homilia

Kim jesteś?

271wyświetleń

Pojawił się człowiek posłany przez Boga – Jan mu było na imię. Przyszedł on na świadectwo, aby zaświadczyć o światłości, by wszyscy uwierzyli przez niego. Nie był on światłością, lecz został posłany, aby zaświadczyć o światłości. Takie jest świadectwo Jana. Gdy Żydzi wysłali do niego z Jerozolimy kapłanów i lewitów z zapytaniem: „Kto ty jesteś?”, on wyznał, a nie zaprzeczył, oświadczając: „Ja nie jestem Mesjaszem”. Zapytali go: „Cóż zatem? Czy jesteś Eliaszem?” Odrzekł: „Nie jestem”. „Czy ty jesteś prorokiem?” Odparł: „Nie”. Powiedzieli mu więc: „Kim jesteś, abyśmy mogli dać odpowiedź tym, którzy nas wysłali? Co mówisz sam o sobie?” Powiedział: „Jam głos wołającego na pustyni: Prostujcie drogę Pańską, jak rzekł prorok Izajasz”. A wysłannicy byli spośród faryzeuszów. i zaczęli go pytać, mówiąc do niego: „Czemu zatem chrzcisz, skoro nie jesteś ani Mesjaszem, ani Eliaszem, ani prorokiem?” Jan im tak odpowiedział: „Ja chrzczę wodą. Pośród was stoi Ten, którego wy nie znacie, który po mnie idzie, a któremu ja nie jestem godzien odwiązać rzemyka u Jego sandała”. Działo się to w Betanii, po drugiej stronie Jordanu, gdzie Jan udzielał chrztu. (J 1, 6-8. 19-28)

Zadaniem św. Jana Chrzciciela było wskazanie Izraelowi nadchodzącego Mesjasza, po uprzednim przygotowaniu ludu przez nawoływanie do nawrócenia i towarzyszący mu ryt zanurzenia, obmycia w wodach Jordanu. Czytana dziś Ewangelia ukazuje moment, w którym do Jana przybywa „komisja” ze stolicy, z Jerozolimy, mająca na celu zbadanie tożsamości i działalności proroka. Nie jest to grupa jednorodna. Jak się okazuje składa się z przedstawicieli dwóch stronnictw – saduceuszów i faryzeuszów, dominujących w ówczesnych władzach żydowskich, posiadających pewną autonomię wobec administracji rzymskiej.

Kapłani i lewici reprezentowali zapewne saduceuszów – stronnictwo arystokratyczne, zamożne, skupione wokół osób pełniących funkcje i urzędy kapłańskie, a jednocześnie skłonne do współpracy z Rzymianami, jak na owe czasy można by powiedzieć zeświecczone. Posłańcy robią coś w rodzaju „ankiety” – czy jesteś Mesjaszem, Eliaszem, może prorokiem? Ponieważ sami pełnią urzędy, chcą urzędowo sklasyfikować Jana i jego posługę. On uchyla się przed tymi zakusami, nie pozwala się zamknąć w sztywne schematy. Więcej, jego wypowiedź jest realizacją jego misji. „Jam głos wołającego na pustyni: Prostujcie drogę Pańską, jak rzekł prorok Izajasz” – to odpowiedź i napomnienie zarazem, bo tym, czego potrzebują najbardziej saduceusze, jest wyprostowanie swoich ścieżek, aby mógł przyjść do nich Pan.

Druga część poselstwa pyta o ryt obmywania w wodach Jordanu. Nie bez powodu. Pytają bowiem faryzeusze, czyli w tłumaczeniu z hebrajskiego „oddzieleni”. Ich celem było skrupulatne zachowywanie prawa, dlatego odseparowywali się od grzeszników jako nieczystych. I na ich pytanie Jan także nie odpowiada wprost. Jego słowa: „Pośród was stoi Ten, którego wy nie znacie” wskazują na problem, który jeszcze wielokrotnie pojawi się na kartach Ewangelii w potyczkach faryzeuszów z Jezusem. Pieczołowite spełnianie przepisów Prawa, doskonałość moralna, nie gwarantuje zjednoczenia z Bogiem, poznania Go, a czasem nawet je utrudnia, gdy człowiek skupia się bardziej na paragrafach, niż na budowaniu duchowej więzi z Bogiem.

Spotkanie „największego spośród narodzonych z niewiast” z przedstawicielami elit żydowskich tamtych czasów rzuca światło także na „dziś” Kościoła, w którym żyjemy. To nie sprawnie działająca administracja kościelna jest sercem mistycznego Ciała Chrystusa, ale realna, ożywiająca obecność Jezusa w Duchu Świętym. Także silna, ale płytka pobożność, doszukująca się we wszystkim grzechu i zgorszenia, nie jest istotą ewangelicznego przesłania. Przeciwnie – poznanie Jezusa, spotkanie Go i przyjęcie za każdym razem, gdy przychodzi w różnorakich przejawach Bożej łaski – to przemienia i udoskonala człowieka najbardziej i nadaje sens pełnieniu jakichkolwiek posług i funkcji kościelnych. Wyrwanie się z utartych schematów zaś jest czasami jedyną szansą na spotkanie nadchodzącego Pana.