homilia

Mission (im)possible?

575wyświetleń

Jezus powiedział do swoich apostołów: Nie bójcie się ludzi. Nie ma bowiem nic zakrytego, co by nie miało być wyjawione, ani nic tajemnego, o czym by się nie miano dowiedzieć. Co mówię wam w ciemności, powtarzajcie na świetle, a co słyszycie na ucho, rozgłaszajcie na dachach! Nie bójcie się tych, którzy zabijają ciało, lecz duszy zabić nie mogą. Bójcie się raczej Tego, który duszę i ciało może zatracić w piekle. Czyż nie sprzedają dwóch wróbli za asa? A przecież żaden z nich bez woli Ojca waszego nie spadnie na ziemię. U was zaś nawet włosy na głowie wszystkie są policzone. Dlatego nie bójcie się: jesteście ważniejsi niż wiele wróbli. Do każdego więc, który się przyzna do Mnie przed ludźmi, przyznam się i Ja przed moim Ojcem, który jest w niebie. Lecz kto się Mnie zaprze przed ludźmi, tego zaprę się i Ja przed moim Ojcem, który jest w niebie. (Mt 10,26-33)

Liturgia Słowa kieruje nasza uwagę na temat misji. Jezus wybrał swoich uczniów nie po to, by stanowili jakaś elitarną grupę wybrańców, ale by ich posłać, by także oni głosili Dobrą Nowinę. To ważne żebyśmy wszyscy to wezwanie przyjęli i potraktowali bardzo poważnie. Jako wspólnota wierzących tworzymy Kościół, a Kościół istnieje dla misji. Istnieje, szczególnie dziś, ogromne niebezpieczeństwo, że w obliczu różnych kryzysów i trudności (zarówno wewnętrznych i zewnętrznych) zaczniemy w Kościele zajmować się tylko sobą, troszczyć się wyłącznie o siebie i mówić jedynie o sobie. Jezus mówi dziś bardzo wyraźnie: Kościół nie istnieje sam dla siebie, ale dla misji. Nie wolno nam o tym zapomnieć.  

Aż dwa rozdziały Ewangelii według św. Mateusza są poświęcone tematowi misji, a fragment, który usłyszeliśmy dziś stanowi jego małą część. Ten krótki tekst jednak mówi o dwóch bardzo ważnych elementach dla misji. Po pierwsze zwraca uwagę na to, że ta misja musi być publiczna i widzialna. Nie możemy zredukować kwestii misji jedynie do głoszenia homilii, organizowania katechezy czy konferencji. Te aktywności stanowią tylko małą część misji, i to tą część, która jest skierowana to tych, którzy są już w Kościele. By nasza misję uczynić publiczną, czyli widzialną dla wszystkich, konieczne jest świadectwo. Chodzi o to, by ludzie, widząc mój styl życia, moje postawy wobec innych, moja miłość do innych, zadawali sobie pytania: „Skąd on to ma?” By zadawali sobie to same pytania jakie zadawali sobie mieszkańcy Izraela w spotkaniu z Jezusem. Jesteśmy wezwani do świadczenia o Jezusie w codzienności, czyli do pokazywania, że jest możliwe życie zasadami ewangelicznymi także we współczesnym świecie.

Jezus wskazuje na jeszcze jeden element misji, który jest absolutnie fundamentalny. Każda misja, od głoszenia homilii do dawania świadectwa w codzienności, ma swoje źródło w osobistej relacji z Jezusem. Sama wiedza nie daj nam jeszcze prawa do tego, by tę misję podjąć. By taką misję odjąć nie wystarczy wiedzieć kim jest Jezus. Trzeba go rzeczywiście spotkać. Tylko głęboka relacja z Jezusem da nam to przeświadczenie, że „Pan jest u mego boku”, że „nawet włos z głowy mi nie spadnie”, że jestem cenny w oczach mojego Boga. By mieć pewność, że jesteś kochany przez Boga nie wystarczy, że ktoś ci o tym powie. Potrzeba osobistego spotkania z Jezusem, konkretnego doświadczenia Jego miłości. Jeśli nie masz takiego doświadczenia to twoja misja upadnie przy pierwszych trudnościach. 

Jesteśmy teraz na Eucharystii, właśnie po to by tej miłości doświadczać, by się nią nakarmić. Jest to moment osobistego spotkania z Jezusem, który będzie fundamentalny dla misji, która podejmiemy zaraz o wyjściu z tej świątyni.