homilia

Jedno dobre spotkanie

247odsłony

W tym czasie Maryja wybrała się i poszła z pośpiechem w góry do  pewnego miasta w ziemi Judy. Weszła do domu Zachariasza i pozdrowiła Elżbietę.
Gdy Elżbieta usłyszała pozdrowienie Maryi, poruszyło się dzieciątko w jej łonie, a duch Święty napełnił Elżbietę. Wydała ona głośny okrzyk i powiedziała: «Błogosławiona jesteś między niewiastami i błogosławiony jest owoc Twojego łona. A skądże mi to, że Matka mojego Pana przychodzi do mnie? Oto bowiem, skoro głos Twego pozdrowienia zabrzmiał w moich uszach, poruszyło się z radości dzieciątko w moim łonie. Błogosławiona jest, która uwierzyła, że spełnią się słowa powiedziane Jej od Pana». (Łk 1, 39-45)

W tym czasie Maryja wybrała się i poszła z pośpiechem w góry do  pewnego miasta w ziemi Judy. Weszła do domu Zachariasza i pozdrowiła Elżbietę.
Gdy Elżbieta usłyszała pozdrowienie Maryi, poruszyło się dzieciątko w jej łonie, a duch Święty napełnił Elżbietę. Wydała ona głośny okrzyk i powiedziała: «Błogosławiona jesteś między niewiastami i błogosławiony jest owoc Twojego łona. A skądże mi to, że Matka mojego Pana przychodzi do mnie? Oto bowiem, skoro głos Twego pozdrowienia zabrzmiał w moich uszach, poruszyło się z radości dzieciątko w moim łonie. Błogosławiona jest, która uwierzyła, że spełnią się słowa powiedziane Jej od Pana». (Łk 1, 39-45)

Fragment Ewangelii według św. Łukasza mówiący o nawiedzeniu Elżbiety przez Maryję zaczyna się od słowa, którego wagi można nie zauważyć. Anastasa – słowo nawiązujące do zmartwychwstania podpowiada, że przjęcie anielskiego zwiastowania nie było dla Maryi czymś łatwym, ale swoistym umieraniem. Jednak ofiarowanie się Bogu w słowach „oto ja, służebnica Pańska” oraz podpowiedź archanioła dotycząca Elżbiety, która poczęła w starości, bo „dla Boga nie ma nic niemożliwego”, powoduje, że Maryja powstaje i rusza za otrzymanym znakiem. Niepokalana, pełna łaski też potrzebuje znaku, umocnienia, drugiej osoby, zmartwychwstania.

Częstym tematem rozważań na temat sceny nawiedzenia świętej Elżbiety przez Maryję jest wątek pomocy starszej osobie, która znalazła się w stanie błogosławionym. Nie to wydaje się jednak najważniejsze dla Ewangelisty. Maryja, nowotestamentalna Arka Przymierza, niesie krewnej Jezusa, który począł się w dziewiczym łonie. Ale sama też korzysta z tego spotkania, bo słowa Elżbiety: „skądże mi to, że matka mojego Pana przychodzi do mnie”, są potwierdzeniem anielskiego zwiastowania i jej powołania do bożego macierzyństwa. Z kolei Elżbieta, która ukrywa swoją brzemienność przed światem, zostaje przy tym spotkaniu wypełniona Duchem Świętym. Widzi też, że dla Maryi jej stan nie jest tajemnicą. Sama również umacnia Maryję wypowiedzianym proroctwem. Obydwie kobiety zyskują na tym spotkaniu i to bardzo wiele. Nie spotykają się bowiem na fundamencie tylko pokrewieństwa, przyjaźni, sympatii, ani też wyłącznie po to, by sobie fizycznie pomagać w dolegliwościach związanych z ciążą i połogiem. Najwięcej dają sobie na gruncie wiary.

 Przed nami święta Bożego Narodzenia, zwykle nacechowane niezwykłą intensywnością spotkań, zwłaszcza rodzinnych, rozmów, życzeń, wspólnie spędzanego czasu. Ile z tych spotkań przyniesie nam lub innym dobro, nawet w takim ludzkim wymiarze? Ile będzie dobrych, ale płytkich, nie sięgających głębi naszego serca? Ile z nich będzie tylko koniecznym rodzinnym rytuałem do zaliczenia, „bo wypada”? A może skończą się grzechem kłótni, plotek, obmów, pijaństwa, obżarstwa?

Czy nie brakuje ci czasem jednego dobrego spotkania? Takiego żeby nie trzeba było zakładać maski konwenansów, podczas którego można zamiast o wielu ważnych i mniej ważnych sprawach, porozmawiać o tych najważniejszych? A skoro to święta Bożego Narodzenia, to przede wszystkim takiego spotkania, gdzie Bóg jest na pierwszym miejscu? O którym można by powiedzieć słowa podobne do wyśpiewanych przez Maryję po nawiedzeniu Elżbiety: „Wielbi dusza moja Pana, bo wielkie rzeczy uczynił mi Wszechmocny”. Spotkania, po którym chce się żyć?

Może nie trzeba toczyć bojów ze światem o charakter tych świąt i urządzać rodzinnych rewolucji. Może wystarczy obok świata, który znamy, zorganizować jedno dobre spotkanie. Może ktoś obok ciebie także bardzo za takim tęskni? Może inicjatywa jest właśnie w twoich rękach?