrzymka pielgrzymce nierówna. Jedni jadą na kilka czy kilkanaście godzin i już pędzą dalej nawiedzać kościoły, oglądać zabytki, podziwiać świat i wielbić w tym wszystkim Boga. Są jednak i tacy, którzy na La Salette przeznaczają kilka dni. Mniej zobaczą, ale więcej przeżyją! To tak samo, jak czerpanie wody ze źródła – można zaczerpnąć łyk i pójść dalej, a można rozbić namiot przy źródle i rozkoszować się dłużej smakiem i kryształową czystością wody żywej. Właśnie taki model pielgrzymowania stał się naszym udziałem. Pobyt na świętej górze pomiędzy 4 a 8 dniem lipca 2013r., w miejscu, gdzie Maryja w alpejskim ustroniu ukazała się dwojgu dzieciom. Tam ciągle są obecne Jej łzy, Jej miłość, tam czuje się dotyk Bożej miłości i nieprzerwanie płynie cudowne źródło od dnia 19 września 1846 roku. W tym uroczym zakątku rozbrzmiewają słowa Maryi i niebo łączy się z ziemią. Pan Jezus osobiście przygarnia każdego z pątników i prowadzi do swego DOMU. Wszystko nabiera innego wymiaru; inaczej widzi się swoje życie i powołanie.

Przyjechaliśmy do Płaczącej Matki. Zwyczajni ludzie z różnych stron Polski i zwyczajny kapłan – ks. Bohdan Dutko MS, który głosił nam rekolekcje. Wszystko zwyczajne, a jednak niezwykłe. Niezwykła łaska – wydarzenie zbawcze w życiu każdego z nas. Niezwykła moc słowa Bożego, niezwykła przyroda, niezwykłe nabożeństwo odnowienia chrztu świętego przy źródle Dziewicy. I wreszcie grupa z ks. dyrektorem i opiekunem Lesławem Pańczakiem MS też niezwykła – łaknąca Boga i spotkania z Maryją bardziej niż pamiątkowych zdjęć z zagranicznego wyjazdu (choć i tych zrobiliśmy sporo).

Gorąco polecam wyjazd na La Salette w takiej formie organizowany przez Duszpasterstwo Pielgrzymkowe Misjonarzy Saletynów. Śpiewana po drodze pieśń: „Oto jest dzień, który dał nam Pan” wyznacza nowy rozdział w życiu – jeden z najpiękniejszych, a może i najważniejszych.

Iwona Józefiak OCV

 

La Salette jest miejscem, w którym odnajduję ciszę, spokój, mogę się skupić i zagłębić w siebie, pogłębiając relacje z Maryją i Bogiem. Lourdes? Cudowne miejsce, też robi wrażenie. Głęboko przeżywałam drogę krzyżową… Procesja ze świecami, modlitwy, ogrom cierpiących i potrzebujących pomocy ludzi – to wszystko aż niewiarygodne. Jednak za La Salette tęsknię bardziej, tam się odnajduję. Pielgrzymka była spełnieniem moich marzeń, dziękuję Bogu i wszystkim, że mogła się odbyć. Powrót z Krakowa do Warszawy był najtrudniejszy. Na tym odcinku spuchły mi nogi i czułam zmęczenie. Od razu wpadłam w kierat różnych prac.

Jola z Warszawy