Janowe spotkania z Jezusem

Zaparcie się Piotra (J 18, 15−18. 25−27)

102wyświetleń

Fragment Ewangelii wg św. Jana, którym chcemy się dziś zająć, opowiada o najbardziej haniebnym wydarzeniu z życia najważniejszego z apostołów Jezusa.Oto ten, który deklarował, że choćby wszyscy zawiedli, on pozostanie przy swoim Mistrzu i gotów jest oddać zań życie, w momencie próby trzykrotnie zapiera się Jezusa, mówiąc „Nie znam Go”.

Kryzys wiary początkiem jej radykalnego odrodzenia

Kiedy obserwujemy Piotra od chwili, gdy został powołany przez Jezusa, to wydaje się on być uczniem, na którym Jezus mógł najbardziej polegać. To on jest zawsze blisko Pana (razem z braćmi Jakubem i Janem). To on wypowiada się często w imieniu pozostałych uczniów. To on ma świadomość, kim jest jego Pan, gdy pod Cezareą Filipową na pytanie Jezusa „A wy za kogo mnie uważacie?”, odpowiada za siebie i pozostałych jedenastu apostołów: „Ty jesteś Mesjasz, Syn Boga żywego!” (Mt 16,16). Wreszcie to on składa Jezusowi, który zapowiada, że musi cierpieć i umrzeć, i że jego najbliżsi uczniowie Go opuszczą, deklarację: „Choćby mi przyszło umrzeć z Tobą, nie wyprę się Ciebie!” (Mt 16,35). Wydawać by się mogło, że Piotr jest już dojrzałym uczniem Jezusa, że nie ma próby wiary, której by nie sprostał. Tymczasem okazało się, że cała przygoda Piotra z Jezusem przed Jego aresztowaniem, krzyżową męką, śmiercią i zmartwychwstaniem była jedynie „przedszkolem” − przygotowaniem do uczniowskiej drogi wiary.

Stawianie pytania, dlaczego Piotr zaparł się Jezusa w godzinie próby, jest jak najbardziej zasadne. Wydaje się, że przyczyn należy szukać w tym, że do chwili aresztowania Jezusa wszystko to, co czynił i czego nauczał, było jednym wielkim pasmem sukcesów. Piotr wiedział, że Jezus jest kimś wielkim i miał świadomość, że uczestniczy w wielkiej sprawie. W Jezusie widział szansę rozwoju i odrodzenia dla siebie i dla swojego narodu. Był przekonany, że Jezus jest Mesjaszem. Dlatego nie rozumiał i nie przyjmował do wiadomości, zapowiedzi Jezusa, że musi cierpieć i umrzeć, aby przynieść zbawienie innym. Gdy wyrażał swoją opinię na ten temat, spotkał się z bardzo ostrą reprymendą swojego Mistrza: „Zejdź mi z oczu, szatanie! Jesteś mi zawadą, bo myślisz nie na sposób Boży, lecz na ludzki” (Mt 16, 23). Z kart wszystkich czterech Ewangelii wyłania się obraz Piotra, który pokłada w Jezusie ogromne nadzieje, który w Niego wierzy i ma wewnętrzne przekonanie, że nic i nikt nie może tej wiary osłabić.

Aresztowanie Jezusa w ogrodzie Getsemani musiało być dla Piotra wielkim szokiem, ale i w tej sytuacji pierwszy z apostołów staje na wysokości zadania. Stając w obronie Jezusa i odcinając ucho słudze arcykapłana, sam naraża się na wielkie niebezpieczeństwo. Jest jednak do końca pewien, że jego Mistrz – Mesjasz nie pozwoli się aresztować. To, że Jezus pokornie oddał się w ręce kohorty rzymskich żołnierzy i sług arcykapłanów, musiało być dla Piotra prawdziwym szokiem, który zachwiał jego wiarę. Tymczasem, gdyby ufał bardziej Jezusowi niż swoim wyobrażeniom o Nim, taka sytuacja nie powinna być dla niego zaskoczeniem. Główna słabość wiary Piotra i podstawowa przyczyna jego zaparcia się Jezusa tkwiły w tym, że nie dopuszczał, iż ceną zbawienia jest śmierć krzyżowa Mesjasza. Z nauki Jezusa wybierał tylko to, co odpowiadało jego wyobrażeniom o Nim. W jego głowie nie mieściło się, że Mesjasz może dać się aresztować, że może być przesłuchiwany przez arcykapłana Annasza, być skazany na śmierć i ukrzyżowany.

To dlatego Piotr zachowuje się na dziedzińcu arcykapłańskim tak irracjonalnie, trzykrotnie zaprzeczając, że zna swojego Mistrza. Scena trzy−krotnego zaparcia się Piotra rozgrywa się symultanicznie z przesłuchaniem Jezusa przez Annasza, gdy żydowscy przywódcy religijni szukają powodu, by skazać Go na śmierć. Piotr miał wybór. Mógł próbować dostać się do pomieszczenia w pałacu, w którym Jezus był przesłuchiwany i tam wystąpić w roli świadka, obalającego kierowane przeciw Niemu zarzuty. Tymczasem Piotr widząc, że sytuacja staje się coraz bardziej dramatyczna i że jego Mistrz może być skazany na śmierć trzykrotnie zaprzecza, że Go zna. Jego wiara została w ten sposób poddana ciężkiej próbie i Piotr tę próbę przegrał.

Droga wiary Piotra nie kończy się jednak w tym momencie. Po zmartwychwstaniu Jezus objawia mu się i daje sposobność do trzykrotnego wyznania miłości, które zmaże trzykrotne zaparcie się Mistrza (J 21,15−19). Wiara Piotra rodzi się wtedy na nowo. Od tej chwili będzie musiał wielokrotnie dawać świadectwo swojej wiary w Jezusa, narażając swoje życie.

Ostatecznym świadectwem jego nowej radykalnej wiary będzie śmierć męczeńska w Rzymie. Rozważany dziś fragment Ewangelii według św. Jana o trzykrotnym zaparciu się Piotra każe nam zapytać się siebie samych, gdzie jesteśmy obecnie w naszej pielgrzymce wiary: Czy jest to wiara niedojrzała, która zapiera się Jezusa czy też wiara ugruntowana, która daje o Nim świadectwo i gotowa jest oddać za Niego życie?