Boże Narodzeniehomilia

Na początku…

489wyświetleń

Na początku było Słowo, a Słowo było u Boga, i Bogiem było Słowo. Ono było na początku u Boga. Wszystko przez Nie się stało, a bez Niego nic się nie stało, co się stało. W Nim było życie, a życie było światłością ludzi, a światłość w ciemności świeci i ciemność jej nie ogarnęła. Pojawił się człowiek posłany przez Boga – Jan mu było na imię. Przyszedł on na świadectwo, aby zaświadczyć o światłości, by wszyscy uwierzyli przez niego. Nie był on światłością, lecz /posłanym/, aby zaświadczyć o światłości. Była światłość prawdziwa, która oświeca każdego człowieka, gdy na świat przychodzi. Na świecie było /Słowo/, a świat stał się przez Nie, lecz świat Go nie poznał. Przyszło do swojej własności, a swoi Go nie przyjęli. Wszystkim tym jednak, którzy Je przyjęli, dało moc, aby się stali dziećmi Bożymi, tym, którzy wierzą w imię Jego – którzy ani z krwi, ani z żądzy ciała, ani z woli męża, ale z Boga się narodzili. A Słowo stało się ciałem i zamieszkało wśród nas. I oglądaliśmy Jego chwałę, chwałę, jaką Jednorodzony otrzymuje od Ojca, pełen łaski i prawdy. Jan daje o Nim świadectwo i głośno woła w słowach: Ten był, o którym powiedziałem: Ten, który po mnie idzie, przewyższył mnie godnością, gdyż był wcześniej ode mnie. Z Jego pełności wszyscyśmy otrzymali – łaskę po łasce. Podczas gdy Prawo zostało nadane przez Mojżesza, łaska i prawda przyszły przez Jezusa Chrystusa. Boga nikt nigdy nie widział, Ten Jednorodzony Bóg, który jest w łonie Ojca, /o Nim/ pouczył. (J 1,1-18)

Po raz kolejny w okresie Bożego Narodzenia słyszymy prolog Ewangelii wg św. Jana. Tekst Ewangelii wg czwartego ewangelisty jest czytany w ważnych momentach liturgicznych wprowadzając nas w teologiczny wymiar wydarzeń zbawczych. Tym razem liturgia wydobywa na światło dzienne cudowny i niezmienny zamiar Boga, który istnieje od początku. Pierwsze słowa Ewangelii odsyłają nas do zamysłu Boga Stworzyciela.
Na początku było słowo
W tym krótkim stwierdzeniu św. Jan zawarł pewną intuicję. Słowo osiada swojego nadawcę i odbiorcę. Mówca nie wypowiada swoich słów w pustkę lecz kieruje je ku słuchaczowi. Bóg zwraca się ku słuchającemu Go człowiekowi, by coś mu przekazać. Ta postawa oznacza wybór, zainteresowanie, określony kierunek istnienia i działania. Tę samą myśl wyraża św. Paweł w odczytywanym dzisiaj fragmencie Listu do Efezjan: W Nim bowiem wybrał nas przez założeniem świata, abyśmy byli święci i nieskalani przed Jego obliczem. Z miłości przeznaczył nas dla siebie jako przybranych synów przez Jezusa Chrystusa, według postanowienia swej woli, ku chwale majestatu swej łaski, którą obdarzył nas w Umiłowanym.
Bóg stwarza świat ze względu na człowieka, by okazać mu miłość, by nauczyć go miłości. Całe dzieło stworzenia i cała historia są wyrazem tej miłości. Bóg powołuje do istnienia świat i już w tym akcie objawia się Jego wola udzielania się. Daje siebie człowiekowi i prowadzi go do spotkania ze sobą. Stwarzając świat i czas Bóg niejako tworzy scenę, na której następnie umieszcza człowieka i rozpoczyna z nim miłosny dialog.
W nim było życie…
Dla św. Jana Bóg obdarza człowieka życiem zwracając ku niemu swoje słowo. Jednak człowiek pozostaje wobec niego wolny. Może nie przyjąć Bożego słowa pozbawiając się w ten sposób tchnienia życia, pozostając martwym. Wolność, będąca niezbędnym warunkiem możliwości kochania, jest darem, ale jednocześnie może stać się przekleństwem każdego z nas. Możemy nie przyjąć życia. Patrząc na całe życie Jezusa św. Jan odkrywa, że właśnie tak potoczyła się historia: Swoi go nie przyjęli. Nie przyjmując Jezusa możemy nigdy się nie dowiedzieć co to znaczy naprawdę żyć. Możemy nigdy nie poznać ku czemu zostaliśmy stworzeni. W zamian tego serwujemy sobie egzystencję na miarę naszych wyobrażeń.
Wszystkim tym, którzy je przyjęli dało moc, aby się stali dziećmi Bożymi
Żyć oznacza być dzieckiem Bożym. Życie oznacza pozostawanie w komunii z Bogiem. W momencie grzechu Adam i Ewa odrzucili zależność od Boga. Zraniony grzechem człowiek szuka życia w zaspokajaniu swoich potrzeb. Pracujemy, odpoczywamy, zarabiamy pieniądze, by się samodzielnie utrzymać, by zapewnić sobie byt. Przyjęcie Jezusa włącza nas w tajemnicę życia Bożego. Bóg jest miłością i daje życie właśnie kochając. To nie same dobra utrzymują nas przy życiu, ale Jego nigdy niewycofująca się miłość.