homilia

Zamiana „my” na ON

124odsłony

Apostoł Jan rzekł do Jezusa: «Nauczycielu, widzieliśmy kogoś, kto nie chodzi z nami, jak w Twoje imię wyrzucał złe duchy, i zaczęliśmy mu zabraniać, bo nie chodzi z nami».
Lecz Jezus odrzekł: «Przestańcie zabraniać mu, bo nikt, kto uczyni cud w imię moje, nie będzie mógł zaraz źle mówić o Mnie. Kto bowiem nie jest przeciwko nam, ten jest z nami.
Kto wam poda kubek wody do picia, dlatego że należycie do Chrystusa, zaprawdę, powiadam wam, nie utraci swojej nagrody.
A kto by się stał powodem grzechu dla jednego z tych małych, którzy wierzą, temu lepiej byłoby kamień młyński uwiązać u szyi i wrzucić go w morze.
Jeśli zatem twoja ręka jest dla ciebie powodem grzechu, odetnij ją; lepiej jest dla ciebie ułomnym wejść do życia wiecznego, niż z dwiema rękami pójść do piekła w ogień nieugaszony. I jeśli twoja noga jest dla ciebie powodem grzechu, odetnij ją; lepiej jest dla ciebie chromym wejść do życia, niż z dwiema nogami być wrzuconym do piekła. Jeśli twoje oko jest dla ciebie powodem grzechu, wyłup je; lepiej jest dla ciebie jednookim wejść do królestwa Bożego, niż z dwojgiem oczu być wrzuconym do piekła, gdzie robak ich nie ginie i ogień nie gaśnie». (Mk 9, 38-43. 45. 47-48)

Zamiana „my” na ON

Słowo Boże jest zawsze aktualne, ale niektóre fragmenty wybrzmiewają mocniej we wspólnocie Kościoła, kiedy dotykają jej aktualnych problemów. Jezus chce przestrzec swoich wyznawców przed olbrzymim zagrożeniem, które w historii Kościoła nieustannie powraca. Chodzi o niebezpieczeństwo uczynienia z wiary ideologii. Każda ideologia, chce przyciągnąć nowych „wyznawców” przez zapewnienie o swojej wyjątkowości.  Takie podejście przejawia się w myśleniu: „jesteśmy <my>  – postępujący prawidłowo i są <oni> – podejrzani, którzy z nami nie chodzą”. W efekcie okazuje się, że to grupa wraz ze swoją wyjątkowością ma przyciągnąć nowych członków, a nie Ten, który powinien być w jej centrum. Trzeba sobie jasno powiedzieć, że w Kościele nie chodzi o „nas”, ani o „nich”. Tekst Ewangelii spędza sen z powiek tym, którzy chcą uczynić chrześcijaństwo ekskluzywnym klubem promując podejście: „nasza grupa ma najlepszą wizję Kościoła” – to nie jest myślenie Chrystusowe. Zbawienie nie dotyczy wspólnot duszpasterskich (to myślenie kolektywistyczne). Duszpasterstwo jest tylko i aż narzędziem do pomocy w doprowadzeniu mnie do osobistego spotkania z Jezusem. Zbawienie dotyczy mojej relacji z Jezusem. Chrystus chce chronić swoich wiernych przed grzechem sekciarstwa.

Może się pozornie wydawać, że pierwsza część Ewangelii opisująca oburzenie Apostoła i dialog z Jezusem nie jest powiązana z drugą, w której Chrystus mówi o grzechu. Rozważając ją jednak w kluczu relacji dostrzegamy pedagogiczne podejście Zbawiciela, który celowo zwraca uwagę na osobistą odpowiedzialność za grzech. Jezus odwraca sposób myślenia Apostołów (widocznie zaniepokoiło Go pojawiające się wśród nich myślenie „sekciarskie”).  Zamienia „my” i „wy” na „ja” i „On”. To ja jestem odpowiedzialny za to czy będę akceptował grzech w moim życiu, czy zdecyduję się na „odcięcie”, „wyłupienie” go. W niebie nie spotkamy wspólnot parafialnych, ale „ułomnych”, „chromych” i „jednookich”, którzy odrzucili grzech i pokochali Zbawiciela. Bo tutaj nie chodzi o „nas” ani o „nich”. Liczy się tylko ON.