homilia

O czym myśli przyjaciel Jezusa?

223wyświetleń

Jakub i Jan, synowie Zebedeusza, podeszli do Jezusa i rzekli: «Nauczycielu, pragniemy, żebyś nam uczynił to, o co Cię poprosimy».

On ich zapytał: «Co chcecie, żebym wam uczynił?»

Rzekli Mu: «Daj nam, żebyśmy w Twojej chwale siedzieli jeden po prawej, a drugi po lewej Twej stronie».

Jezus im odparł: «Nie wiecie, o co prosicie. Czy możecie pić kielich, który Ja mam pić, albo przyjąć chrzest, którym Ja mam być ochrzczony?»

Odpowiedzieli Mu: «Możemy».

Lecz Jezus rzekł do nich: «Kielich, który Ja mam pić, wprawdzie pić będziecie; i chrzest, który Ja mam przyjąć, wy również przyjmiecie. Nie do Mnie jednak należy dać miejsce po mojej stronie prawej lub lewej, ale dostanie się ono tym, dla których zostało przygotowane».

Gdy usłyszało to dziesięciu pozostałych, poczęli oburzać się na Jakuba i Jana. A Jezus przywołał ich do siebie i rzekł do nich:

«Wiecie, że ci, którzy uchodzą za władców narodów, uciskają je, a ich wielcy dają im odczuć swą władzę. Nie tak będzie między wami. Lecz kto by między wami chciał się stać wielkim, niech będzie sługą waszym. A kto by chciał być pierwszym między wami, niech będzie niewolnikiem wszystkich. Bo i Syn Człowieczy nie przyszedł, aby mu służono, lecz żeby służyć i dać swoje życie jako okup za wielu».
(Mk 10,35-45)

Trzeba przyznać, że nie jest to najchlubniejsza strona Ewangelii dla Jakuba i Jana. Chwilę wcześniej, podczas tej samej podróży, Pan Jezus mówi im o tym, co ma Go spotkać: „Będą z Niego drwić, pluć na Niego, wychłoszczą Go i zabiją, ale po trzech dniach zmartwychwstanie” (Mk 10,34). Zaraz po tych słowach zbliżają się do Niego ci dwaj uczniowie, i proszą o to, żeby mogli mieć udział w chwale. Chcą zasiąść po prawej i po lewej Jego stronie.

Brak wyczucia, brak empatii, nietakt to chyba najdelikatniejsze określenia dla tej postawy. Jezus mówi o swojej śmierci, a uczniowie myślą w tym momencie tylko o sobie, o tym, czy zostanie im przyznane zaszczytne miejsce. Cóż za rozdźwięk!

Bardzo chcielibyśmy, żeby Pan Bóg nas słuchał, spełniał nasze pragnienia, wychodził naprzeciw naszym potrzebom. To dobrze, bo Bóg obiecał nam to wszystko: „Proście, a będzie wam dane; szukajcie, a znajdziecie; kołaczcie, a otworzą wam” (Mt 7,7). Równocześnie, warto żebyśmy zadali sobie pytanie: czy stać nas na wzajemność? Czy mamy takie chwile na modlitwie, kiedy wsłuchujemy się w pragnienia Jezusa? Czy mówimy czasem; „Proś Jezu, a dam Ci”. Czy potrafimy łączyć się z Nim, myśląc o cierpieniu, jakiego doznaje z powodu odrzucenia, wyszydzenia?

Prawdziwi przyjaciele Jezusa to nie ci, którzy myślą wyłącznie o chwale, ale ci, którzy mają odwagę myśleć również o udziale w Jego męce.