homilia

Zaspokoić głód i co dalej?

297wyświetleń

Jezus udał się na drugi brzeg Jeziora Galilejskiego, czyli Tyberiadzkiego. Szedł za Nim wielki tłum, bo oglądano znaki, jakie czynił dla tych, którzy chorowali. 
Jezus wszedł na wzgórze i usiadł tam ze swoimi uczniami. A zbliżało się święto żydowskie, Pascha. 
Kiedy więc Jezus podniósł oczy i ujrzał, że liczne tłumy schodzą się do Niego, rzekł do Filipa: «Gdzie kupimy chleba, aby oni się najedli?» A mówił to, wystawiając go na próbę. Wiedział bowiem, co ma czynić. 
Odpowiedział Mu Filip: «Za dwieście denarów nie wystarczy chleba, aby każdy z nich mógł choć trochę otrzymać». 
Jeden z Jego uczniów, Andrzej, brat Szymona Piotra, rzekł do Niego: «Jest tu jeden chłopiec, który ma pięć chlebów jęczmiennych i dwie ryby, lecz cóż to jest dla tak wielu?» 
Jezus zaś rzekł: «Każcie ludziom usiąść». A w miejscu tym było wiele trawy. Usiedli więc mężczyźni, a liczba ich dochodziła do pięciu tysięcy. 
Jezus więc wziął chleby i odmówiwszy dziękczynienie, rozdał siedzącym; podobnie uczynił i z rybami, rozdając tyle, ile kto chciał. A gdy się nasycili, rzekł do uczniów: «Zbierzcie pozostałe ułomki, aby nic nie zginęło». Zebrali więc i ułomkami z pięciu chlebów jęczmiennych, pozostałymi po spożywających, napełnili dwanaście koszów. 
A kiedy ludzie spostrzegli, jaki znak uczynił Jezus, mówili: «Ten prawdziwie jest prorokiem, który ma przyjść na świat». Gdy więc Jezus poznał, że mieli przyjść i porwać Go, aby Go obwołać królem, sam usunął się znów na górę. (J 6, 1-15)

Przed chwilą powtarzałem razem ze zgromadzoną tutaj wspólnotą  refren psalmu: „Otwierasz rękę, karmisz nas do syta”. Kiedy słyszę te słowa myślę o pokarmie cielesnym. Słowa te wynikają z prawdy o Bogu , który jest miłością. Miłować to troszczyć się dobro drugiej osoby. Stwierdzenie o otwartej ręce Boga ma mnie doprowadzić do pewnych działań:

  • będąc zdrowym mam pracować na chleb;
  • nie zapominam, że to Bóg jest dawcą wszelkiego dobra, stąd proszę Go codziennie o chleb;
  • prośba ta ma się przemieniać w błogosławieństwo nie tyle pokarmu co Boga samego;
  • noszę w sercu poszanowanie dla chleba;
  • dzielę się pokarmem z ubogimi i głodnymi. (870 milionów ludzi na świecie cierpi z powodu głodu, a dwa miliardy jest niedożywionych)  Problem głodu to problem zamkniętego serca.

Bóg zawsze patrzy na mnie jako na osobę, która oprócz sfery cielesnej ma duszę a więc i sferę życia duchowego.  Czytana parę dni temu podczas liturgii przypowieść o krzewie winnym przypomina nam, że dla osiągnięcia owocu również i sfera duchowa potrzebuje pokarmu. Rozmowy jakie w dzisiejszym wydarzeniu ewangelicznym toczy z apostołami Chrystus również na to wskazują. Chrystus używając prowokacyjnych określeń chce wyprowadzić swoich przyjaciół do których my również należymy z kręgu jedynie ziemskiego i cielesnego myślenia. Chce obudzić w nich i w nas pragnienie życia duchowego i szukania pokarmu, który mógłby ten duchowy głód zaspokoić. Jezus wziąwszy chleb złożył dziękczynienie. Dziękczynienie to po grecku eucharistesas. Rozmnożenie chleba zapowiada Eucharystię, która jest pokarmem. A wszystko działo się w bliskości Paschy.  

W tym miejscu jako ludzie duchowi żyjący Eucharystią musimy uzupełnić nasz uprzedni wykaz działań:

  • słucham Słowa Bożego, które pozwala mi poznać Chrystusa, którym się karmię;
  • troszczę się o stan łaski uświęcającej;
  • nieustannie dziękuję Bogu za wszystko;
  • nie koncentruję się na sobie ale wychodzę poza siebie, aby służyć ubogim;
  • mam zawsze przy sobie ubogi worek z chlebami i rybami, aby Chrystus mógł dokonać cudu rozmnożenia;
  • troszczę się o wzrost mojej wiary.