Ukraina

Żałujemy, że nie możemy pomóc wszystkim

543wyświetleń

– Takich tłumów w naszym kościele jeszcze nigdy nie widziałem. Myślę, że dziś na Ukrainie nie ma ludzi bogatych i biednych. Jedni potrzebują pomocy jako uchodźcy w Polsce i innych krajach Europy, inni potrzebują pomocy tu, na miejscu – opowiada proboszcz parafii pw. Świętego Ojca Pio w Zaporożu ks. Jerzy Cyrul MS.  

Akcja rozdzielania pomocy humanitarnej w parafii trwa już kolejny dzień. W wielkiej grupie potrzebujących są nie tylko osoby bezdomne czy biedne, które na co dzień korzystają z pomocy socjalnej. Puste półki w sklepach, ciągle rosnące ceny i ogromna niepewność jutra przyprowadzają do parafii także tych, którzy przed wojną, mimo skromnych dochodów, mogli się sami utrzymać.

– Z początku zastanawialiśmy się, komu najpierw pomagać, czy są jakieś grupy osób, od których powinniśmy zacząć. Rzeczywistość jednak bardzo szybko zweryfikowała nasze myślenie. Dziś pewien starszy pan ustawił się przed drzwiami już o godz. 4.30. Jeśli ktoś jest w stanie przez kilka godzin czekać w ogromnej kolejce po stosunkowo niewiele to znak, że naprawdę potrzebuje pomocy – podkreśla ks. Jerzy.

Wikariusz parafii w Zaporożu ks. Fryderyk Wyrostek MS, który koordynuje akcję, opowiada o budującej postawie miejscowej wspólnoty wiernych. – Podziwiamy, z jak wielkim zapałem i zaangażowaniem nasi parafianie chcą pomagać innym. Wielu spośród wolontariuszy to osoby starsze, niekiedy nawet w podeszłym wieku. Nie wiem, skąd oni biorą na to wszystko tyle siły i energii. Po ludzku wydaje się to niemożliwe – zauważa saletyn. – Żałujemy, że nie możemy dziś pomóc wszystkim. W sercach nosimy szczególnie ludzi z Mariupola oraz wszystkich innych mieszkańców naszego kraju, którzy dziś kryją się przed ostrzałem w piwnicach… Tam nie jesteśmy w stanie dotrzeć z pomocą – dodaje ks. Fryderyk.

Parafia pw. Świętego Ojca Pio w Zaporożu to niewielka wspólnota rzymskokatolicka, która liczy zaledwie sześćdziesięciu wiernych. Dzięki zaangażowaniu saletyńskich parafii w Europie oraz Caritas archidiecezji lwowskiej w krótkim czasie stała się ona największym ośrodkiem pomocowym w prawobrzeżnej części Zaporoża. Od początku alarmów bombowych ze względów bezpieczeństwa liturgie są sprawowane w prowizorycznej kaplicy w piwnicach domu zakonnego, kościół zaś stał się miejscem rozdzielania pomocy humanitarnej.