homilia

Duch Prawdy

232wyświetleń

Jezus powiedział do swoich uczniów: „Gdy przyjdzie Paraklet, którego Ja wam poślę od Ojca, Duch Prawdy, który od Ojca pochodzi, On zaświadczy o Mnie. Ale wy też świadczycie, bo jesteście ze Mną od początku. Jeszcze wiele mam wam do powiedzenia, ale teraz znieść nie możecie. Gdy zaś przyjdzie On, Duch Prawdy, doprowadzi was do całej prawdy. Bo nie będzie mówił od siebie, ale powie wszystko, cokolwiek usłyszy, i oznajmi wam rzeczy przyszłe. On Mnie otoczy chwałą, ponieważ z mojego weźmie i wam objawi. Wszystko, co ma Ojciec, jest moje. Dlatego powiedziałem, że z mojego weźmie i wam objawi”. (J 15, 26-27; 16, 12-15)

„Duch Prawdy, doprowadzi was do całej prawdy” (J 16,13). Szczególnym rodzajem prawdy, do jakiej doprowadza nas Duch Święty jest prawda o nas samych. Igor Herbut w jednej ze swoich solowych piosenek śpiewa następujące słowa: „Wszyscy chcą być – tu robi małą pauzę zawieszając głos, po czym kontynuuje – wszyscy chcą być kimś innym”. Coś w tym jest. Każdy człowiek mniej lub bardziej pragnie być, a jednocześnie często, to swoje bycie realizuje żyjąc w jakiejś nieprawdziwej wersji siebie samego. Udajemy inteligentnych, szczęśliwych, doskonałych i silnych. Czasami dopiero kumulacja przykrych wydarzeń konfrontuje nas z realnością i jest to błogosławiony moment. To wydarzyło się w życiu św. Piotra. Kiedy jego zapewnienia o wierności zostają skonfrontowane z jego zdradą i wyparciem się Jezusa. Wtedy w bólach rodzi się jakby nowy Piotr. Duch Święty doprowadza go do prawdy o nim samym. Jesteś słaby, ale cię nie odrzucam. Jesteś niedoskonały, ale to nie przeszkadza mi nazwać ciebie skałą. Jesteś zalękniony, ale mimo wszystko mogę przez ciebie działać. Bóg jest najlepszym pedagogiem na świecie. Kiedy upomina, to człowiek ma ochotę się zmienić. Zły duch też wytyka błędy, ale w taki sposób, że zaczynamy gardzić samym sobą, zamykając się w rozpaczy. Duch Święty nie zostawia nas po przykrym komunikacie. Idzie z nami dalej, otulając nas miłością miłosierną. Dziękuj Bogu, jeśli masz kontakt z własną grzesznością. Dopóki widzisz swój grzech możesz się nawrócić. Problem zaczyna się wówczas, gdy patrząc w lustro zaczynasz wierzyć, że gdyby wszyscy żyli tak jak ty, świat byłby idealny. Uwielbiam św. Piotra z dialogu, w którym Jezus po zmartwychwstaniu pyta go trzykrotnie: Czy miłujesz mnie? Jest wtedy najprawdziwszą wersją siebie samego.