homilia

Moja nadzieja w Tobie!

196odsłony

Pasterze pośpiesznie udali się do Betlejem i znaleźli Maryję, Józefa oraz leżące w żłobie Niemowlę. Gdy Je ujrzeli, opowiedzieli, co im zostało objawione o tym dziecięciu. A wszyscy, którzy to słyszeli, zdumieli się tym, co im pasterze opowiedzieli.
Lecz Maryja zachowywała wszystkie te sprawy i rozważała je w swoim sercu. A pasterze wrócili, wielbiąc i wysławiając Boga za wszystko, co słyszeli i widzieli, jak im to zostało przedtem powiedziane.
Gdy nadszedł dzień ósmy i należało obrzezać dziecię, nadano Mu imię Jezus, którym Je nazwał Anioł, zanim się poczęło w łonie Matki.
(Łk 2, 16-21)

„W czym mam pokładać nadzieję, o Panie?
Moja nadzieja jest w Tobie!” (Ps 39,8)

Po hucznym sylwestrze 1 stycznia rozpoczyna nowy rok cywilny. To, co nowe, zwykle wyzwala w nas jednocześnie przeciwstawne odczucia lęku i nadziei. W naturalnym odruchu chciałoby się pokonać lęk i wspomóc nadzieję. Do tego też zmierzają życzenia, które sobie składamy. Ale czy życzenia mają taką moc?

W starożytnym Rzymie na styczeń przypadała zmiana urzędów, której towarzyszyły wielkie uroczystości zwykle o charakterze religijnym. Młody Kościół odcinał się od nich i modlił się ad prohibendum ab idolis – o zachowanie od idoli, bóstw pogańskich. W średniowieczu w zwyczajach ludowych 1 stycznia traktowano jako festum stultorum – święto głupców lub festum osinorum – święto osłów. Liturgia nie przewidywała żadnych specjalnych obchodów na tę okoliczność. Pierwszy dzień nowego roku był tematycznie związany z Oktawą Bożego Narodzenia. Od VI wieku popularność zyskiwało wspomnienie obrzezania Pańskiego, co znajduje echo w czytanej do dziś Ewangelii. Dopiero reforma kalendarza liturgicznego z 1969 roku i Mszał z 1970 roku ustanawiają 1 stycznia Uroczystość Świętej Bożej Rodzicielki Maryi.

To bardzo szczęśliwe rozwiązanie liturgiczne, świadomie czy nie nawiązujące do starej praktyki kościelnej nadawania niechrześcijańskim obchodom chrześcijańskiej treści. Jednocześnie kładzie fundament pod nasze noworoczne życzenia, bo oddając w tym dniu cześć Matce Boga, możemy polecać siebie Tej, której Bóg, przychodząc na świat, zawierzył siebie w osobie swojego Syna. Nierozsądne bowiem dla człowieka wierzącego jest opieranie swojego życia tylko na słabych ludzkich siłach.