homilia

Mocno przesadził z ilością

518wyświetleń

W Kanie Galilejskiej odbywało się wesele i była tam Matka Jezusa. Zaproszono na to wesele także Jezusa i Jego uczniów. A kiedy zabrakło wina, Matka Jezusa rzekła do Niego: «Nie mają wina».

Jezus Jej odpowiedział: «Czyż to moja lub Twoja sprawa, Niewiasto? Czy jeszcze nie nadeszła godzina moja?»

Wtedy Matka Jego powiedziała do sług: «Zróbcie wszystko, cokolwiek wam powie».

Stało zaś tam sześć stągwi kamiennych przeznaczonych do żydowskich oczyszczeń, z których każda mogła pomieścić dwie lub trzy miary.

Jezus rzekł do sług: «Napełnijcie stągwie wodą». I napełnili je aż po brzegi.

Potem powiedział do nich: «Zaczerpnijcie teraz i zanieście staroście weselnemu». Ci więc zanieśli.

Gdy zaś starosta weselny skosztował wody, która stała się winem – a nie wiedział, skąd ono pochodzi, ale słudzy, którzy czerpali wodę, wiedzieli – przywołał pana młodego i powiedział do niego: «Każdy człowiek stawia najpierw dobre wino, a gdy się napiją, wówczas gorsze. Ty zachowałeś dobre wino aż do tej pory».

Taki to początek znaków uczynił Jezus w Kanie Galilejskiej. Objawił swoją chwałę i uwierzyli w Niego Jego uczniowie.

(J 2, 1-11)

Jest w tej Ewangelii jakiś dziwny paradoks. Polega on na tym, że Jezus, który został zaproszony jako gość, stał się niespodziewanie gospodarzem wesela. Ostatecznie to przecież Jezus zastawił stół. To On zadbał o to, co niezbędne w czasie wesela. Jezus z gościa stał się gospodarzem i naprawdę wszystkim to wyszło na dobre. 

Myślę, że Pan Bóg bardzo chce, aby ta Ewangelia, ta historia, wydarzyła się w twoim i moim życiu. Jak do tego doszło, że Jezus z gościa stał się gospodarzem?

Pierwszym krokiem było zaproszenie Jezusa. Jezus został zaproszony. Był tam mile widziany. To jest właśnie pierwszy krok na drodze wiary, jaki my możemy zrobić: zaprosić Jezusa do swojego życia. Ta Ewangelia prowokuje nas przede wszystkim do tego, byśmy zrobili Jezusowi odrobinę miejsca w naszym życiu, dzielili z nim nasze radości, opowiadali Mu o naszych porażkach.

Drugim krokiem jest realizowanie tego, do czego zachęcała Maryja: „Zróbcie wszystko cokolwiek wam powie”. Nie musimy się bać, że Jezus nam coś zabierze, że coś stracimy. Nie taka jest logika Ewangelii. Jezus na weselu w Kanie został obdarowany, ale na natychmiast też obdarował tych, którzy Go zaprosili, i to obdarował ich z niewyobrażalną hojnością. Jezus zostawił im 600 litrów wina, o wiele więcej niż było potrzeba. Kiedy Jezus otrzymał 5 chlebów i dwie ryby nakarmił nimi tysiące i pozostało jeszcze 12 koszów ułomków. Znowu widzimy Jezusa, który mocno przesadził z ilością. Ale ta przesada ma swoje znaczenie. Jezus zostawia nam bardzo czytelny znak, że gdy to nasze „niewiele” zostawimy w Jego rękach, doświadczymy niewyobrażalnej hojności Boga.  

Trzeci krok związany jest z ostatnim zdaniem tej Ewangelii: „Objawił swoją chwałę i uwierzyli w Niego Jego uczniowie”.  Słowo zaprasza nas do tego, byśmy przeżywali i głosili chrześcijaństwo, które jest spotkaniem z Jezusem, z którego każdy wychodzi bogaty, obdarowany, pełen radości. Uczniowie uwierzyli nie dlatego, że ktoś im zaprezentował sensowną nauką czy sprawiedliwe Prawo. Uwierzyli, bo doświadczyli hojności Jezusa.