homilia

Ojciec czy „dobry wujek”?

306wyświetleń

Jezus powiedział do arcykapłanów i starszych ludu: „Co myślicie? Pewien człowiek miał dwóch synów. Zwrócił się do pierwszego i rzekł: „Dziecko, idź i pracuj dzisiaj w winnicy”. Ten odpowiedział: „Idę, panie!”, lecz nie poszedł. Zwrócił się do drugiego i to samo powiedział. Ten odparł: „Nie chcę”. Później jednak opamiętał się i poszedł. Który z tych dwóch spełnił wolę ojca?” Mówią Mu: „Ten drugi”. Wtedy Jezus rzekł do nich: „Zaprawdę, powiadam wam: Celnicy i nierządnice wchodzą przed wami do królestwa niebieskiego. Przyszedł bowiem do was Jan drogą sprawiedliwości, a wy mu nie uwierzyliście. Uwierzyli mu zaś celnicy i nierządnice. Wy patrzyliście na to, ale nawet później nie opamiętaliście się, żeby mu uwierzyć”. (Mt 21, 28-32)

„Miłość wyraża się przez afirmację i wymaganie” – takie zdanie możemy znaleźć w książce pt. „Rozwój. Jak współpracować z łaską?” Marcina i Moniki Gajdów. To zdanie trafnie komentuje postawę Ojca z dzisiejszego fragmentu Ewangelii. Bóg Ojciec pełen czułości zwraca się do każdego z nas nazywając nas swoimi dziećmi. Nie mówi do ciebie „mój pracowniku”, „sługo”, „niewolniku”. Jego miłość afirmuje, przygarnia, jest pełna oddania i czułości, tworzy klimat ciepła rodzinnego. Jednocześnie ten sam Ojciec mówi do swojego dziecka: „idź i pracuj dzisiaj w winnicy”. Stawia konkretne wymaganie. „Drugie skrzydło miłości, bez którego miłość nie będzie dojrzała, to wymagania. Stawiamy wymagania nie pomimo tego, że kochamy, ale dlatego, że kochamy. Niestawianie wymagań to częsty brak w miłości”. Z przykrością stwierdzam, że dziś coraz częściej spotykam ludzi, którzy z Boga uczynili sobie tzw. „dobrego wujka”. Dobry wujek zgadza się na wszystko, wszystkiemu przyklaskuje i jeszcze rozdaje cukierki. On prawdziwie mnie „kocha” – czy aby na pewno? Bóg stawia nam konkretne wymagania, ponieważ chce, abyśmy się rozwijali w miłości „do człowieka doskonałego, do miary wielkości według Pełni Chrystusa” (Ef 4, 12).  Może i spotkasz Boga na łące i w lesie, ale tam nikt nie postawi ci wymagań służących twojemu rozwojowi. Oderwany od wspólnoty Kościoła, słowa Bożego i mocy sakramentów zupełnie bezstresowo będziesz mógł żyć w przeświadczeniu o własnej wspaniałości.