Spełnione marzenie

20 maja 2016 r. na placu sanktuaryjnym w Dębowcu zgromadziło się kilkadziesiąt osób. Prawie 60 z nich to pielgrzymi, ale byli też członkowie rodzin odprowadzający swoich bliskich do autokaru. Organizatorzy pielgrzymki – ks. kustosz Paweł Raczyński MS, ks. Zbigniew Pałys MS, ks. Bogdan Kadłuczka MS spisali się doskonale pod każdym względem. Nasze pielgrzymowanie zaczęliśmy o godz. 21.00 przy figurze Matki Bożej Saletyńskiej. Po apelu maryjnym i procesji na kalwarię saletyńską w Dębowcu, wsiedliśmy do wygodnego autokaru, trzymając w ręce plan z zaznaczonymi miejscami, dokąd się wybieraliśmy. Bardzo cieszyłam się z tego wyjazdu. Pragnęłam pielgrzymować na La Salette, to było moje marzenie. Tęsknota i brak możliwości zrealizowania tego planu wyciskały mi ukradkiem łzy. Czułam, że teraz Bóg błogosławi moim pragnieniom, a ja dojrzałam do wyjazdu. Dzięki Ci, Panie!... Pragnę podzielić się z całym Apostolstwem Rodziny Saletyńskiej jako Wasza siostra swymi przeżyciami, którymi Pan mnie obdarzył w czasie pielgrzymki.

W sobotę o świcie śpiewaliśmy w autokarze godzinki ku czci Matki Bożej i radosny śpiew strzepywał nam z powiek resztki snu. Byliśmy już w Austrii. W sanktuarium Mariazell uczestniczyliśmy w Eucharystii. Nasi duchowi opiekunowie celebrowali Mszę św. dla naszej grupy przed cudowną figurką Matki Bożej. Potem indywidualnie zwiedzaliśmy inne kaplice okazałej bazyliki.

Wieczorem dotarliśmy do Padwy we Włoszech. Rumuński franciszkanin, znający język polski, opowiedział nam ciekawie o kompleksie zabudowań klasztornych, wyrosłych wokół grobu św. Antoniego, jak i o samej postaci patrona rzeczy zagubionych. Wchodząc do bazyliki przez Bramę Miłosierdzia, usytuowaną przy bocznym wejściu, dotarliśmy do kaplicy relikwii św. Antoniego, następnie do jego grobu i  kapliczki poświęconej Matce Bożej, która stanowi najstarszą część sanktuarium. Potem pojechaliśmy do hotelu na nocleg, a nazajutrz wróciliśmy do bazyliki św. Antoniego, gdzie w jednej z kaplic celebrowaliśmy niedzielną Eucharystię. Po Mszy św. wspólnie udaliśmy się do bazyliki św. Justyny, gdzie w pięknym sarkofagu spoczywają  także relikwie św. Łukasza Ewangelisty. Dla chętnych było jeszcze nawiedzenie kościoła OO. Kapucynów, z cudownie zachowanym ciałem św. Leopolda Mandića.

Po kilku godzinach jazdy dotarliśmy do Turynu, gdzie oddaliśmy hołd św. Janowi Bosko i św. Dominikowi Savio. Po wybudowanej z wielkim rozmachem bazylice dedykowanej Maryi Wspomożycielce Wiernych, jak też po salezjańskim muzeum, oprowadzała nas polska przewodniczka. Tego dnia modliliśmy się też w turyńskiej katedrze, gdzie jest przechowywany czcigodny Całun. Do hotelu dotarliśmy w ulewnym deszczu, który towarzyszył nam do południa następnego dnia.

Na Mszę św. zatrzymaliśmy się w sanktuarium Notre-Dame du Laus, gdzie miały miejsce wielokrotne objawienia Matki Bożej, prawie 200 lat wcześniej niż w La Salette. Maryja chciała tam być czczona jako Ucieczka grzeszników. Od Laus towarzyszył już nam polski saletyn ks. Krzysztof  Żygadło. Jechaliśmy coraz wyżej i robiło się coraz zimniej. W Corps padał deszcz. Nawiedziliśmy kościół parafialny oraz domy Maksymina i Melanii – świadków objawienia Matki Bożej Płaczącej.

