homilia

Kategoryczność Jezusa…

218odsłony

Jezus udał się ze swoimi uczniami do wiosek pod Cezareą Filipową. W drodze pytał uczniów: «Za kogo uważają Mnie ludzie?»
Oni Mu odpowiedzieli: «Za Jana Chrzciciela, inni za Eliasza, jeszcze inni za jednego z proroków». On ich zapytał: «A wy za kogo Mnie uważacie?»
Odpowiedział Mu Piotr: «Ty jesteś Mesjasz». Wtedy surowo im przykazał, żeby nikomu o Nim nie mówili. I zaczął ich pouczać, że Syn Człowieczy wiele musi wycierpieć, że będzie odrzucony przez starszych, arcykapłanów i uczonych w Piśmie; że zostanie zabity, ale po trzech dniach zmartwychwstanie. A mówił zupełnie otwarcie te słowa. Wtedy Piotr wziął Go na bok i zaczął Go upominać. Lecz On obrócił się i patrząc na swych uczniów, zgromił Piotra słowami: «Zejdź Mi z oczu, szatanie, bo nie myślisz po Bożemu, lecz po ludzku».
Potem przywołał do siebie tłum razem ze swoimi uczniami i rzekł im: «Jeśli ktoś chce pójść za Mną, niech się zaprze samego siebie, niech weźmie krzyż swój i niech Mnie naśladuje. Bo kto chce zachować swoje życie, straci je; a kto straci swe życie z powodu Mnie i Ewangelii, zachowa je». (Mk 8, 27-35)

 

Jeśli widzisz człowieka cierpiącego,
nie mów o nim, że jest zły!
Czy jest poganinem czy żydem,
jeśli potrzebuje Twojego miłosierdzia,
nie wahaj się…
św. Jan Chryzostom

 

Z życia parafialnego…

Rzecz działa się kilka lat temu w parafii we Włoszech… Na schodach przed kościołem ubogi i schorowany mężczyzna palił papierosa. Proboszcz „zatrudniał” go jako kościelnego; za drobne prace otrzymywał pomoc, dzięki której mógł zapłacić rachunki, kupić coś do jedzenia i… zapalić papierosa…

Sytuacja rodzinna tego człowieka była bardzo trudna, dwoje dorosłych już dzieci są niepełnosprawnymi umysłowo i fizycznie. Zarówno on, jak i jego żona nie pracowali, gdyż stracili pracę jeszcze przed odejściem na emeryturę, otrzymywali minimalne świadczenia socjalne. Często zdarzało się, że nie mieli nic do jedzenia na następny dzień. Żyli w oczekiwaniu na coś do jedzenia, żyli zbierając na płatności. Na szczęście ludzi o dobrym sercu w ich sąsiedztwie nie brakowało.

Tego samego dnia wchodzi do kościoła inny mężczyzna, który jest czynnie zaangażowany w życie parafii. Elegancki pan na emeryturze, w spodniach nienagannie wyprasowanych, butach dokładnie wyczyszczonych… Kilka lat temu chciał być diakonem stałym (jedną z głównych misji diakona jest posługa najuboższym i chorym!!!), ale biskup nie przyjął jego prośby… Zadbany mężczyzna w chwili, gdy dostrzega kościelnego zaczyna na niego krzyczeć mówiąc, że nie powinien palić ponieważ w kościele będzie smród tytoniu, że powinien pójść do domu wykąpać się ponieważ śmierdzi od niego na odległość i kończy zdaniem: „gdybym ja był proboszczem, to wyleciałbyś stąd już dawno”.

Obserwując tę scenę pomyślałem sobie, że „zapach” człowieka bezdomnego jest przyjemniejszy i łatwiejszy do zaakceptowania niż odór ciasnego legalizmu i pychy!!! Tamtego wieczoru po Mszy św. wróciłem do domu rozgoryczony tym, co widziałem. Pamiętam, że następnego dnia kościelny powiedział mi, że być upokorzonym przez biedę to nic strasznego, bo wielu jest biednych, ale być upokorzonym przez drugiego człowieka za to, że jest się ubogim to ból rozrywający serce. Święty Jakub mówi dzisiaj:

„Jaki z tego pożytek, bracia moi, skoro ktoś będzie utrzymywał, że wierzy, a nie będzie spełniał uczynków? Jeśli na przykład brat lub siostra nie mają odzienia lub brak im codziennego chleba, a ktoś z was powie im: „Idźcie w pokoju, ogrzejcie się i najedzcie do syta!” – a nie dacie im tego, czego koniecznie potrzebują dla ciała – to na co się to przyda? Tak też i wiara, jeśli nie byłaby połączona z uczynkami, martwa jest sama w sobie”.

Można zamknąć się w murach legalizmu i czuć się lepszym od innych, ale ma to niewiele wspólnego z Jezusem i Jego Ewangelią. Ta scena z życia, którą przywołałem jest dobrym „komentarzem” dzisiejszego drugiego czytania!

Kategoryczność Jezusa…

Jezus jest bardzo kategoryczny w dialogu, który prowadzi z uczniami a potem z Piotrem. Jego odpowiedź jest bardzo precyzyjna. Bóg jest po stronie pokornych, a więc kto pokornie wierzy w Boga będzie zwycięzcą. To nie rozrywka jest źródłem szczęścia, ale miłość, która pozwala oddawać siebie, i to zostanie „zapamiętane” na zawsze.

Dzisiaj Jezus powiedziałby to samo wobec upadku społeczeństw, które opierały się wyłącznie o dobrobyt: „Głupcy! Zapowiedziałem to…”

Dzisiaj w Ewangelii Jezus odpowiada: „Jeśli ktoś chce pójść za Mną, niech się zaprze samego siebie, niech weźmie krzyż swój i niech Mnie naśladuje”. Jezus zaprasza nas do wychodzenia z egoizmu, do porzucania egoizmu, ponieważ egoizm jest przyczyną cierpienia. Jesteśmy stworzeni na obraz Boga, a Bóg jest miłością! Będę szczęśliwy tylko wówczas, gdy będę żył dla miłości, gdy będę żył tak, jak żyje Bóg!