homilia

Tu i teraz

250wyświetleń

Gdy dopełniały się dni wzięcia Jezusa z tego świata, postanowił udać się do Jeruzalem, i wysłał przed sobą posłańców. Ci wybrali się w drogę i weszli do pewnego miasteczka samarytańskiego, by przygotować Mu pobyt. Nie przyjęto Go jednak, ponieważ zmierzał do Jeruzalem.

Widząc to, uczniowie Jakub i Jan rzekli: «Panie, czy chcesz, byśmy powiedzieli: Niech ogień spadnie z nieba i pochłonie ich?»

Lecz On, odwróciwszy się, zgromił ich. I udali się do innego miasteczka.

A gdy szli drogą, ktoś powiedział do Niego: «Pójdę za Tobą, dokądkolwiek się udasz».

Jezus mu odpowiedział: «Lisy mają nory i ptaki podniebne – gniazda, lecz Syn Człowieczy nie ma miejsca, gdzie by głowę mógł położyć».

Do innego rzekł: «Pójdź za Mną». Ten zaś odpowiedział: «Panie, pozwól mi najpierw pójść pogrzebać mojego ojca». Odparł mu: «Zostaw umarłym grzebanie ich umarłych, a ty idź i głoś królestwo Boże».

Jeszcze inny rzekł: «Panie, chcę pójść za Tobą, ale pozwól mi najpierw pożegnać się z moimi w domu». Jezus mu odpowiedział: «Ktokolwiek przykłada rękę do pługa, a wstecz się ogląda, nie nadaje się do królestwa Bożego».

(Łk 9, 51-62)

Zaczynając od konkluzji Ewangelii – oglądania się wstecz podczas orki, możemy dostrzec podobieństwo z sytuacją przywołaną w pierwszym czytaniu. Eliasz niosący Bożą nowinę o wyborze Elizeusza zastał swojego następcę orzącego pole. Jak pięknym i wymownym obrazem posługuje się Chrystus. Chociaż sam nie miałem możliwości orać za pomocą zaprzężonych zwierząt, czasami jeszcze używaliśmy takiego starodawnego pługa do wykopywania ziemniaków z ciągnikiem rolniczym. Podzielę się zatem doświadczeniem coraz mniej powszechnym w dzisiejszych czasach specjalizacji i mechanizacji rolnictwa.
Pług jest ciągnięty z pewną szybkością. Orzący potrzebuje całym ciężarem swojego ciała dociskać, gdy się wypłyca lud podnosić, gdy idzie zbyt głęboko, co też wymaga krzepy, ponieważ nie podnosi jedynie narzędzia ale i glebę, która je przygniata. Oczywiście należy zadbać o prosty tor skiby. To zajęcie wymagające skupienia i koordynacji ruchów. Gdyby uwaga została skierowana za siebie, wtedy to, co się dzieje obecnie, byłoby skazane na stracenie – na mierność. Podobnie stanie się, gdy rolnik zbytnio wypatruje końca pola w oddali.


Przesłaniem Ewangelii jest skupienie się na tym, co się dzieje właśnie teraz. My często albo rozpatrujemy i rozgrzebujemy przeszłość albo planując, wybiegamy daleko w przyszłość. Czy to źle, że chcemy coś zaplanować, aby wykonać to dobrze, lub że podejmujemy refleksję nad przeszłością, aby wyciągnąć naukę z doświadczeń? Nie jest to złe, dopóki nie przeszkadza nam być tu i teraz. Zarówno drugi jak i trzeci kandydat życia wiecznego był teraz mentalnie w domu, a nie w obliczu Boga-człowieka Jezusa Chrystusa. Nie było ich z Chrystusem, który był z nimi. Było tylko ich ciało, cała reszta człowieczeństwa włóczyła się z dala od nich
samych. To bolesna prawda o człowieku, który nie spotyka Boga, ponieważ ucieka od siebie.


Kolejnym zagadnieniem wynikającym z tego obrazu jest głębokość pracy pługa. Czyli sposób zaangażowania w życie. Pierwszemu ze swoich rozmówców Jezus uświadamiał, że kroczenie za Nim jest trudniejsze – bardziej wymagające niż optymistyczne życzenie tego młodego adepta naśladowania Chrystusa. Ludzie odwlekający wszystko i przekonani o tym, że mają jeszcze dużo czasu na pełne zaangażowanie są w naszej metaforze orzącymi płytko leniuchami. Natomiast ci, który żyją tak jakby nie było jutra i nieprzepuszczający żadnej okazji, są jak orzący głęboko nadgorliwcy. Tu potrzeba wyczucia i równowagi.


Panie, prosimy, buduj w nas roztropność i umiarkowanie. Pomóż nam być bardziej tu i teraz z Tobą, gdy rozważamy Twoje słowo. Aby modlitwa była spotkaniem potrzeba Ciebie i mnie. Pierwszy rozmówca skupił się tylko na Tobie, pozostali na samych sobie i do żadnego spotkania nie doszło.