Rozważania biblijne

Urzekająca wiara (Łk 7, 1−10)

504wyświetleń

Wszyscy jesteśmy dla siebie nawzajem darem. Bóg mówi do nas nie tylko poprzez swoje Słowo, lecz także za pośrednictwem ludzi. Nawet od kogoś, kto wydaje się oddalony od widzialnego Kościoła, można się wiele nauczyć.

Ewangeliczny setnik, którego pamięć zachowuje także liturgia Eucharystii, nawiązując do jego słów: „Panie, nie jestem godzien, abyś przyszedł pod mój dach”, był poganinem, najprawdopodobniej syryjskim dowódcą. Zarządzał stu żołnierzami−najemnikami pochodzącymi najczęściej z Syrii, ponieważ tetrarcha Herod Antypas nie ufał autochtonom. Zadziwia nas jego troska o praktycznie nic nie znaczącego – z punktu widzenia pozycji społecznej – sługę, który zachorował i był bliski śmierci. Ze sługami (niewolnikami) nikt się nie liczył w tamtych czasach. Widziano w nich przede wszystkim tanią siłę roboczą. Setnik odróżniał się w tym względzie od powszechnie panujących przekonań. Dostrzegł w swoim słudze człowieka, który jak każdy posiada serce i wrażliwość. Nie myślał w kategoriach opłacalności: „nie ma szans, żeby wyzdrowiał, a nawet jeśliby przyszedł do siebie, to już nie będzie tak sprawny jak dotychczas, lepiej więc niech już umrze”.

Setnik okazał się człowiekiem relacji. Więź ze śmiertelnie chorym sługą przynagliła go do prośby o pomoc. Wprawdzie nie znał osobiście Jezusa, to jednak słyszał o Nim. Okazuje się, że głoszone słowo trafia nie tylko do bezpośrednich adresatów, lecz jest jak fala, która się rozchodzi i dociera do coraz szerszych kręgów. Setnik jako żołnierz−dowódca przywykł do wydawania rozkazów. Dlatego jego upokorzenie się przed starszyzną żydowską trzeba tym bardziej cenić. Nie śmiał osobiście prosić Jezusa. We własnych oczach pozostał małym człowiekiem. Szukał zatem odpowiedniego wstawiennictwa. „Starsi” byli arystokratami żydowskimi, ich przedstawiciele stanowili część sanhedrynu. Znali jego miłość do narodu żydowskiego (władza setnika musiała być służbą a nie manifestacją siły). Doceniali także jego hojność i otwartość na Boga Izraela, o którym nie słyszał w rodzinnym środowisku. Zbudował Żydom miejsce kultu – synagogę. Tak pozytywna charakterystyka poganina rzadko zdarza się poza Ewangelią Łukaszową. „Starsi” przytoczyli te argumenty Jezusowi. Nie zapomnieli więc o doznanej pomocy ze strony człowieka, który teraz sam jej od nich potrzebował. Wdzięczność jest rzadko spotykaną reakcją, dlatego trzeba ją szczególnie pielęgnować.

Wielkość setnika – wciąż małego w swoich oczach – jest widoczna przede wszystkim w drugim poselstwie, które skierował do Jezusa, gdy Mistrz z Nazaretu zbliżał się już do jego domu. Za pośrednictwem posłanych przyjaciół wyznał Mu wiarę i uznał Jezusa jako Pana, którego słowo wszystko może zdziałać także na odległość, bez kontaktu z chorym. Miał bowiem doświadczenie, że słowo dowódcy sprawdza się. Wydawane rozkazy są spełniane. Zatem tym bardziej wypełni się pełne mocy słowo samego Jezusa. Nadto usprawiedliwił swoje pozostanie w domu podwójną racją absolutnej niegodności (por. ww. 6−7), aby wyjść naprzeciw Jezusa. Sam wiedział, że znacznie dostojniejsi od niego dowódcy raczej nie spotykają się z niższymi rangą. Prawa żołnierskie przeniósł na relację z Jezusem, zapewne nie wiedząc jeszcze, że Jezus jest w jednakowy sposób dostępny dla wszystkich, a Jego uprzywilejowanymi są przede wszystkim ludzie nic nie znaczący w tym świecie.

Wiara setnika urzekła Jezusa. Zadziwiła Go. Chociaż wielu autentycznie słuchało Jego słów i przyjęło wiarę, to jednak wiara „w wydaniu” setnika nie znalazła odpowiednika w całym Izraelu i od razu przyniosła efekt. Sługa został uzdrowiony bez bezpośredniej obecności Jezusa. Wobec mocy Jezusowego słowa nie istnieje bowiem żadna bariera odległości.

Wiara setnika nie była przypadkowa. Miała swoje przedpole w postaci: troski o drugiego, pokory, miłości do ludu Izraela, hojności i otwartości dla szerzenia czci nieznanego mu Boga oraz obserwacji żołnierskiego życia. Ludzka szlachetność ułatwia przyjęcie wiary. Oby znalazła także w nas podatny grunt na wciąż nowe przyjmowanie ziarna wiary i jego nieustanny wzrost.