homilia

Mam „talent”!

283wyświetleń

Jezus opowiedział swoim uczniom tę przypowieść: „Pewien człowiek, mając się udać w podróż, przywołał swoje sługi i przekazał im swój majątek. Jednemu dał pięć talentów, drugiemu dwa, trzeciemu jeden, każdemu według jego zdolności, i odjechał. Zaraz ten, który otrzymał pięć talentów, poszedł, puścił je w obrót i zyskał drugie pięć. Tak samo i ten, który dwa otrzymał; on również zyskał drugie dwa. Ten zaś, który otrzymał jeden, poszedł i rozkopawszy ziemię, ukrył pieniądze swego pana. Po dłuższym czasie powrócił pan owych sług i zaczął rozliczać się z nimi. Wówczas przyszedł ten, który otrzymał pięć talentów. Przyniósł drugie pięć i rzekł: „Panie, przekazałeś mi pięć talentów, oto drugie pięć talentów zyskałem”. Rzekł mu pan: „Dobrze, sługo dobry i wierny. Byłeś wierny w niewielu rzeczach, nad wieloma cię postawię: wejdź do radości twego pana”. Przyszedł również i ten, który otrzymał dwa talenty, mówiąc: „Panie, przekazałeś mi dwa talenty, oto drugie dwa talenty zyskałem”. Rzekł mu pan: „Dobrze, sługo dobry i wierny. Byłeś wierny w niewielu rzeczach, nad wieloma cię postawię; wejdź do radości twego pana”. Przyszedł i ten, który otrzymał jeden talent, i rzekł: „Panie, wiedziałem, żeś jest człowiek twardy: chcesz żąć tam, gdzie nie posiałeś, i zbierać tam, gdzieś nie rozsypał. Bojąc się więc, poszedłem i ukryłem twój talent w ziemi. Oto masz swoją własność”. Odrzekł mu pan jego: „Sługo zły i gnuśny! Wiedziałeś, że chcę żąć tam, gdzie nie posiałem, i zbierać tam, gdziem nie rozsypał. Powinieneś więc był oddać moje pieniądze bankierom, a ja po powrocie byłbym z zyskiem odebrał swoją własność. Dlatego odbierzcie mu ten talent, a dajcie temu, który ma dziesięć talentów. Każdemu bowiem, kto ma, będzie dodane, tak że nadmiar mieć będzie. Temu zaś, kto nie ma, zabiorą nawet to, co ma. A sługę nieużytecznego wyrzućcie na zewnątrz w ciemności; tam będzie płacz i zgrzytanie zębów”. (Mt 25,14-30)

Przypowieść o talentach jest jedną z najbardziej znanych przypowieści Jezusa. Jest też jedną z tych przypowieści, które często mylnie interpretujemy. Jest takim gatunkiem literackim, w którym istotna jest nie tyle treść opowieści, co jej główne przesłanie. Zadajmy więc sobie pytanie: Jakie jest jej przesłanie?

Przede wszystkim Jezus, prezentując tę przypowieść, wyraża ogromną, wręcz nieprzyzwoitą, hojność Boga. Pod postacią człowieka udającego się w podróż i rozdającego talenty, ukrył postać Ojca. Czym był „talent”? Dzisiaj rozumiemy to słowo inaczej niż w czasach Jezusa. Wówczas „talent” był po prostu miarą wartości pieniądza i oznaczał równowartość 27 kilogramów złota. Pięć talentów oznaczało tyle co 135 kilogramów złota. Trudno sobie nawet wyobrazić bogactwo, które otrzymał każdy z obdarowanych. Pod postacią obdarowanych Jezus ukrył każdego z nas. Duchowy sens tej opowieści podpowiada nam, że nasza wiara jest wielkim darem Boga. Ta przypowieść zaprasza Ciebie i mnie byśmy dostrzegli wielkość tego daru i go docenili. Bóg przebacza nam grzech, daje życie wieczne, pozwala nam ze sobą rozmawiać i spotykać się już tu na ziemi, pragnie być w komunii z człowiekiem. Miarą wielkość i oryginalności chrześcijaństwa jest to wszystko, co otrzymujemy od Boga. Dlatego właśnie staje się dla nas Dobrą nowiną, że Bóg nigdy nie pozwoli się wyprzedzić w hojności. Dziś, poprzez tę przypowieść, Jezus nam o tym przypomina.

Jest jednak jeszcze jedno ważne przesłanie tej przypowieści. Wiara niepomnażana szybko znika. Zachowuje się ją przez jej pomnażanie. Ten kto nie pomnaża myli się poważnie w ocenie swojego stanu posiadania. To pomnażanie jest więc bardzo ważne. Czego ono dotyczy? Nie chodzi oczywiście mnożenie swoich praktyk religijnych, ciągłe wydłużanie modlitwy czy zwiększanie ilości praktyk ascetycznych. Warto pamiętać, że wiara jest relacją z Bogiem. Relacji nie zdobywa się raz na zawsze. Relacje muszą dojrzewać, muszą być pielęgnowane każdego dnia. Nie można ich zdobyć i zakopać. Relacje niepielęgnowane będą gasły. Dobrze rozumieją małżonkowie. Ich miłość po dwudziestu latach małżeństwa jest już inną miłością w porównaniu z tą, którą przeżywali w dniu ślubu. Jest to ciągle ta sama miłość, ale już trochę głębsza, mniej emocjonalna, potwierdzona wieloma próbami. Jest to miłość, która jest bardziej gotowa do poświęcenia i przebaczenia. My w naszej relacji z Bogiem też wzrastamy. Wraz z rozwojem naszej wiary nasza relacja z Nim też będzie coraz dojrzalsza. Poprzez tę przypowieść Jezus zaprasza nas do ciągłego pogłębiania naszej relacji z Nim.