homilia

Prawda w stanie oskarżenia

155odsłony

Piłat powiedział do Jezusa: «Czy Ty jesteś Królem żydowskim?»
Jezus odpowiedział: «Czy to mówisz od siebie, czy też inni powiedzieli ci o Mnie?»
Piłat odparł: «Czy ja jestem Żydem? Naród Twój i arcykapłani wydali mi Ciebie. Co uczyniłeś?»
Odpowiedział Jezus: «Królestwo moje nie jest z tego świata. Gdyby królestwo moje było z tego świata, słudzy moi biliby się, abym nie został wydany Żydom. Teraz zaś królestwo moje nie jest stąd».
Piłat zatem powiedział do Niego: «A więc jesteś królem?»
Odpowiedział Jezus: «Tak, jestem królem. Ja się na to narodziłem i na to przyszedłem na świat, aby dać świadectwo prawdzie. Każdy, kto jest z prawdy, słucha mojego głosu». (J 18, 33b-37)

Król – podsądny to scena z dzisiejszej Ewangelii. Słudzy tego króla nie walczą o Niego, bo Jego królestwo nie jest z tego świata, nie osiąga swoich celów przemocą, nie dysponuje środkami przymusu. Co to za królestwo? Jezus nim jest. Sztandarem i godłem tego królestwa jest prawda i On sam jest prawdą. Jak to możliwe?

Święty Jan Paweł II na początku swojego pontyfikatu, podczas słynnej pielgrzymki do Ojczyzny w 1979 roku mówił, że człowiek nie może zrozumieć siebie w pełni, do końca, bez Chrystusa. Bez Zbawiciela pozostajemy dla siebie samych zagadką, niedopowiedzeniem, a może nawet lepiej powiedzieć niedorzecznością, żartem, wybrykiem natury, chichotem historii. Bo po co żyć, skoro nie odkryje się sensu swojej egzystencji? Skąd w nas pragnienia i ambicje sięgające nieba, skoro codzienność i kres wydają się wręcz banalne? A odpowiedzi konstruowane o własnych siłach, że byle do pierwszego, że najważniejsze jest zdrowie, że chodzi o to, żeby się ustawić, bawić, rządzić, zrealizować, rażą doraźnością, płycizną, krótkowzrocznością? Może ktoś chce, abyśmy właśnie tak myśleli? Nie szukali ostatecznych odpowiedzi? Robili co trzeba? Czyli co?

Królestwo Jezusa działa za pomocą prawdy. Odkrywanej w Nim, przeżywanej w Nim i Jego mocą głoszonej. Ona ma moc poruszania sumień, a co za tym idzie pobudzania do działania, zmiany, nawrócenia, przekraczania granic, łamania schematów. Nie do wszystkich dociera. Odbija się od zamkniętych, skamieniałych sumień, zdeprawowanych serc, zalęknionych dusz, skupionych na sobie, nieświadomych siebie. Jednak gdy już obudzi kogoś ze snu, jest siłą zdecydowanie większą niż ta, którą daje administracja, policja, wojsko, wywiad i cały aparat nacisku. Dziś może być nawet silniejsza niż dawniej. Dzięki narzędziom komunikacji społecznej jej zasięg może być wręcz nieograniczony. To bardzo niebezpieczne, bo kto pozna prawdę, staje się wolny. Tak upadają reżimy, bankrutują ideologie i systemy polityczne, tracą wpływy grupy interesów. Prawda jest niebezpieczna. Dlatego jest nieustannie tłamszona, zakrzykiwana, gwałcona i wyśmiewana. Jest wiecznym podsądnym tego świata.

Jezus przed Piłatem jest wolny, chociaż w kajdanach. Wie kim jest, skąd przychodzi i czego chce. Z nich dwóch jeden nie wie co to jest prawda, drugi nią jest. Ten drugi zwyciężył świat. Prawda jest królowaniem Boga. Prawda o tym, kim jest Bóg, kim jestem w Jego oczach, o tym co naprawdę dzieje się teraz, co będzie w wieczności, o dobru i złu, o grzechu, sumieniu, miłości, miłosierdziu, o krzyżu, cierpieniu i zmartwychwstaniu.

„Królestwo moje nie jest z tego świata. Gdyby królestwo moje było z tego świata, słudzy moi biliby się, abym nie został wydany Żydom. Teraz zaś królestwo moje nie jest stąd”. Czy Jezus odcina się zupełnie od tego świata? Czy może jest to ciągle aktualny wyrzut wobec uczniów o lękliwym sercu? Czy Jezus nie chce, aby dla Niego zmagać się i walczyć? Nie trzeba brać do rąk kamieni, pałek, mieczy, karabinów, koktajli Mołotowa. Pierwszym orężem jest prawda, nawet gdyby wydawała się najtrudniejsza, może nawet zwłaszcza wtedy! Z nią należy się zmierzyć, nią żyć. Prawda to wolność i Jezus jest prawdą. Mówi: „Każdy, kto jest z prawdy, słucha mojego głosu”. I wtedy staje się dla tego świata najbardziej niebezpieczny.