homilia

Tego wirus nie odbierze!

362wyświetleń

Bóg posłał anioła Gabriela do miasta w Galilei, zwanego Nazaret, do dziewicy poślubionej mężowi imieniem Józef, z rodu Dawida; a dziewicy było na imię Maryja. Wszedłszy do Niej, Anioł rzekł: „Bądź pozdrowiona, łaski pełna, Pan z Tobą, błogosławiona jesteś między niewiastami”. Ona zmieszała się na te słowa i rozważała, co by miało znaczyć to pozdrowienie. Lecz anioł rzekł do Niej: „Nie bój się, Maryjo, znalazłaś bowiem łaskę u Boga. Oto poczniesz i porodzisz Syna, któremu nadasz imię Jezus. Będzie on wielki i zostanie nazwany Synem Najwyższego, a Pan Bóg da Mu tron Jego praojca, Dawida. Będzie panował nad domem Jakuba na wieki, a Jego panowaniu nie będzie końca”. Na to Maryja rzekła do anioła: „Jakże się to stanie, skoro nie znam męża?” Anioł Jej odpowiedział: „Duch Święty zstąpi na Ciebie i moc Najwyższego okryje Cię cieniem. Dlatego też Święte, które się narodzi, będzie nazwane Synem Bożym. a oto również krewna Twoja, Elżbieta, poczęła w swej starości syna i jest już w szóstym miesiącu ta, którą miano za niepłodną. Dla Boga bowiem nie ma nic niemożliwego”. Na to rzekła Maryja: „Oto ja służebnica Pańska, niech mi się stanie według słowa twego”. Wtedy odszedł od Niej Anioł. (Łk 1, 26-38)

Przed nami Święta Bożego Narodzenia, które od zawsze przeżywaliśmy w dwóch wymiarach: społecznym i duchowym. Ten społeczny wymiar był oczywisty dla wszystkich, także dla niewierzących. Udekorowane sklepy pełne kupujących, gorączka przygotowań do wielkich spotkań rodzinnych, planowanie podróży były tymi elementami naszego świętowania, których nie dało się nie zauważyć. Obok tego wymiaru był zawsze także wymiar duchowy, nieco bardziej ukryty, możliwy do odkrycia i doceniania raczej tylko przez wierzących. Duchowy wymiar koncentrował się raczej na bardzo osobistym, nawet intymnym, spotkaniu z Wcielonym Synem Boży, Bogiem i Człowiekiem. Wyjątkowa sytuacja, która przeżywamy w tym roku „okrada” nas z wymiaru społecznego tych świąt. Niektórym może się nawet wydawać, że wirus dewastuje te święta całkowicie, ponieważ nie pozwala nam na spotkania w rodzinach, przygotowanie prezentów i cieszenie się obecnością bliskich. Wirus nie okrada nas jednak z najważniejszego daru. Nie zabierze nam spotkania z Jezusem, nawet jeśli uniemożliwi nam uczestnictwo bezpośrednie we Mszy Świętej. Ponieważ to właśnie to spotkanie jest kluczem do przeżywania tych świąt spróbujmy przyjrzeć się spotkaniu Maryi z Bogiem (poprzez archanioła Gabriela) jako modelowi wszystkich spotkań Człowieka z Bogiem. 

Pierwszym słowem Jakie Maryja usłyszała jest „nie bój się Maryjo”. Potrzeba byśmy także my wyraźnie usłyszeli te słowa na progu Bożego Narodzenia. Bóg nie przychodzi do naszego życia by cokolwiek niszczyć, by je na siłę zmieniać. Właśnie dlatego Jezusa poznamy jako małe dziecko, byśmy się Go nie bali. Nie bój się więc. Bóg nie jest zagrożeniem. 

Słyszymy w rozmowie Maryi z Aniołem słowa: „Bądź pozdrowiona, Pełna łaski”. W każdym spotkaniu z Bogiem, także tym trudnym dla nas, Bóg najpierw wyznaje swoją miłość człowiekowi. Nie ma znaczenia jak dawno z Bogiem nie rozmawialiśmy. Dla Niego byliśmy, jesteśmy i zawsze będziemy umiłowanymi dziećmi. Oddalając się od Niego sami robimy sobie krzywdę, ale to odchodzenie nie zmienia Jego miłości. Zawsze, także my, jesteśmy „pełni łaski” by spotkać się z nim znowu. On czeka z otwartymi ramionami. 

Spotkanie Maryi z Bogiem stało się punktem zwrotnym w życiu Maryi. Zaproszenie ze strony Boga i pozytywna odpowiedź na nie, sprawiły, że życie Maryi, choć niełatwe, pełne było obecności Boga. Obecność ta uczyniła jej życie świętym. Spotkanie z Bogiem zawsze nas do czegoś uruchamia, nie pozwala się we wierze zatrzymać.  Nawet Maryi Bóg nie powiedział: „Dobrze ci idzie życie duchowe. Tak trzymaj”. Słowo Boga i spotkanie z Nim nic w nas nie konserwuje, ale zaprasza do dalszej podróży. 

W spotkaniu Matyi z Bogiem decydującym słowem jest „Fiat” wypowiedziane przez Maryję. W spotkaniu tym nic nie dzieję się bez wolnej decyzji Maryi. Także w moje i twoje życie Bóg nie wtargnie. Nic się w moim i twoim życiu nie wydarzy w przemocy. 

Już za kilka dni będzie miało miejsce twoje spotkanie z Jezusem. Spróbuj się nim ucieszyć. Wirus nie będzie w stanie ci tego spotkania zabrać nawet jeśli nie pozwoli ci na jakiekolwiek inne spotkania.