La Salette przywitało nas mgłą i śniegiem, ale to nie umniejszało mojej radości. Jakie to cudowne uczucie – być na tym miejscu, gdzie Matka Boża zeszła z nieba! Te trzy dni u Pięknej Pani, razem ze wspólnotą pielgrzymkową, mocno wyryły się w moim sercu i pamięci. Spotkałam tam grupę osób różnych narodowości, które na wspólnej modlitwie odważnie, żywo i radośnie wielbiły Pana Boga. Uczestniczyliśmy w modlitwie brewiarzowej w języku francuskim i we Mszy Świętej polsko-francuskiej. To wszystko bardzo umocniło moją wiarę. Poczułam się wybranym dzieckiem Bożym. Widziałam, jak wielu ludzi dojrzale i świadomie podejmuje duchową walkę o lepszą jakość swojej relacji z Bogiem. Zrozumiałam i mocno uwierzyłam w słowa Jezusa, zapisane w Ewangelii św. Mateusza: Jeżeli będziecie mieć wiarę, jak ziarnko gorczycy, nic nie będzie dla was niemożliwego….Czas spotkania z Panem Bogiem i Matką Najświętszą był dla mnie bezcenny. Ufam, że Pan pozwoli mi czerpać z owoców tego pielgrzymowania. Godziny upływały tak szybko. We wtorek śnieg już topniał, a w środę zabłysło na błękitnym niebie wspaniałe słońce i zobaczyliśmy kolorowe, alpejskie kwiaty. W mniejszych grupach chodziliśmy po górach. Nie brakowało chętnych na dłuższe, kilkugodzinne wycieczki. Przeżyliśmy wspólną nowennę u stóp Pięknej Pani, a także drogę krzyżową, niosąc na zmianę krzyż wokół góry Planeau. Zwiedziliśmy saletyńskie muzeum. Była uroczysta liturgia przejścia przez Bramę Miłosierdzia i odnowienie chrztu świętego przy źródle z cudowną wodą. Wieczorne czuwanie w środę zakończyła już procesja na placu, a nie jak dotąd – wewnątrz bazyliki. Ks. Paweł Raczyński wraz ze s. Iwoną i  Lidką z naszej grupy prowadzili śpiewy i modlitwy. Pan Ludwik i dwie inne osoby, też od nas, nieśli na przedzie krzyż i dwie pochodnie. W czwartek, świąteczny dzień Bożego Ciała, gdy po śniadaniu opuszczaliśmy z żalem i łzą wzruszenia La Salette, Pan Bóg pokazał nam na niebie piękną tęczę – znak Jego przymierza miłości. Po raz kolejny tak wyraźnie nam przypomniał, że nas kocha i akceptuje…

Pątniczy szlak powiódł nas jeszcze do Ars, na Mszę św. przed  relikwiarzem z ciałem św. proboszcza Jana Marii Vianneya. We Francji uroczystość Bożego Ciała jest obchodzona w niedzielę, dlatego nie mieliśmy możliwości uczestniczenia w procesji, ale mogliśmy w ciszy adorować Pana Jezusa w Najświętszym Sakramencie w miejscu objawień Jego Boskiego Serca św. Marii Małgorzacie w Paray-le-Monial. Nocowaliśmy w turystycznym hotelu, a nazajutrz rano przybyliśmy na modlitwę do  ekumenicznego ośrodka w Taizé. Chwaliliśmy Pana razem z braćmi w białych tunikach i wielką rzeszą młodych ludzi, którzy z całego świata przyjeżdżają do tej małej, ubogiej francuskiej wioski, szukając ciszy, modlitwy, doświadczenia Boga i wspólnoty wiary. Potem była nasza Msza święta i długa droga do Niemiec, gdzie w Bawarii mieliśmy ostatni hotel na trasie. Pozostało jeszcze Altötting – niemiecka Częstochowa, gdzie w Kaplicy Łask odbiera hołd niewielka, czarna figurka Maryi z Dzieciątkiem. Nasza grupa miała zarezerwowaną Mszę św. nieopodal, w klasztorze przy relikwiach św. Brata Konrada – kapucyńskiego furtiana.

Do Dębowca powróciliśmy szczęśliwi w sobotę, tuż przed północą. Przez cały czas pielgrzymki Pan Bóg nam błogosławił, prowadził, przychodził w codziennej Eucharystii, modlitwie różańcowej, w jutrzni i nieszporach, w pielgrzymich śpiewach. Za ten błogosławiony czas, za dar prawdziwej wspólnoty, za czcigodnych kapłanów, za tych, którzy po drodze darzyli mnie życzliwością, jak p. Ludwik i s. Iwona, za nowych członków ARS-u, niech będzie chwała Panu! Bóg zapłać!

- wdzięczna Barbara Kotowicz z Kobylanki