homilia

Chodźcie a zobaczycie!

392wyświetleń

Jan stał wraz z dwoma swoimi uczniami i gdy zobaczył przechodzącego Jezusa, rzekł: „Oto Baranek Boży”. Dwaj uczniowie usłyszeli, jak mówił, i poszli za Jezusem. Jezus zaś odwróciwszy się i ujrzawszy, że oni idą za Nim, rzekł do nich: „Czego szukacie?” Oni powiedzieli do Niego: „Rabbi, to znaczy: Nauczycielu, gdzie mieszkasz?” Odpowiedział im: „Chodźcie, a zobaczycie”. Poszli więc i zobaczyli, gdzie mieszka, i tego dnia pozostali u Niego. Było to około godziny dziesiątej. Jednym z dwóch, którzy to usłyszeli od Jana i poszli za Nim, był Andrzej, brat Szymona Piotra. Ten spotkał najpierw swego brata i rzekł do niego: „Znaleźliśmy Mesjasza”, to znaczy: Chrystusa. I przyprowadził go do Jezusa. A Jezus wejrzawszy na niego rzekł: „Ty jesteś Szymon, syn Jana, ty będziesz się nazywał Kefas”, to znaczy: Piotr. (J 1,35-42)

Historia, którą opowiada nam św. Jan, może być dla wszystkich nas bardzo cenna. Oczywiście domyślamy się, że umiłowany uczeń nie opowiadał jej tylko dlatego, że jest ciekawa i dynamiczna. Nie jest również przypadkiem, że św. Jan relacjonuje nam to spotkanie dwóch uczniów z Jezusem na początku Ewangelii. Ta krótka historia pokazuje nam bowiem jak wygląda proces budowania relacji z Jezusem. 

Cała historia zaczyna się od Jana Chrzciciela, proroka, który już rozpoznał, że Jezus jest „Barankiem Bożym”. Jego świadectwo dotyka mocno dwóch uczniów. Dlaczego? Bo jest bardzo autentyczne. Jan wypowiadając te słowa o Jezusie po ludzku nic nie zyskuje. Przeciwnie. Traci kolejnych uczniów. Przestaje być ważny, a uwaga tłumów skupiać się będzie już tylko na Jezusie. Dwaj uczniowie wyczuwają bezinteresowność swojego mistrza. 

Słowo Jana ich dotknęły, sprowokowały do pierwszej decyzji. Zaczynają podążać za Jezusem chociaż Go jeszcze nie poznali osobiście. Idą za nim widząc jedynie jego plecy. Ich relacja z Jezusem (Bogiem i Człowiekiem, choć oczywiście tego jeszcze o Nim nie wiedzą) jest bardzo Starotestamentalna. Pamiętamy Mojżesza, który na Synaju widział chwałę Boga, ale jedynie „od tyłu”. Jesteśmy w takim momencie tej historii, w którym wielu z nas być może dobrze się odnajduję. Być może jest właśnie tak, że podążam za Jezusem, ale nie spotkałem go jeszcze osobiście, nie rozmawiałem z nim twarzą w twarz, nie poznałem go jako osobę, przyjaciela, brata. Ktoś, komu ufam, opowiedział mi o Jezusie, ale ja nie mam jeszcze osobistego doświadczenia relacji z Nim. 

Co się dzieje dalej? Inicjatywę przejmuje Jezus. To on się do nich odwraca i rozpoczyna rozmowę. Uczniowie zyskują przekonanie, że nie są jedynie „jakimiś ludźmi” idącymi za Jezusem. Zostali zauważeni. Dialog rozpoczęty przez Jezusa jest bardzo ciekawy. Pada bardzo ważne pytanie: „Czego szukacie?” Uczniowie jednak mają okazję nazwać swoje dążenia: z jakiego powodu idą za Nim?  Odpowiedź może wydawać się powierzchowna: „Gdzie mieszkasz?” To jednak tylko pozory. W tym samym rozdziale Ewangelii świętego Jana, kilka wersetów wcześniej dowiadujemy się, że domem Jezusa jest Ojciec, źródło życia i miłości (J 1,18).  

Dochodzimy do kluczowego momentu tego spotkanie. Jezus wypowiada zaproszenie: „Chodźcie a zobaczycie”. Całe zdarzenie miało miejsce „około godziny dziesiątej” czyli o czwartej po południu według naszego sposobu liczenia czasu. To pora, w której kończy się praca, a zaczyna się odpoczynek. Zaproszenie Jezusa dotyczyło odpoczynku. Można powiedzieć, że Jezus powiedział: „chodźcie, odpocznijcie ze mną”. To zaproszenie kieruje dziś Jezus także do każdego z nas. Słowo Boże stawia nas przed wyborem. 

Dziś Jezus zaprasza także ciebie mówiąc: „Chodź a zobaczysz”. W świecie wiary inicjatywa zawsze jest po stronie Jezusa, ale potrzebuje ona twojej odpowiedzi.