homilia

Zwykła Święta Rodzina

205odsłony

Rodzice Jezusa chodzili co roku do Jeruzalem na Święto Paschy. Gdy miał lat dwanaście, udali się tam zwyczajem świątecznym. Kiedy wracali po skończonych uroczystościach, został młody Jezus w Jerozolimie, a tego nie zauważyli Jego Rodzice. Przypuszczając, że jest wśród pątników, uszli dzień drogi i szukali Go między krewnymi i znajomymi. Gdy Go nie znaleźli, wrócili do Jeruzalem, szukając Go.
Dopiero po trzech dniach odnaleźli Go w świątyni, gdzie siedział między nauczycielami, przysłuchiwał się im i zadawał pytania. Wszyscy zaś, którzy Go słuchali, byli zdumieni bystrością Jego umysłu i odpowiedziami.
Na ten widok zdziwili się bardzo, a Jego Matka rzekła do Niego: «Synu, czemu nam to uczyniłeś? Oto ojciec Twój i ja z bólem serca szukaliśmy Ciebie». Lecz on im odpowiedział: «Czemu Mnie szukaliście? Czy nie wiedzieliście, że powinienem być w tym, co należy do mego Ojca?» Oni jednak nie zrozumieli tego, co im powiedział.
Potem poszedł z nimi i wrócił do Nazaretu; i był im poddany. A Matka Jego chowała wiernie wszystkie te sprawy w swym sercu. Jezus zaś czynił postępy w mądrości, w latach i w łasce u Boga i u ludzi.
 (Łk 2, 41-52)

Zwykła rodzina, zwykłe sprawy. Wspólna pielgrzymka. Margines zaufania dla nastolatka. Nieporozumienie. Lęk, ból serca, troska. Rozmowa bez pretensji i oskarżeń. Posłuszeństwo.

Opowiadanie o odnalezieniu Jezusa, który tak naprawdę wcale się nie zgubił, w uroczy sposób ukazuje jak świętość obleka się w zwykłość, a sprawy boże osadzone są w codzienności. I na tę zwykłość zwróćmy uwagę w sposób szczególny.

Bywa nieraz, że nasze życie duchowe, które jest fundamentem dla wszystkich innych spraw, gdy Bóg jest na pierwszym miejscu, przesiąknięte jest pragnieniem cudów, nadzwyczajnych znaków i nieustannych boskich nadprzyrodzonych interwencji, co czasem graniczy z dziwactwem. Tymczasem Jezus, zanim poznajemy Go na kartach Ewangelii jako pełnego mocy Mesjasza, działającego cuda, znaki, głoszącego z mocą Królestwo Boże, 90 procent swojego życia przeżywa w rodzinie, w codziennej szarości, zbytej przez ewangelistów milczeniem, więc zapewne będącej wierną kalką życia innych rodzin tamtego czasu. Czy ten okres Jego życia jest mniej święty, nieważny, nieistotny?

Mówimy dziś o domu Jezusa „Święta Rodzina”. Jest święta, ale nie przestaje być zwykła. Może więc powinniśmy na nasze rodziny spojrzeć z tej perspektywy? Przecież to Bóg jest autorem, pomysłodawcą, kompozytorem życia rodzinnego. To On wcielając się wybiera rodzinę, potwierdza jej wartość. Kluczem do rodzinnego szczęścia jest miłość, a Bóg jest miłością. Czy więc nasze zwykłe rodziny nie są święte? Święte dłonie matki i ojca, święte śniadania, obiady i kolacje, święte dzieciństwo i dojrzewanie, święte nieporozumienia i przebaczanie, święte sprzątanie, święta starość i puste gniazdo. Z pewnością trudno przyjąć te słowa tym, którzy dorastali w rodzinach naznaczonych przemocą, alkoholizmem czy innymi bolesnymi doświadczeniami. W tych rodzinach dokonała się swego rodzaju profanacja bożego zamysłu, swoiste świętokradztwo.

„Duszpasterstwo rodzin należy do priorytetów działalności zbawczej Kościoła i wymaga nieustannego wysiłku, by nie tylko solidnie przygotowywać do sakramentu małżeństwa, ale również towarzyszyć rodzinom w rozwoju ich miłości i wiary” – piszą polscy biskupi w słowie pasterskim na dzisiejsze święto. Prośmy zatem Świętą Rodzinę o łaskę przyjęcia życia rodzinnego jako istotnej części Bożego planu zbawienia każdego z nas. Prośmy też o uzdrowienie dla rodzin dotkniętych w różny sposób trudnościami małymi i wielkimi.