homilia

Daj się złowić!

346wyświetleń

Gdy Jan został uwięziony, przyszedł Jezus do Galilei i głosił Ewangelię Bożą. Mówił: „Czas się wypełnił i bliskie jest królestwo Boże. Nawracajcie się i wierzcie w Ewangelię”. Przechodząc obok Jeziora Galilejskiego, ujrzał Szymona i brata Szymonowego, Andrzeja, jak zarzucali sieć w jezioro; byli bowiem rybakami. Jezus rzekł do nich: „Pójdźcie za Mną, a sprawię, że się staniecie rybakami ludzi”. I natychmiast zostawili sieci i poszli za Nim. Idąc nieco dalej, ujrzał Jakuba, syna Zebedeusza, i brata jego, Jana, którzy też byli w łodzi i naprawiali sieci. Zaraz ich powołał, a oni zostawili ojca swego, Zebedeusza, razem z najemnikami w łodzi i poszli za Nim. (Mk 1,14-20)

Ks. Henryk Witczyk komentując dzisiejszy fragment Ewangelii wskazał, że Pan Jezus ustanawiając apostołów „rybakami ludzi” miał na myśli umiejętne wyciąganie grzeszników z mętnych, często skażonych i zepsutych nurtów bezowocnego życia. Posłał ich do ludzi z siecią w postaci Ewangelii. Ta sieć utkana jest ze słów samego Boga. 

W mętnej wodzie nie widać za wiele i można zgubić prawidłowy kurs na zbawienie. Nie tak dawno mój znajomy z przykrością stwierdził: „Żyjemy w czasach, kiedy każdy w Internecie może karmić i podsycać to co chce. Ktoś jest zwolennikiem teorii spiskowych, może znaleźć ich mnóstwo. Ktoś chce udowodnić, że papież Franciszek jest masonem, proszę bardzo. Co chcesz to jest. Ty decydujesz, co uznasz za prawdę”.  W zalewie informacji, często sprzecznych i mętnych można stać się totalnie zdezorientowanym i nieufnym wobec kogokolwiek. 

Z tej beznadziei chce nas wyciągnąć sieć Ewangelii. Sieć to bardzo proste narzędzie, które w rękach wprawnego rybaka może zdziałać bardzo wiele. Jakże bardzo potrzebujemy, aby ktoś w końcu uprościł naszą skomplikowaną rzeczywistość. Chcemy wszystko zrozumieć, tymczasem Jezus ciągle upraszcza nasze pokręcone rozumowania. Gdy Żydzi wymyślili 613 szczegółowych przykazań, Jezus uprościł wszystko do jednego przykazania miłości Boga i bliźniego. Gdy Marta troszczyła się i niepokoiła o wiele, wskazał jej, że lepiej byłoby, gdyby usiadła i posłuchała Jego słów. 

Odłóżmy na bok pogoń za prawdą. Zacznijmy żyć choćby jednym zdaniem Ewangelii, a Prawda sama nas znajdzie i wyciągnie z odmętów bezowocnego życia.