homilia

Chwała Bogu!

194odsłony

Stało się, że Jezus zmierzając do Jerozolimy przechodził przez pogranicze Samarii i Galilei. Gdy wchodził do pewnej wsi, wyszło naprzeciw Niego dziesięciu trędowatych. Zatrzymali się z daleka i głośno zawołali: „Jezusie, Mistrzu, ulituj się nad nami”. Na ich widok rzekł do nich: „Idźcie, pokażcie się kapłanom”. A gdy szli, zostali oczyszczeni. Wtedy jeden z nich widząc, że jest uzdrowiony, wrócił chwaląc Boga donośnym głosem, upadł na twarz do nóg Jego i dziękował Mu. A był to Samarytanin. Jezus zaś rzekł: „Czy nie dziesięciu zostało oczyszczonych? Gdzie jest dziewięciu? Żaden się nie znalazł, który by wrócił i oddał chwałę Bogu, tylko ten cudzoziemiec”. Do niego zaś rzekł: „Wstań, idź, twoja wiara cię uzdrowiła”. (Łk 17, 11-19)

Czy w tej Ewangelii chodzi tylko o to, żeby nie zapominać o dziękczynieniu Bogu za otrzymane dary? I jeżeli to się nie dzieje, to jesteśmy niewdzięcznymi chrześcijanami?

Jezus uzdrawia dziesięciu trędowatych. Trąd w tamtych czasach to śmierć, tyle że rozłożona na bolesne raty. Jak podziękować za ocalenie ze śmierci? Co trzeba dać w zamian za życie? Czy ktokolwiek jest w stanie w ogóle się odwdzięczyć w takiej sytuacji? Naturalnym wydaje się, że trzeba czegoś więcej. Przesłanie tej Ewangelii jest głębsze i mocniejsze niż tylko być kulturalnym wobec Boga!

Syryjczyk Naaman z pierwszego czytania po uzdrowieniu z trądu zadeklarował, że odtąd będzie oddawał cześć tylko Panu. To dziwne, bo w owych czasach dominował raczej przeciwny trend – to niewierni Izraelici oddawali się coraz częściej kultom pogańskim. Uzdrowiony Samarytanin nie tylko przychodzi podziękować Jezusowi za życie, ale idąc chwali Boga donośnym głosem. Sam Jezus nie zwraca uwagi na niewdzięczność pozostałych, ale na to, że nie oddali chwały Bogu. Czym jest ta chwała, o którą upomina się Jezus?

Najważniejszym hebrajskim odpowiednikiem słowa „chwała” jest słowo „kabod”, które znaczy „waga” lub „znaczenie”. Stąd być otoczonym chwałą łączy się z byciem ważnym, znaczącym dla siebie lub dla innych. Słowem mocno korespondującym ze słowem „chwała” jest słowo „uwielbienie”. Katechizm Kościoła Katolickiego przypomina, że „uwielbienie jest tą formą modlitwy, w której człowiek najbardziej bezpośrednio uznaje, iż Bóg jest Bogiem. Wysławia Go dla Niego samego, oddaje Mu chwałę nie ze względu na to, co On czyni, ale dlatego że ON JEST” (KKK 2639). Jezus zatem wskazuje na ostateczny sens uzdrowienia. Nie ma ono na celu tylko przywrócenia zdrowia i życia, nie chodzi także tylko o wzbudzenie wdzięczności. Bóg ma zająć należne Mu miejsce w życiu człowieka, pierwsze, najważniejsze. W sposób naturalny przeżywają to ludzie wyrwani ze śmierci, o ile tylko nie przypiszą swojego ocalenia przypadkowi, zbiegowi okoliczności. Chociaż trudno o to, gdy uzdrowienie dokonuje się po modlitwie w imię Jezusa.

Trudniej jest tym, którzy nie przeżyli żadnej dramatycznej sytuacji. Mogą uważać, że nic Bogu nie zawdzięczają. Jednak wobec świadectw osób uratowanych przez Jezusa, czasem w sposób wręcz spektakularny, nie warto zadać sobie pytania: a gdyby mi się to przydarzyło? Stąd już blisko do decyzji o tym, jakie miejsce ma zajmować Bóg w naszym życiu.