homilia

Rozrzutność

452wyświetleń

Tego dnia Jezus wyszedł z domu i usiadł nad jeziorem. Wnet zebrały się koło Niego tłumy tak wielkie, że wszedł do łodzi i usiadł, a cały lud stał na brzegu. I mówił im wiele w przypowieściach tymi słowami: Oto siewca wyszedł siać. A gdy siał niektóre [ziarna] padły na drogę, nadleciały ptaki i wydziobały je. Inne padły na miejsca skaliste, gdzie niewiele miały ziemi; i wnet powschodziły, bo gleba nie była głęboka. Lecz gdy słońce wzeszło, przypaliły się i uschły, bo nie miały korzenia. Inne znowu padły między ciernie, a ciernie wybujały i zagłuszyły je. Inne w końcu padły na ziemię żyzną i plon wydały, jedno stokrotny, drugie sześćdziesięciokrotny, a inne trzydziestokrotny. Kto ma uszy, niechaj słucha! Przystąpili do Niego uczniowie i zapytali: Dlaczego w przypowieściach mówisz do nich? On im odpowiedział: Wam dano poznać tajemnice królestwa niebieskiego, im zaś nie dano. Bo kto ma, temu będzie dodane, i nadmiar mieć będzie; kto zaś nie ma, temu zabiorą również to, co ma. Dlatego mówię do nich w przypowieściach, że otwartymi oczami nie widzą i otwartymi uszami nie słyszą ani nie rozumieją. Tak spełnia się na nich przepowiednia Izajasza: Słuchać będziecie, a nie zrozumiecie, patrzeć będziecie, a nie zobaczycie. Bo stwardniało serce tego ludu, ich uszy stępiały i oczy swe zamknęli, żeby oczami nie widzieli ani uszami nie słyszeli, ani swym sercem nie rozumieli: i nie nawrócili się, abym ich uzdrowił. Lecz szczęśliwe oczy wasze, że widzą, i uszy wasze, że słyszą. Bo zaprawdę, powiadam wam: Wielu proroków i sprawiedliwych pragnęło ujrzeć to, na co wy patrzycie, a nie ujrzeli; i usłyszeć to, co wy słyszycie, a nie usłyszeli. Wy zatem posłuchajcie przypowieści o siewcy! Do każdego, kto słucha słowa o królestwie, a nie rozumie go, przychodzi Zły i porywa to, co zasiane jest w jego sercu. Takiego człowieka oznacza ziarno posiane na drodze. Posiane na miejsce skaliste oznacza tego, kto słucha słowa i natychmiast z radością je przyjmuje; ale nie ma w sobie korzenia, lecz jest niestały. Gdy przyjdzie ucisk lub prześladowanie z powodu słowa, zaraz się załamuje. Posiane między ciernie oznacza tego, kto słucha słowa, lecz troski doczesne i ułuda bogactwa zagłuszają słowo, tak że zostaje bezowocne. Posiane w końcu na ziemię żyzną oznacza tego, kto słucha słowa i rozumie je. On też wydaje plon: jeden stokrotny, drugi sześćdziesięciokrotny, inny trzydziestokrotny. (Mt 13,1-23)

Nigdy nie sieje się ziarna po to, by się zmarnowało. Jest zbyt cenne. Rolnik raczej troszczy się o to, żeby zmarnowało się jak najmniej – nie rzuca ziarna byle gdzie, byle jak. Celem siewcy jest zawsze jak najobfitszy plon. Jeśli więc straty związane z niekorzystnym, nieurodzajnym gruntem, są nieuniknione, aby uzyskać bogate zbiory logicznym wydaje się obsiewanie większych połaci, zużycie większej ilości ziarna. „Kto skąpo sieje, ten skąpo i zbiera, kto zaś hojnie sieje, ten hojnie też zbierać będzie. Każdy niech przeto postąpi tak, jak mu nakazuje jego własne serce, nie żałując i nie czując się przymuszonym, albowiem radosnego dawcę miłuje Bóg” (2 Kor 9,6-7) – tak św. Paweł wykorzystuje obraz siewu zachęcając Koryntian do materialnego wsparcia chrześcijan z Palestyny. Rolnik nigdy nie wie z których ziaren wzejdzie zboże, a z których nie. Co zrobiłby, gdyby to wiedział? Bóg wie, które słowo, która łaska przyniesie skutek, a która nie. Jednak pozostaje hojnym siewcą, który rzuca ziarno nawet na drogę, skały czy między ciernie. Rozrzutność – to jeszcze jedna cecha Bożego miłosiernego serca, dobrze widoczna w tym ewangelicznym obrazie.

Jezus mówi: ziarnem jest słowo o królestwie Bożym – nie o byle czym, o polityce, moralnej poprawności, dobroczynności czy ważnych inwestycjach. Ale o bliskości Boga, który zbawia. Chrystus uczy, żeby nie martwić się, że nie każde ziarno, nie każde słowo wydaje plon. Ta postawa naśladowania Boga w cierpliwej hojności, niezrażania się ludzką obojętnością, przeciwnościami, porażkami, jest niezwykle cenna i przydatna w pracy wychowawczej, w ewangelizacji, formacji czy po prostu w miłości. Inaczej nie będzie obfitego plonu.

Czy jestem dobrą glebą, w której ziarno wydało plon? Nawet jeśli tak, nigdy do końca nie będziemy wiedzieć na ile jest to skutek naszej współpracy z łaską, a na ile cierpliwości Boga, który w nasze serca rzucał słowo nawet wtedy, kiedy nie zostawało przyjęte, zrozumiane, przemienione w czyn. Ile tych ziaren zmarnował? To także miara Jego miłości do nas i wezwanie może nie tyle do żalu i poczucia winy, co wdzięczności.