homilia

Jakoś to będzie…

450wyświetleń

Jezus opowiedział swoim uczniom tę przypowieść: „Królestwo niebieskie podobne będzie do dziesięciu panien, które wzięły swoje lampy i wyszły na spotkanie oblubieńca. Pięć z nich było nierozsądnych, a pięć roztropnych. Nierozsądne wzięły lampy, ale nie wzięły z sobą oliwy. Roztropne zaś razem z lampami zabrały również oliwę w naczyniach. Gdy się oblubieniec opóźniał, zmorzone snem wszystkie zasnęły. Lecz o północy rozległo się wołanie: „Oblubieniec idzie, wyjdźcie mu na spotkanie”. Wtedy powstały wszystkie owe panny i opatrzyły swe lampy. A nierozsądne rzekły do roztropnych: „Użyczcie nam swej oliwy, bo nasze lampy gasną”. Odpowiedziały roztropne: „Mogłoby i nam, i wam nie wystarczyć. Idźcie raczej do sprzedających i kupcie sobie”. Gdy one szły kupić, nadszedł oblubieniec. Te, które były gotowe, weszły z nim na ucztę weselną i drzwi zamknięto. W końcu nadchodzą i pozostałe panny, prosząc: „Panie, panie, otwórz nam”. Lecz on odpowiedział: „Zaprawdę powiadam wam, nie znam was”. Czuwajcie więc, bo nie znacie dnia ani godziny”. (Mt 25,1–13)

Mądrość to, według słowników „zdolność dojrzałego pojmowania świata, zjawisk, zależności między nimi, ludzi i spraw ludzkich; rozum, rozsądek, rozumność”, a także „umiejętność radzenia sobie w różnych sytuacjach, bycie roztropnym i zaradnym; przemyślność, zmyślność, spryt życiowy”. Te słowa bardzo dobrze opisują pięć z ewangelicznych druhen, które w odróżnieniu od swoich głupich towarzyszek, potrafiły doskonale odnaleźć się w roli, którą im wyznaczono. Jedną z zasadniczych cech, które zdecydowały o powodzeniu, była umiejętność przewidywania, wyobrażenia sobie tego co ma nastąpić, w czym mają wziąć udział – w powitaniu oblubieńca i towarzyszeniu nowożeńcom w uroczystościach weselnych.

Właściwie zadanie było proste: wyjść naprzeciw nadchodzącego, według żydowskiego zwyczaju w środku nocy, pana młodego. Należało też pamiętać, że w dobrym tonie było spóźnianie się oblubieńca. To widocznie nie było małe, skoro i mądre panny i głupie posnęły… Mądre jednak po dwakroć okazały swoją roztropność: raz – wzięły zapas paliwa na dłuższe czuwanie, dwa – oceniły, że gdy go użyczą pozostałym nieprzygotowanym, nie starczy go dla wszystkich. Ostatecznie tylko przewidujące panny weszły na weselne gody.

Przezorność została zatem nagrodzona obiecaną ucztą. Warto jednak zapytać co zostało skarcone, napiętnowane? Zła wola? Grzech? Zła decyzja? Błąd? Nie! Bezmyślność. Brak koniecznej refleksji. Przypowieść Jezusa ma bez wątpienia wymiar eschatologiczny. Nieraz w kręgach osób zaangażowanych w życie Kościoła można usłyszeć pytanie – jak osoby, szczególnie uważające się za wierzące, a jednocześnie lekceważące przykazania, głos sumienia, zwykłą ludzką przyzwoitość, spojrzą kiedyś w oczy Jezusa? Należałoby odpowiedzieć, że najprawdopodobniej w ogóle nie zadają sobie takich pytań, nie myślą, że taka chwila nadejdzie…

Ale ten niebezpieczny brak refleksji dotyczy nie tylko spraw ostatecznych. Kryzys Kościoła, o którym mówi się coraz częściej i coraz głośniej, kryzysy i trudności dotykające poszczególnych chrześcijan, w wielu wypadkach były do przewidzenia. Dziś domagają się pilnej refleksji i odpowiedzi. Dla przykładu wymiar formacyjny Kościoła – forma i jakość katechezy dzieci i młodzieży, przygotowania do przyjęcia sakramentów chrztu, bierzmowania, małżeństwa – od dawna woła o reformę. Także ewangelizacja, o której wiele się mówi w kręgach kościelnych, a która nadal jest domeną wąskiej grupy zapaleńców, to być albo nie być Kościoła, o którego żywotności nie decydują ochrzczeni, ale Ci, którzy świadomie wybrali Boga w swoim życiu. Widoczną barierą w dialogu ze światem jest język, którym posługują się środowiska chrześcijańskie, często nieczytelny, niezrozumiały. Brak wystarczającej liczby powołań już niedługo wymusi zmiany struktur duszpasterstwa. Czy jesteśmy na to gotowi? Wymienione tylko dla przykładu sprawy być może najbardziej powinny leżeć na sercu duszpasterzy, ale bez współpracy ze świeckimi, z całym ludem Bożym, sami księża niewiele będą mogli dokonać…

Oblubieniec nadchodzi, ale zanim przyjdzie ostatecznie, jest z nami w Duchu Świętym, w Jego mądrości i mocy, aby sprostać wyzwaniom naszych czasów. Czy znajdzie jednak odważnych, myślących, podejmujących wyzwania uczniów? W obecnej chwili nie stać nas już na bezmyślność i przysłowiowe „jakoś to będzie”…