homilia

Chrzcielne drogowskazy

52odsłony

Ponieważ lud trwał w oczekiwaniu, a wszyscy zastanawiali się, czy czasem Jan nie jest Chrystusem, on tak im odpowiedział: „Ja chrzczę was wodą, lecz idzie potężniejszy ode mnie, któremu nie jestem godny rozwiązać rzemyka u sandałów. On będzie was chrzcił Duchem Świętym i ogniem”.
Kiedy cały lud przystępował do chrztu, Jezus także przyjął chrzest. Gdy potem się modlił, otworzyło się niebo i Duch Święty zstąpił na Niego w postaci cielesnej jakby gołębica, a z nieba rozległ się głos: „Ty jesteś moim Synem umiłowanym, Ciebie sobie upodobałem”. (Łk 3, 15-16. 21-22)

„Gdy potem się modlił…”

Jezus często się modli. Jego modlitwa dotyczy spraw ważnych – rozpoczynających Jego dzieło, sytuacji codziennych związanych z Jego misją – głoszenia, rozmów, uzdrowień oraz potyczek z ludźmi nieprzychylnymi, oraz rzeczy trudnych takich jak męka i śmierć. Jezus nigdy nie rezygnuje z tego czasu spędzonego z Ojcem. To Go umacnia i prowadzi do jeszcze lepszego poznania siebie i swojej misji.

Nam, w często zabieganej codzienności, brakuje czasu na modlitwę. Bardzo szybko znajdujemy wymówki, które pomogą zrezygnować z tej chwili poświęconej Bogu. Ale czy to właściwie czas dla Niego? Może to jeden z powodów, dla którego najczęściej rezygnujemy z modlitwy. Spróbujmy spojrzeć na modlitwę jako czas dla nas samego, czas, w którym możemy zaglądać do swojego serca, do swoich pragnień i motywacji, które są tam ukryte. Może warto je wyciągnąć i w chwili ciszy oraz bez pośpiechu zobaczyć, dokąd nas mogą doprowadzić. Dzięki temu pozwolimy napełnić się na nowo łaską Ducha Świętego.

„Ty jesteś moim Synem umiłowanym, Ciebie sobie upodobałem”

Fragment Ewangelii, który jest przewidziany na dzisiejsze święto dotyczy również rozpoczęcia publicznej działalności Jezusa. Po chrzcie w Jordanie i 40 dniach na pustyni, wraca by głosić prawdę o królestwie Bożym i wzywać do nawrócenia. Na początku misji potrzebne były słowa Ojca, w których zapewnił Jezusa o swojej bliskości i miłości.

O wiele lepiej czujemy się, gdy usłyszymy od kogoś bliskiego słowa zachęty i motywacji. Słowa, w których możemy poczuć się dowartościowani i kochani. W ciągu tygodnia słyszymy wiele słów i sami ich mnóstwo wypowiadamy. Jakie to są słowa? Zachęty i motywacji czy raczej narzekania i pogardy do drugiego?

„Kiedy cały lud przystępował do chrztu…”

Ciekawy jestem czy ktoś z tych ludzi zauważył, że Mesjasz jest pośród nich. Prawdopodobnie wszedł do tej rzeki jak każdy inny. Bez wielkiego szumu i zwracania na siebie uwagi.

Wiele cudownych rzeczy dzieje się w naszej szarej codzienności. Żeby mieć otwarte oczy na to, co Boże, trzeba odkryć, że poprzez chrzest i bierzmowanie stajemy się umiłowanymi i wybranymi dziećmi Boga. On chce budować z nami relacje. Jak przekonuje nas św. Paweł: Bóg zbawił nas przez obmycie odradzające i odnawiające w Duchu Świętym, którego wylał na nas obficie przez Jezusa Chrystusa, zbawiciela naszego, abyśmy usprawiedliwieni Jego łaską, stali się w nadziei dziedzicami życia wiecznego. Odpowiadając na ten dar spróbujmy wzbudzić w sobie pragnienie prawdziwej i szczerej modlitwy, w której będziemy odkrywać siebie oraz napełniać się Bogiem i słuchać Jego głosu.