homilia

Poszukiwacze wyjaśnień i smakosze tajemnicy

223wyświetleń

Pierwszego dnia po szabacie, wczesnym rankiem, gdy jeszcze było ciemno, Maria Magdalena udała się do grobu i zobaczyła kamień odsunięty od grobu. Pobiegła więc i przybyła do Szymona Piotra oraz do drugiego ucznia, którego Jezus kochał, i rzekła do nich: «Zabrano Pana z grobu i nie wiemy, gdzie Go położono».

Wyszedł więc Piotr i ów drugi uczeń i szli do grobu. Biegli obydwaj razem, lecz ów drugi uczeń wyprzedził Piotra i przybył pierwszy do grobu. A kiedy się nachylił, zobaczył leżące płótna, jednakże nie wszedł do środka.

Nadszedł potem także Szymon Piotr, idący za nim. Wszedł on do wnętrza grobu i ujrzał leżące płótna oraz chustę, która była na Jego głowie, leżącą nie razem z płótnami, ale oddzielnie zwiniętą w jednym miejscu. Wtedy wszedł do wnętrza także i ów drugi uczeń, który przybył pierwszy do grobu. Ujrzał i uwierzył. Dotąd bowiem nie rozumieli jeszcze Pisma, które mówi, że On ma powstać z martwych.

(J 20,1-9)

Fragment Ewangelii na ten szczególny dzień oferuje wiele pięknych spostrzeżeń, a każde z nich jest ważne dla naszej wiary. Zatrzymam się tylko na dwóch z nich, odnoszących się do dwóch reakcji pierwszych „odkrywców” Zmartwychwstania: Marii Magdaleny i Jana.

Maria i Jan stają w obliczu tego samego wydarzenia. Oboje na własne oczy widzą, że ciało Jezusa, złożone w grobie dwa dni wcześniej, zniknęło. Jednak ich reakcje na to wydarzenie są nieco różne. 

Reakcję Marii Magdaleny możemy uznać za bardzo naturalną, racjonalną. Podąża ona za pewną logiką typu dwa plus dwa równa się cztery: w piątek położyliśmy ciało, dziś rano już go nie ma, więc ktoś je zabrał. Rozumowanie Marii jest ostatecznie bardzo prawidłowe. Z kolei reakcja Jana jest reakcją ponad-racjonalną, nie zatrzymuje się na logice. Wydaje się, że Jan rozumie, iż logika nie wystarczy, by zrozumieć dogłębnie to wydarzenie. Pozwolił sobie na wyjście poza jej ramy. Jan opisuje narodziny swojej wiary bardzo prostym, krótkim, ale i tajemniczym sformułowaniem: „Ujrzał i uwierzył”. Ewangelista nie pisze: „zobaczył i próbował zrozumieć, co mogło się stać”, ale „zobaczył i uwierzył”. Musimy jednak pamiętać, że to jego „uwierzył” jest na razie jedynie doświadczeniem intelektualnym, a nie egzystencjalnym.  

Myślę, że można podzielić ludzi na dwie kategorie: poszukiwaczy wyjaśnień i smakoszy tajemnic. Obydwie postawy są poprawne i miłe Bogu. Ostatecznie, obydwie drogi, jeśli podążamy nimi uczciwie, doprowadzą nas do spotkania ze Zmartwychwstałym. 

Warto pamiętać, że dopiero spotkanie ze Zmartwychwstałym odmieni, życie zarówno Jana jak i Marii Magdaleny. Dla Marii Magdaleny tym kluczowym momentem, w którym narodzi się jej wiara będzie chwila, dosłownie kilka minut później, kiedy usłyszy z ust Jezusa Zmartwychwstałego swoje własne imię. Jan natomiast wraz z pozostałymi uczniami musi zobaczyć Jezusa i usłyszeć od Niego słowa: „Pokój wam”. Dopiero to wydarzenie sprawi, że nie tylko odkryje prawdę swoją własną inteligencją, ale będzie mógł jej doświadczyć i przeżyć całym sobą.   

Dziś nie jest tak istotne, czy widzisz siebie jako poszukiwacza wyjaśnień czy smakosza tajemnicy. Życzę ci tylko, by uczciwe podążanie jedną z tych dróg doprowadziło cię do osobistego spotkania. Nie szukaj więc pustego grobu, ale spotkania ze Zmartwychwstałym.